WYWIADY: ALLEN IVERSON - DEBIUTANT ROKU
Źródło: Pro Basket Magazyn | Wysłane: kwiecień 2001
Co myślisz, po otrzymaniu tytułu Nowicjusza Roku?
Oczywiście bardzo się cieszę. Jednak teraz ważniejsze jest dla mnie to, jak będziemy grać w przyszłym sezonie, jako drużyna. Wolałbym wejść z innymi do play-offs niż sam cieszyć się tytułem debiutanta roku. To wyróżnienie indywidualne, ale nie może być ważniejsze niż cele zespołowe, bo przecież basket, to sport zespołowy.
W twojej niewiarygodnej umiejętności rajdu z piłką musi być jakaś tajemnica. Co jest najważniejsze w dryblingu, co dzieje się w twojej głowie, gdy biegniesz z piłką?
Powoduję, że mój przeciwnik myśli, że ruszam w jedną stronę, a ja właśnie zawracam w drugą. W dryblingu najważniejsze jest moim zdaniem to, by utrzymywać piłkę nisko i jak najdalej od przeciwnika. Przez głowę przelatuje mi mnóstwo szybkich myśli, to zależy od tego, o co nam chodzi jako drużynie w tej fazie gry, jak chcemy przeprowadzić atak. Myślę przede wszystkim o tym, by wedrzeć się jak najgłębiej. Gdy idę z piłką, staram się być twórczy i pomysłowy.
Czy myślisz, że jest na świecie ktoś, kto umiałby cię zatrzymać jeden na jednego? Jeśli tak, to kto?
Nikt.
Przed którym rozgrywającym było ci się najtrudniej bronić w tym sezonie? A kto był najtrudniejszy do przejścia, gdy atakowałeś?
Najtrudniejsza była dla mnie chyba obrona przed Kevinem Johnsonem. Kiedy idę po punkty, największe problemy sprawia Derek Harper.
Przeciw komu najbardziej lubisz grać i dlaczego?
Myślę, że lubię, gdy na przeciw mnie jest właśnie Derek Harper, bo moim zdaniem jest to najlepiej grający w defensywie point guard. Każda walka z nim to wielkie, sportowe wyzwanie.
Kiedyś powiedziałeś, że nie jest łatwo, gdy w bliskim dystansie pilnuje cię Penny Hardaway. Kiedy idziesz dryblingiem na kosz, kto jest dla ciebie najtrudniejszym przeciwnikiem w sytuacji jeden na jednego?
Przed samym koszem trudno jest przejść Damona Studamire'a. Jest wyjątkowo szybki, trzeba być gotowym na jego refleks.
Utrzymujesz kontakty z coachem Thompsonem z Georgetown?
Oczywiście.
Pod jakim względem coach John Thompson dał ci najlepsze przygotowanie do gry na poziomie NBA?
Pod względem psychicznym. Przygotował mnie ciężar poważnej, profesjonalnej koszykówki. O to, co będzie na boisku, mniej się obawiał. Coach Thompson wiele uwagi zwracał na wszystko, co jest poza samą koszykówką. Znał moje możliwości, wiedział co potrafię na parkiecie. Nigdy tego nie kwestionował, nie miał mi też za złe, że odszedłem wcześniej ze szkoły. Jeśli chodzi o mnie i grę w kosza, był zadowolony, ale on myśli znacznie szerszymi kategoriami niż sama gra. Wiele rozmawialiśmy w ogóle o życiu, o tym, z jakimi problemami będę się stykał jako zawodowy sportowiec w NBA. O mediach, o bezpardonowej krytyce, o tym, że nie wolnymi się załamać, gdy wszyscy rzucą się na mnie i będą chcieli dobrać się do mnie tylko dlatego, że jestem numerem 1 draftu. O wszystkim, co składa się teraz na moje życie i przez co muszę przejść. Trener dodawał mi odwagi, uczył mnie, jak dawać sobie z tym wszystkim radę i jak nie pozwolić, by ludzie weszli mi na głowę i złamali mnie. Jego rady są nieocenione i jak dotąd radzę sobie dzięki nim całkiem nieźle.
Co było dla ciebie najtrudniejsze w przeskoku z koszykówki akademickiej do NBA?
Niełatwe było przyzwyczajenie się do tak potężnego kontaktu fizycznego i walki z wielkimi graczami nie od święta, lecz dzień w dzień. Bo w każdej drużynie jest paru naprawdę wielkich zawodników.
Kto był dla ciebie wzorem i ułatwił ci przejście przez pierwszy sezon w NBA?
Wielką pomocą dla mnie był Maurice Cheeks. W swoim czasie był to wspaniały obrońca. Słucham tego, co mówi i szanuję jego słowa.
A z kim z wielkich twojej drużyny zbliżyłeś się najbardziej? I jak określisz jednym słowem swój debiutancki sezon w NBA?
Moim najlepszym kumplem w zespole jest Jerry Stackhouse. Jedno słowo o tym sezonie? Cudowny.
Kto oprócz ciebie jest najlepszym nowicjuszem roku?
Nie jestem zdecydowany. Kilku z nich ma kapitalny pierwszy rok, jak Shareef Abdur Rahim, Antoine Walker, Kerry Kittles i Stephon Marbury.
A co myślisz o Kobe Bryancie; myślisz, że miałbyś szansę pokonać go w turnieju wsadów?
Kobe jest wielkim, młodym talentem, ale na swoje szanse z nim w turnieju slam-dunk patrzę optymistycznie. Już w tym sezonie chciałem wziąć w nim udział, ale nie pozwoliła mi na to kontuzja ramienia. W przyszłym roku spróbuję.
Kto miał na ciebie największy wpływ w twoim życiu?
Mama jest dla mnie najważniejszym człowiekiem i jej najwięcej zawdzięczam.
Kiedy dorastałeś, kto był twoim faworytem w NBA?
Michael Jordan, a niby kto miał być?
Dlaczego nosisz koszulkę z numerem 3?
Taki numer nadał mi trener w szkole średniej. Przyzwyczaiłem się do trójki.
Zamierzasz skończyć studia?
Tak, zdecydowanie zależy mi na zrobieniu dyplomu.
Jak przeszedłeś okres przystosowania się do warunków NBA?
Przyzwyczaiłem się bez problemów. Granie na codzień przeciw tak wspaniałym zawodnikom sprawia mi wielką radość. Jestem szczęśliwy, że tu gram.
Uważasz, że przedwczesne odchodzenie ze szkoły średniej i college'u, to dobra tendencja dla NBA?
Naprawdę, nie chciałbym mówić innym młodym ludziom o tym, co powinni robić ze swoją przyszłością. Czy powinni odchodzić ze szkół średnich do sportu, czy dobrze jest porzucać studia. To ich życie i ich wybór. Jeżeli tak wybiorą, dla mnie nie ma problemu. Nie wiem co się dzieje w ich życiu osobistym i co wpływa na ich decyzję. Większość ludzi nie ma pojęcia, co się naprawdę dzieje w życiu tych dzieciaków, ale bardzo chętnie się ich osądza. Ludzie uważają, że chodzi im głównie o kasę. Fakt, zgadzam się, że często chodzi im o pieniądze. Ludzie muszą czasem robić pewne rzeczy, po prostu muszą, by przetrwać w dzisiejszym świecie. Jeśli ktoś podejmuje taką decyzję, ja go nie potępiam, lecz życzę mu szczęścia.
Nie uważasz, że młodzi gracze ostatnio bardzo koncentrują się na efektownych slam-dunkach niż nad umiejętnościami rzutu i celnością?
Nie powiedziałbym. Widzę wokół siebie wielu doskonale rzucających młodych koszykarzy. Slam-dunk jest fascynującym elementem tej gry, ale nie sądzę, by gracze pracowali nad nim tyle, ile nad rzucaniem piłki. W końcu przecież wszyscy o wiele więcej rzucają niż ładują z góry. A ten, kto biega od końca do końca boiska, przy okazji starając się zrobić slam-dunk, za szybko się zmęczy.
W jednym meczu sezonu grałeś przeciw Marcusowi Camby. Co myślisz o jego możliwościach?
Marcus jest nieprzeciętnie zdolny. I jeszcze bardzo młody, jak ja. Szybko się uczy i jak na pierwszoroczniaka, gra świetnie. Tak samo jak ja, ma przed sobą długą drogę rozwoju, ale obaj będziemy cierpliwie iść swoimi drogami i z roku na rok stawać się coraz lepsi.
Miałeś już w tym sezonie lekką kontuzję ramienia. Zgadzasz się z tym, że gra w NBA jest o wiele bardziej siłowa niż kosz akademicki szczególnie na pozycji point guard?
Oczywiście, że tak. Na każdej pozycji jest to bardziej fizyczna gra. Zawodnicy NBA są bez porównania silniejsi, a także sprytniejsi i po prostu o wiele lepsi. Więc i pod względem walki siłowej jest to znacznie trudniejsza gra.
Nie grałeś jeszcze bezpośrednio przeciwko Penny'emu Hardawayowi, ale Penny powiedział już, że na podstawie tego, co widział na taśmach, jesteś być może najtrudniejszym do obrony rozgrywającym w lidze. Zgadzasz się?
Nie wiem, przed kim jest się najtrudniej bronić, ale staram się naprawdę mocno naciskać na defensywę przeciwnika, wypracowywać dobre okazje dla kolegów i dla siebie. Zawsze i wszędzie szukam okazji do zdobycia punktów, zawsze próbuję coś stworzyć, chcę, by w prowadzonym przeze mnie ataku coś się działo. A więc w zasadzie opieram swoją grę na rozbijaniu obrony.
Jak układa ci się współpraca z Derrickiem Colemanem?
Jesteśmy w bardzo dobrych układach. Derrick na pewno ma wpływ na zespół. Gra w tej lidze od lat, zna się na tym co robi, więc zawsze zwracam uwagę na to co mówi.
Wielu ludzi uważa, że gdy pojawiłeś się w Lidze, od razu stałeś się jej najszybszym zawodnikiem. A może uważasz, że spotkałeś kogoś równie szybkiego lub jeszcze szybszego od siebie?
Bardzo wielu graczy ma niesamowity start. Nie tylko point guards, nawet shooting guards są znacznie szybsi niż się spodziewałem, zanim zacząłem tu grać. Po tych meczach, w których wystąpiłem, uważam, że właściwie każdy rozgrywający w NBA jest bardzo szybki. Wielu z nich jest o wiele szybszych niż ci, z którymi byłem przyzwyczajony grać.
Jeśli nadal będziesz rozwijał się w takim tempie, uważasz, że masz szanse na występ w meczu All-Star? Czy przyszło do ci głowy porównanie się z Isiahem Thomasem, który wstąpił do NBA ze szkoły średniej jako point guard zdobywający wiele punktów?
Wydaje mi się, że jeżeli będę pracował tak, jak dotąd, w ataku i w obronie, i za każdym razem grał tak, jakby od tego meczu zależało wszystko, to mam niezłe szanse na wejście do składu All-Star. A zostać wymieniony w jednym zdaniu z Isiahem Thomasem, to dla mnie zaszczyt. To był bardzo wielki koszykarz i jeśli ktoś mnie z nim zestawia, odbieram to jako komplement. Na razie nie osiągnąłem nic, co można by porównać ze wspaniałymi sukcesami Thomasa, ale mam nadzieję, że za parę lat będzie inaczej.
Jak na rozgrywającego, lubisz bardzo dużo rzucać. Jaką taktykę ustalił trener Davis, byś mógł rzucać, ale by okazji do rzutu nie zabrakło również Jerry'emu Stackhouse'owi i Derrickowi Colemanowi?
Trener w to nie ingeruje. Nie dzieli okazji do rzutu między mnie, a innych bo sam nie gra na boisku. Derrick, ja i Stack robimy to sami. I chyba żaden z nas nie jest niezadowolony ze swojej porcji. Zawsze chciałem być zdobywcą punktów, ale wzrost nie pozwalał mi na żadnym etapie zostać rzucającym obrońcą, a więc muszę godzić dwie rzeczy: grać jako point guard i być dobrym strzelcem. Ale oprócz rzucania robię wiele rzeczy na parkiecie. Staram się tworzyć okazje dla innych i tworzyć je dla siebie. Owszem, rzucanie to spora część mojej gry. I myślę, że Sixers to widzieli i nie wybrali by mnie, gdyby zamierzali wymagać ode mnie czegoś zupełnie innego. W niektórych meczach ja się rozpędzam i rzucam jak najęty, innym razem zaszaleje Stack. Czasem jeden z nas ma gorszy dzień, wtedy zastępuje go drugi i rzuca odpowiednio więcej. Na to wszystko jest dużo czasu: cały sezon, złożony jest z 82 gier. Nie sądzę by był w naszej drużynie problem za dużej ilości rzutów. Ale krytycy i dziennikarze muszą mieć jakiś temat, szukają sensacji, więc wymyślili, że wszyscy chcemy dużo rzucać i nienawidzimy się z zazdrości o rzuty. My sami byśmy na to nie wpadli.
Damon Stoudamire rzuca również bardzo dużo, a o nim nikt nie mówi, że jako point guard przesadza z ilością rzutów. Też jest młodym rozgrywającym i też - rok temu - zdobył tytuł Nowicjusza Sezonu. Myślisz, że wy obaj zmieniacie sposób gry na tej pozycji?
Na pewno. Choć już od jakiegoś czasu widzę, że point guards osiągają spore zdobycze punktowe. Więc nie wiem, po co ta krytyka pod moim adresem. Pewnie chodzi o to, żeby się przyczepić do Allena Iversona. Wiem, że Damon bardzo dużo rzuca i robi to wspaniale i nie słyszałem, żeby ktoś miał o to do niego pretensje, jeśli chodzi o rzucanie, ludzie jakoś wolą krytykować mnie. Dla mnie to nie problem, bo przez całe życie ktoś ciągle mnie krytykował. Przyzwyczaiłem się i będę grał w tym samym stylu.
Czy spodziewałeś się, że od samego początku będziesz miał tak duży wpływ na grę swojej drużyny, czy raczej godziłeś się z dużo dłuższym okresem przystosowawczym?
Wiedziałem, że jeżeli będę miał warunki by grać w swoim stylu, najlepiej, jak umiem, mija rola będzie od razu duża. Chyba nikt nie ma do mnie więcej zaufania niż ja sam. Oczekuje po sobie, że niedługo będę grał jeszcze o wiele lepiej niż w tej chwili, nawet więcej: jestem pewien, że tak będzie. Moja kariera dopiero się rozpoczęła, przez cały czas uczę się nowych rzeczy. Nadal robię bardzo dużo błędów i większości z nich już za miesiąc lub dwa nie będę popełniał. Tak, jak z przejściem ze szkoły średniej do college'u: przystosowanie się zawsze musi trochę potrwać. Starałem się skrócić ten czas, wolałem pokazać wszystkim, że stać mnie na dojrzałą grę, a nie czekać, aż przygotowanie przyjdzie samo. Jestem niecierpliwy, ale nadal czuję, że się dopiero przyzwyczajam. Po jednym lub dwóch miesiącach następnego sezonu będziecie mogli ocenić, czy już naprawdę gram w kosza na poziomie NBA, czy nie.
15.6 ppg |
8.8 rpg |
4.7 apg |
2.0 spg |
1.7 bpg |
35.5 mpg |
Philadelphia 76ers Boston Celtics New York Knicks New Jersey Nets Toronto Raptors |
16-6 11-10 8-13 8-15 7-16 |
|
Skorzystali Stracili | |
|
| |