DREAM TEAM - ALLEN IVERSON W REPREZENTACJI USA
W 2004 roku Allen Iverson dostąpił wielkiego zaszczytu reprezentowania Stanów Zjednoczonych na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. Zaszczytu, o którym marzył od dziecka, który jeszcze kilka lat wcześniej był nie do pomyślenia nie tylko dla jego krytyków, ale też dla najwierniejszych kibiców. Z powodu nieprzychylności władz NBA do tego koszykarza, nie został on wybrany na IO w Sydney w 2000 roku, ale dzieki trenerowi Brownowi prowadzącemu zespół amerykański w 2004 roku oraz kryzysowi reprezentacji USA, której wiele "gwiazd" odmówiło gry, stało się to wreszcie możliwe w Grecji.
To jest coś co zachowam w pamięci do końca mojego życia. To bardzo budzi szacunek. Tylko zawodnicy z czołówki reprezentują swój kraj (...) To pokazuje jaką długą drogę przeszedłem w moim życiu i ile przeszkód pokonałem.

Iverson ze swoim zespołem bez problemu wywalczył złoto w eliminacjach do olimpiady w 2003 roku (14.3 ppg, 2.5 rpg, 3.7 apg, 1.6 spg w 22.9 minuty), nie zawiódł też podczas meczów sparingowych (12.6 ppg, 3.6 rpg, 3.2 apg, 2.0 spg w 24.8 minuty), w jednym z nch zdobywajac rekordowe dla USA Basketball 28 punktów. Na olimpiadzie poszło nieco gorzej, Dream Team 2004 musiał "zadowolić się" brązowym medalem, ale jest to kolejne ważne trofeum Allena Iversona, które może wrzucic do worka bez dna ze swoimi innymi nagrodami, rekordami i osiągnięciami. W Atenach ze średnią 13.8 ppg był pierwszym strzelcem, przewodził w minutach (27.1 mpg), był drugim podającym (2.5 apg), trzecim przechwytującym (1.3 spg), pierwszym strzelcem za 3 punkty pod względem trafionych rzutów (15), a trzecim pod względem skuteczności (36%).
Byłoby ciężko wracać do domu bez niczego. Cieszę się, ze nam się udało i zdobyliśmy brązowy medal. Szczerze mówiąc, tak wygląda prawdziwe życie. Wielu ludzi nie rozumie, jak Smarty Jones przegrał swój ostatni wyścig. Wielu ludzi nie rozumie, jak Muhammad Ali przegrał walkę. I również wielu ludzi nie rozumie, jak ciężko się tu grało. Mógłbym wymieniać rzeczy których tu brakowało, ale nie chce umniejszać tego, co się udało innym drużynom (...) Ten medal naprawdę dużo dla mnie znaczy. Bardzo dużo dla mnie też znaczy być olimpijczykiem (...) Jestem szczęśliwy, bo pozwolono mi tutaj przyjechać i reprezentować swój kraj. A nie wracam z pustymi rękoma (...) Naprawdę chciałem wygrać złoty medal. Naprawdę chciałem przywieść do domu złoto. Ale byłem tu, grałem w meczach. Nie udało się zdobyć złota, ale wyszliśmy do gry z sercem, pokazaliśmy swój charakter w walce o brąz i to dla nas znaczy naprawdę wiele - powiedział AI.
Terminarz spotkań z wynikami
15.08.2004
USA-Puerto Rico 73-92
17.08.2004
USA-Grecja 77-71
19.08.2004
USA-Australia 89-79
21.08.2004
USA-Litwa 90-94
23.08.2004
USA-Angola 89-53
26.08.2004
USA-Hiszpania 102-94
(ćwierćfinały)
27.08.2004
USA-Argentyna 81-89
(półfinały)
28.08.2004
USA-Litwa 104-96
(mecz o brąz)
Opisy spotkań
USA - Puerto Rico 73-92
Już w pierwszym swoim meczu bardzo przykrą i szokującą niespodziankę sprawili swoim kibicom koszykarze USA, którzy przegrali z Puerto Rico aż 73-92. Była to pierwsza porażka Amerykanów od 1988 roku. 3 kwarty meczu miały wyrównany przebieg, ale w 2 z nich Puerto Rico zmiażdżyło rywala aż 28-7 i to wtedy właśnie rozstrzygnęły się losy spotkania. Na przerwę Dream Team schodził z 22 punktową stratą i w 4 kwarcie odrobił ją do 8 "oczek", na więcej jednak nie pozwolili skuteczniejsi, bardziej widowiskowi i po prostu lepsi przeciwnicy. Graczem meczu okazał się Carlos Arroyo (24 punkty, 7 asyst, 4 zbiórki). Najskuteczniejszymi zawodnikami pokonanych byli Tim Duncan (15 punktów, 16 zbiórek, 5 przechwytów ale też 7 strat) oraz Allen Iverson (15 punktów, 4 zbiórki, 3 asysty). Niestety AI mający uratować w końcówce swój zespół seryjnie pudłował za 3 i osiągnął kiepską skuteczność 5/14 z gry w tym 1/10 właśnie za 3 punkty. W tym względzie zawiedli także inni gracze, głównie z pierwszej piątki: Marion (2 punkty - 1/7), Jefferson (8 punktów - 3/16) czy Marbury (2 punkty - 1/5). I to właśnie ten element gry miał największy wpływ na końcowy wynik. Puerto Rico było zdecydowanie lepsze tylko w skuteczności (56% - 36%), natomiast przegrało pod tablicami (27-46), w przechwytach (7-12), blokach (0-3) i zremisowało w asystach (po 11).
USA - Grecja 77-71
W drugim spotkaniu w Atenach reprezentacja USA pokonała Grecję 77-71 (18-17, 19-14, 20-22, 20-18). Allen Iverson zdobył najwięcej w zespole 17 punktów (4/14 z gry w tym 3/7 za trzy) oraz 3 zbiórki, 2 straty, po 1 asyście i przechwycie. Niska skuteczność Iversona wynikała z faktu, ze był on systematycznie faulowany podczas wejść pod kosz, co przełożyło się na największą ilość oddanych i trafionych rzutów wolnych dla USA (6/9), a co za tym idzie na taki dorobek punktowy. Iverson grał jednak ze złamanym kciukiem, którego to urazu nabawił się podczas meczu z Puerto Rico. Prześwietlenie nie wykazało jednak komplikacji, a Iverson który mógł w ogóle nie grać powiedział, że jest niewiele rzeczy, które mogą go od tego powstrzymać.
Wracając do meczu, o ile pierwsza kwarta była wyrównana, to w drugiej dzięki popisowym wsadom bardzo skutecznego LeBrona Jamesa, Amerykanie zanotowali zryw 11-2. Grecy jednak po zmianie połów potrafili odrobić straty i gra oscylowała wokół remisu, dopóki na 4 minuty przed końcem meczu USA dzięki szybkim atakom nie odskoczyli na kolejne 9 punktów. Drużyna USA grała bez rewelacji, ale wyciągnęła wnioski z porażki z Puerto Rico, grała bardziej zespołowo i przykładała się do obrony. Niestety znowu były problemy z przełamaniem obrony strefowej oraz z różnic w przepisach, przez co wykluczony został za 5 fauli Tim Duncan, blisko tego był również Boozer. To on konsekwentnie faulowany w końcówce mógł zapewnić większą wygraną USA, ale aż 4 razy pomylił się z linii rzutów wolnych. Obok Iversona najskuteczniejsi byli Duncan (14 punktów, 9 zbiórek) i James (10 punktów), a po stronie pokonanych Antonios Fotsis (22 punkty, 5 zbiórek) i Lazaros Papadopoulos (14 punktów).
USA - Australia 89-79
Po pierwszej kwarcie zespół USA przegrywał aż 10 punktami i wszystko wskazywało na kolejny żenujący występ. Co prawda Amerykanie w końcu wygrali 89-79 (odpowiednio: 21-31, 26-20, 18-16, 24-12), jednak aż do początków czwartej kwarty mecz był niezwykle wyrównany, a różnice oscylowały wokół kilku punktów. Szczególnym utrapieniem dla Amerykanów był rozgrywający drużyny z antypodów Sean Heal, ktory zaliczył 17 punktów i 7 asyst znakomicie obsługując swoich kolegów: Boguta (11 pkt, 8 zb.) i Nielsena (12 pkt). Team USA ostateczny swój sukces zawdzięcza młodym graczom: LeBronowi Jamesowi (8 pkt., 5 as.) i Dwaynowi Wade'owi (12 pkt., 4 as.). Ci dwaj gracze oraz rozgrywający świetne zawody Shawn Marion (16 pk, 8 zb.), w 4 kwarcie zupełnie zmienili oblicze gry, wprowadzając elementy zadziorności, energii, a także gry zespołowej, których tak brakowało dotychczas Amerykanom. Dość powiedzieć, że kwartę tę zespół USA rozpoczął od stanu 10-0 i tej przewagi nie roztrwonił do końca, rzucając ze skutecznością 12/16! Jak zwykle znakomicie pokazali się Tim Duncan (18 pkt. i 11 zb.) i Allen Iverson (16 pkt. ze skutecznością 6/11 oraz 2 asysty) jednak o pomstę do nieba po raz kolejny woła skuteczność za "3". W dzisiejszym meczu Amerykanie zanotowali ją na poziomie... 17,5 %! Pod tym względem spisał się tylko AI który jako jedyny trafił zza lini 6.25, i to aż 3 razy na 5 prób.
USA - Litwa 90-94
Koszykarska reprezentacja USA przegrała w Atenach już po raz drugi. Tym razem górą w starciu z Amerykanami okazał się zespół Litwy, który wygrał po zaciętym meczu 94-90. Pierwsza połowa wygrana przez USA 49-44 nie zapowiadała ich klęski. Jednak w drugiej Litwa zagrała dużo lepiej wygrywając 3 i 4 kwartę odpowiednio 23-20 i 27-21. Bohaterem meczu był Sarunas Jasikievicus, który nie tylko 12 ze swoich 28 punktów rzucił w 3 kwarcie, ale popisał się też wspaniałą skutecznością za 3 punkty: 7/12. Przypomnijmy, że to właśnie on 4 lata temu w Sydney chybił w samej końcówce rzut za 3 punkty, który zapewniłby Litwie zwycięstwo nad USA. Najskuteczniej dla pokonanych zagrali Richard Jefferson (20 punktów, 6/8 z gry) oraz Tim Duncan (16 punktów 6/7 z gry, 12 zbiórek). Allen Iverson podobnie jak pozostali gracze miał problemy ze skutecznością i trafił tylko 4 razy na 12 prób zbierając w ciągu 26 minut 11 punktów oraz po 2 asysty, przechwyty, straty i faule.
USA - Angola 89-53
W ostatnim meczu pierwszej fazy rozgrywek olimpijskich reprezentacja USA rozgromiła Angolę 89-53 (23-14, 23-12, 29-13, 14-14). Allen Iverson tym razem grał tylko przez niespełna 13 minut, co nie przeszkodziło mu zdobyć 10 punktów (3/4 z gry i 4/4 z wolnych) oraz 2 asyst i przechwytu. Skuteczniejsi byli Duncan (15 punktów, 7 zbiórek), Boozer (11 punktów, 9 zbiórek) i James (11 punktów, 5 asyst). Przewaga USA widoczna była od samego początku i przez większość spotkania zawodnicy Angoli wyglądali na boisku raczej na zagubionych. Chociaż Angola była najsłabszą drużyną w grupie, wygrana była dla USA bardzo ważna ze względu na morale. Amerykanie wyglądali na bardziej rozluźnionych, grali dobrze w obronie i oddali tylko 6 rzutów za 3 punkty, z czego połowa wpadła do kosza. Byli też wyraźnie lepsi w skuteczności (55% - 31%), zbiórkach (52-17) i asystach (16-7).
USA - Hiszpania 102-94
W pierwszym ćwierćfinale USA pewnie pokonały Hiszpanię 102-94 po zaciętym i stojącym na wysokim poziomie meczu. Bohaterem spotkania był rozgrywający New York Knicks, Stephon Marbury. Dotychczas zbierał on samą krytykę za swoją nieskuteczną grę, jednak tym razem trafił 10 na 15 rzutów w tym 6/9 Za trzy punkty, co pozwoliło mu zdobyć aż 31 punktów. Tym samym Marbury stał się trzecim w historii zawodnikiem USA, który przekroczył na olimpiadzie granicę 30 "oczek". Wcześniej dokonali tego tylko Adrian Dantley (1976 rok przeciwko Jugosławii) i Charles Barkley (1992 rok przeciwko Brazylii). Drugim strzelcem spotkania był Allen Iverson, który powiększył konto Amerykanów o 16 punktów (4/10 z gry) i 4 asysty. Dobrze zagrali też Boozer (12 pkt.) i Odom (11 pkt.) którzy starali się powstrzymać najlepszego strzelca pokonanych, Pau Gasola (29 pkt., 6 zb.). Gorzej wypadł Tim Duncan (9 pkt., 6 zb.) który z powodu problemów z faulami grał tylko przez 20 minut. Zespół amerykański niemal od początku spotkania był lepszy i mimo kilku gorszych momentów i nieprzemyślanych akcji pokazał, że to on ma większe serce do gry. Dream Team wreszcie zaczął też trafiać za 3, co wcześniej było jednym z jego najsłabszych punktów. Tym razem Amerykanie trafili aż 12 na 22 rzuty, przy zaledwie 7 na 23 próby rywala.
USA - Argentyna 81-89
Dream Team przegrał półfinałowy mecz z Argentyną 81-89 co przekreśliło szanse na złoty medal olimpijski. Sposobem na pokonanie Drem Teamu okazało się wykluczenie Tima Duncana, który znowu miał problemy z faulami i zagrał tylko przez 20 minut. Argentyńczycy byli też lepsi w skuteczności i grali bardziej zespołowo, ale zwycięstwo zawdzięczają głównie Manu Ginobili'emu, który zdobył aż 29 punktów (9/13) i 3 asysty. Koszykarz Spurs tak tłumaczy zwycięstwo nad Amerykanami: W 1992 roku USA mieli najlepszych graczy, jacy kiedykolwiek grali. Teraz też są wspaniali zawodnicy, ale są młodzi i nie mają żadnego doświadczenia w grze na arenie międzynarodowej, gdzie są inne reguły i w ogóle gra sie w zupełnie innym stylu. Reszta świata jest coraz lepsza, a Stany nie wysłali nawet swoich najlepszych graczy. Rozczarowania z porażki nie krył Allen Iverson, który zdobył 10 punktów (3/12 z gry), 3 asysty i 2 przechwyty. Koszykarz jednak chce grać dalej i wywalczyć dla swojego kraju medal: Staraliśmy się jak tylko było można, ale nie mogliśmy zrobić nic więcej. Oni byli znacznie lepszą drużyną (...) Nawet jeśli nie gramy już o złoto, to ciągle reprezentujemy nasz kraj. Mamy zamiar wyjść na parkiet i grać tak, jakbyśmy wciąż grali o złoty medal. To dla nas ciągle coś specjalnego, to dla nas ciągle honor grać i reprezentować nasz kraj. Nawet jeśli nie wszystko poszło po twojej myśli to ważne jest to, by zakończyć to najlepiej, jak tylko potrafisz. Myślę, że to po prostu dla nas bardzo ważne wyjść jutro na boisko, zagrać najlepiej jak można i sprawić, ze ludzie w domu będą z nas dumni. (...) Szczerze, to jest coś z czego zawsze będę dumny. Nawet nie wygrywając złota jestem szczęśliwy będąc częścią tej drużyny. Czuję że jestem wyjątkowy, ponieważ mnie do tego wybrano. Trzeba zrozumieć, że wielkim honorem jest gra tutaj z napisem USA na piersiach i staranie się o to, by wygrać każdy mecz. Najskuteczniejszymi zawodnikami USA byli Stephon Marbuty (18 pkt.) i Lamar Odom (14 pkt.), a obok Iversona 10 "oczek" rzucił też Tim Duncan.
USA - Litwa - 104-96
W meczu o brązowy medal USA pokonały dzięki świetnej końcówce Litwę 104-96 (24-24, 25-20, 25-27, 30-25) zdobywając tym samym miejsce na podium. Spotkanie zostało opóźnione o 48 minut, ponieważ oba zespoły wybiegły na parkiet w białych koszulkach i zawodnicy USA musieli sprowadzić sobie czerwone. Jeszcze na początku 3 kwarty to Litwa wyraźnie prowadziła, jednak wtedy zaczął trafiać Stephon Marbury i USA odnotowali serię 9-0 zakończoną "trójką" Iversona. Od tego czasu Litwa ani razu nie odzyskała prowadzenia, chociaż w całym meczu aż 21 razy na 37 prób trafiła za 3 punkty. Najlepszym graczem meczu był Shawn Marion z dorobkiem 22 punktów i 6 zbiórek. Tim Duncan nie dość, że znowu miał problemy z faulami, to nie trafiał też do kosza i zakończył mecz z tylko 6 punktami (1/7 z gry) i 8 zbiórkami. Dużo lepiej zagrał Allen Iverson, który uzbierał 15 punktów (5/13), 3 asysty, 2 przechwyty, 1 zbiórkę i 1 blok.
Z medalu, chociaż brązowego, cieszył się trener Larry Brown, któremu jednak nie podoba się sposób gry na arenie międzynarodowej: To były prawdopodobnie najcięższe mecze w jakich kiedykolwiek brałem udział jako trener. Rozmawialiśmy o tym z trenerami i jesteśmy dumni z tego jak zagraliśmy. Byliśmy mocno rozczarowani przegrywając ostatniej nocy ale nie można nic powiedzieć o Argentynie, bo oni zasłużyli na tą wygraną (...) Drużyna pokazała swój wielki charakter (...) To był największy zaszczyt jakiego dostąpiłem jako trener. Nie wiem czy kiedykolwiek byłem bardziej dumny z tej grupy chłopców. (...) Nie mogę zrozumieć, dlaczego na całym świecie nie można wprowadzić jednakowych zasad. Chciałbym, żebyśmy się zjednoczyli i to zrobili. Sposób w jaki tu się gra sprawia, ze to jest dla nas zupełnie obcy sport. Tim Duncan w całej 8-letniej karierze został 2 razy wykluczony za faule, ale tu miał z nimi kłopoty każdej nocy. Teraz koszykówka jest światowym sportem, więc nie wiem dlaczego nie moglibyśmy dojść do porozumienia i zrobić tego, co jest dla niej najlepsze (...) My ciągle gramy najlepszą koszykówkę na świecie, ale zbyt mało gramy zgodnie z przepisami międzynarodowymi. To wspaniała rzecz móc zobaczyć graczy z Azji, Południowej Afryki czy Europy grających w naszej lidze. To wspaniała rzecz. Brown jak to ma w swoim zwyczaju bardzo chwalił też przeciwnika i był pod wrażeniem, ze udało się go pokonać: Zauważyłem podczas tego turnieju, że każdy kraj doskonale rzuca z dystansu. Jestem zdziwiony, że udało się pokonać drużynę, która rzuciła nam 21 trójek. I to drużynę, która prawie pokonała nas w Sydney.
Drużyny:
Georgetown Hoyas (1994-96)
Philadelphia 76ers (1996-06)
Denver Nuggets (2006-08)
Detroit Pistons (2008-09)
Memphis Grizzlies (2009)
Philadelphia 76ers (2009-10)
Besiktas Istanbul (2010-11)
Statystyki w NBA:
26.7 ppg, 3.7 rpg, 6.2 apg, 2.2 spg, 41.1 mpg
Statystyki w Europie:
Liga: 14.3 ppg, 2.7 rpg, 4.7 apg, 1.7 spg, 31.4 mpg
EuroCup: 9.3 ppg, 3.0 rpg, 3.0 apg, 1.7 spg, 22.3 mpg
Prawa autorskie:
Copyrights © 2008-12 byTomek "Monty" Klimowicz
All Rights Reserved