WYWIADY: "ANSWER" ODPOWIADA
Źródło: Pro Basket Magazyn | Wysłane: 2002
Czy może Pan coś powiedzieć nt. koncepcji stworzenia lalki przypominającej Allena Iversona?
Pomysł zakładał stworzenie lalki podobnej do Beannie Baby. Zostało nazwana Allen Iverson i miała wskazywać, że moja gra nie jest z tego świata.
A co pan myśli o samej lalce?
Jest świetna.
Czy dał ją pan swoim dzieciom i co one powiedziały?
Tak, dostały jedną. Nie słyszałem, żeby się skarżyły
Czy ma pan już dość słuchania, jak ludzie komentują bez końca pańską przeszłość?
Tak, ale takie jest życie. Można przyjmować to do siebie, albo przezwyciężać. Ja należę do tych, którzy przezwyciężają wszelkie przeszkody. Nie przykładam, szczególnych starań do poprawienia mojego wizerunku. Jestem taki, jaki jestem. Dopóki mogę powiedzieć mojej mamie i reszcie rodziny oraz przyjaciołom, że wychowali mnie na dobrego człowieka, to niczego mi więcej nie trzeba. Nie mam zamiaru wysilać się po to, żeby ludzi przekonywać, że jestem dobrym człowiekiem. Jeśli ludzie chcą się o tym przekonać, to mogą rozmawiać ze mną, a nie słuchać tego, co się mówi o mnie w telewizji, albo pisze w prasie. Są na świcie ludzie, którzy będą mnie nienawidzić, niezależnie od tego, czy mają do tego powody.
Co pan mówi ludziom, którzy nazywają pana szaleńcem?
Nikt w mojej obecności nie nazwał mnie szaleńcem.
No, ja też nie mam zamiaru!
Jeśli chcieliby mi to powiedzieć, to ja ich potraktowałbym jak szaleńców.
Czy uważa pan, że media amerykańskie chciałyby zrobić z pana następnego bad boya, takiego, jakim był Dennis Rodman?
Nie wiem, dlaczego ludzie mieliby wymieniać moje nazwisko w jednym zdaniu z Rodmanem.
Ale nie sądzi pan, że chcieliby w taki sposób odmalować pański wizerunek?
Być może, ale jeśli tak się stanie, to trudno. Nic nie mogę na to poradzić. Nie mogę im powiedzieć, żeby nie robili zemnie drugiego Dennisa Rodmana, bo uczynią to, jeśli będą chcieć, a więc przestaje mnie to obchodzić.
Jak chciałby pan być odbierany?
Chciałbym, żeby widziano we mnie dobrego człowieka. Nie jestem taki, jakiego chcą ze mnie zrobić media. Muszą wybrać sobie kogoś innego na bad boy'a NBA. A myślę, że chcieliby, żebym to ja nim był.
Czy uważa Pan to za słuszne, czy niesłuszne?
Czy uważam to za słuszne lub niesłuszne? Myślę, że jest to niesłuszne, ponieważ nie należę do takich ludzi, do jakich chcą mnie zaliczać. Uważam, że jest to niesprawiedliwe, ale w życiu bardzo często spotykamy się z niesprawiedliwością.
W jakim stopniu, pańskim zdaniem, zmienił pan o sobie opinię mediów po tak udanym sezonie?
Jak już powiedziałem poprzednio, uważam to za niesłuszne. Nie jest dobrze, że muszę wygrywać mecze, aby zyskać trochę szacunku. I wracamy do tego samego. Takie jest życie! Tak po prostu bywa. Dlaczego ludzie są rasistami? Jak można w ogóle być rasistą? Gdy się kogoś nie zna, to jak można do niego czuć rasową nienawiść? To dlatego, że takie jest wychowanie. Dzieci, gdy tylko nauczą się mówić, nie wykrzykują od razu: "Nie znoszę czarnoskórych, nie znoszę białych, czy nie znoszę Żydów". Tak są wychowane. Dzieci uczy się rasizmu. To jest niesprawiedliwe, ale takie jest życie. Tak już jest i nic się nie zmieni. Ludzie nigdy nie przestaną osądzać innych, nawet tych, których nie znają. Można być 10-letnim mordercą, nosić garnitur i ludzie powiedzą, że to normalny 10-latek w garniturze. Ale przecież 20-latek, w szerokich, workowatych spodniach, uczesany w rowki i ze złotym łańcuchem, może chodzić do kościoła i żyć normalnie. Gdyby ktoś został obrabowany, to automatycznie jednak posądziłby takiego o kradzież swojego portfela. Natomiast zawahałby się osądzić o to takiego małego chłopca. Tak już jest. Jak już powiedziałem, czasem życie jest niesprawiedliwe.
W jakim stopniu poprawił pan w ubiegłym sezonie swoją grę?
Myślę, że gram lepiej. Uważam, że było to związane ze zmianą pozycji. Przypuszczam, że mój trener to dostrzegł, dokonał zmiany, która okazała się dobra dla całej drużyny. Chcę iść dalej, nie zatrzymywać się na tym poziomie. Chcę dalej robić postępy. Ludzie mnie pytają o to, nad czym powinienem popracować. Uważam, że powinienem pracować nad każdym aspektem gry. Nie ma takiego elementu w mojej grze, którego nie można byłoby poprawić.
Którą pozycję pan woli, rzucającego obrońcy, czy rozgrywającego?
Rzucającego obrońcy. Tak, bardzo lubię grać na tej pozycji. Jestem raczej strzelcem. Odkąd zacząłem grać w koszykówkę, zawsze zdobywałem punkty dla swojego zespołu, począwszy od pierwszych rozgrywek aż do zawodowej gry. Zawsze zdobywałem punkty. W college'u grałem na pozycji rozgrywającego, ale mimo to byłem strzelcem zespołu.
W trakcie ubiegłego sezonu miał pan problemy z trenerem Larrym Brownem. O co właściwie chodziło i jak pan przez to przeszedł?
Różni zawodnicy mają rozmaite problemy we współpracy ze swoimi trenerami. Mój trener miał spory z zawodnikami z naszego zespołu, ale o tym nic nie było słychać. Słyszano tylko o moich sporach. Koledzy kłócą się i awanturują codziennie na treningach, trenerzy kłócą się z zawodnikami, zawodnicy nie pozostają im dłużni. Gdy natomiast chodzi o Iversona, to już zupełnie inna historia, to jest coś, co trzeba potępić. Nie lubię schodzić z parkietu. Przyznaję się. Można powiedzieć, że to egoizm, ale tak nie jest. Po prostu lubię rywalizować. Nigdy nie chcę przerywać gry, chcę grać. Trener zdjął mnie kiedyś i trzymał na ławce przez dłuższy czas. Miałem stłuczone udo i kiedy mnie posadził, noga wypadła z rytmu wytężonej pracy. Gdy trener powiedział mi, żebym z powrotem wszedł na parkiet, odrzekłem: "No, chyba już pora". Nie powinienem był tak powiedzieć, bo to było okazanie braku szacunku. Miałem nauczkę, bo posadził mnie z powrotem. Na tym się skończyło, ale media takimi sprawami się pasjonują.
Którego z obrońców NBA najbardziej pan podziwia?
Lubię Latrella Spreewella, Gary'ego Paytona, Penny'ego Hardawaya i Mitcha Richmonda.
Jak pan ocenia grę Latrella w finałach?
Myślę, że grał dobrze jak na kogoś, kto miał krótszy sezon, nie grał w poprzednim roku, a potem doznał urazu. Nie sądzę, że to był prawdziwy Latrell. Myślę, że prawdziwego Latrella zobaczymy w tym sezonie.
Z pierwszych -trzech graczy, jakich pan wymienił jako podziwianych przez pana, żaden nie jest ulubieńcem mediów. Czy widzi pan zbieżność pomiędzy ich karierami, a pańską?
Nie, jeśli chodzi o mnie, to ludzie starają się stworzyć własnego Allena Iversona. Media robią ze mnie takiego, jakim chcą, żebym był. Nie mogę być Michaelem Jordanem, nie mogę być Larrym Birdem, nie mogę być Magikiem Johnsonem. Muszę być sobą. Mam swój własny wizerunek i dla mnie ważne jest to, abym pozostał takim, jakim jestem. Nie noszę garniturów ani przed meczem, ani po meczu. Nie jestem przyzwoicie obstrzyżony i tak dalej, więc za to jestem krytykowany. Ale media nie przedstawiają mojego prawdziwego wizerunku. A co się stanie, kiedy naglę porządnie obstrzygę włosy, włożę garnitur. Czy wówczas będę lubiany? Przecież będę tą samą osobą. Czy nie jest dla mnie najważniejsze, abym był taki, jakim jestem? Podobam się sobie, kiedy patrzę w lustro, lubię tego faceta, którego w nim widzę. Lubię nosić biżuterię. Lubię chodzić tu i ówdzie, lubię prowadzić samochód z szybkością ponad 120 km na godzinę. Mam 24 lata. Ci, którzy mają 64 lata, też prowadzą z podobną szybkością. Mówiąc w skrócie, lubię być sobą. Patrzę na moją mamę, i jej się podobam taki, jaki jestem. Patrzę na swoje dzieci i im też się podobam. To samo, jeśli chodzi o moich przyjaciół. Więc po co to zmieniać?
Hardaway i Payton, których pan wymienił wcześniej, mieli problemy z trenerami, ale reprezentowali USA w Dream Team. I co pan na to?
No cóż, oni są starsi i ludzie zaczęli ich trochę lepiej rozumieć. Ja mam 24 lata, a ludzie chcą, żebym się zachowywał, jakbym miał 34 lata. Jest we mnie wciąż dużo z dziecka. Lubię łazić z przyjaciółmi i robić różne rzeczy. Być może nigdy nie wezmę udziału w Olimpiadzie, ale to już zależy od Boga. Jeśli on zechce, żeby tak było, to tak będzie. Gdy myślę o olimpijskiej reprezentacji, albo o grze w Meczu Gwiazd, to zawsze zadaje sobie następujące pytanie; czy mogę wskazać na kogoś z mojego otoczenia, albo okolicy, kto dostał się do NBA. Kto się tylko dostał, nie mówiąc o tym, czy zdobył nagrodę Debiutanta Roku, albo coś w tym rodzaju. Mam wielkie szczęście, że gram tutaj po tym wszystkim, co przeszedłem w życiu.
Jakie są pańskie wrażenia z wizyty w Europie. Jak się panu podoba Londyn?
Londyn? Ludzie bardzo dobrze mnie tutaj przyjmują. Nie mogę się skarżyć na czas spędzony tutaj. Miałem dużo przyjemności. Zapamiętam ten pobyt i będę go długo i mile wspominał. Jedzenie w hotelu jest przyzwoite, ale inne niż to, jakim się zachwycam.
Dziwne jest dla pana być w sytuacji, gdzie nie jest pan rozpoznawany?
Tak. Dzisiaj poszedłem do sklepu, za mną była kamera, a ludzie mnie nie rozpoznawali. Wiedziałem, że tak będzie. Tutejsze dzieci mnie rozumieją. Ja wywodzę się z takich środowisk jak one. To jest inny kraj, ale te wielkomiejskie dzieciaki są podobne do mnie. Dlatego dla mnie jest ważne, żeby rozmawiać z nimi. Gdy mówię do setki dzieci, jedno z nich mnie rozumie, to już wystarczy. Jeśli jedno dziecko mnie słucha i stara się zrozumieć, co chcę powiedzieć, to już dobrze. Gdy im mówię, jaka to ważna sprawa, żeby zdobyć wykształcenie i jedno dziecko mnie wysłucha, to zrobiłem coś dobrego. Dlatego jestem zadowolony, że przyjechałem tutaj i zajmuję się tymi sprawami. Nie muszę wciąż gonić z dziećmi po parkiecie, ale one i tak do końca życia tego nie zapomną.
Jak bardzo wymęczyli pana na parkiecie?
Bardzo mnie zmęczyli, ponieważ sami grali bardzo twardo. Ja nie grałem twardo, ale wystarczyło mi, że oni się starali. Dlatego musiałem trochę przyśpieszyć. Było świetnie. Spostrzegłem wiele talentów. Tego się nie spodziewałem. Sprawiło mi to dużą przyjemność.
Mówił pan, że lubi prowadzić samochód. Czy spróbował pan prowadzić w Londynie?
Nie, kierownica jest z drugiej strony. Wiem, że mogę wylądować na niewłaściwej stronie ulicy. Nawet nie próbowałem igrać z własnym życiem!
15.6 ppg |
8.8 rpg |
4.7 apg |
2.0 spg |
1.7 bpg |
35.5 mpg |
Philadelphia 76ers Boston Celtics New York Knicks New Jersey Nets Toronto Raptors |
16-6 11-10 8-13 8-15 7-16 |
|
Skorzystali Stracili | |
|
| |