ALLEN IVERSON PODCZAS ALL STAR WEEKEND

 

Schick Rookie Game 1997

Iverson z MVPMecz Debiutantów Wschodu z Zachodem. Allen Iverson miał jako partnerów takich zawodników jak Antoine Walker, Marcus Camby czy Witalij Potapienko. Mimo to rzucił aż 19 punktów (7/11 z gry i 5/8 z wolnych) i popisał się wieloma widowiskowymi akcjami w parze z Cambym. Do tego dodał 9 asyst, 4 zbiórki, 4 straty, 3 bloki, 3 przechwyty i 2 faule. Dało mu to tytuł MVP Meczu Debiutantów, chociaż większa część publiczności chciała, by tą nagrodę przyznano Kobe Bryantowi (31 pkt., 8 zb., 7 str.). Ale to Wschód wygrał 96-91 (51-36, 45-55) i Allen zdobył swoje pierwsze w karierze trofeum.

 

All Star Game 2000

Skład Wschodu z 2000 rokuAllen Iverson po raz pierwszy w karierze został wybrany do ASG. Najpierw jednak postanowił wsiąść udział w AT&T Shootout, czyli konkursie rzutów za 3 punkty. Niestety występ ten nie nalezał do udanyc i z 10 punktami AI nie awansował do drugiej rundy. Następnie pomógł podaniami swojemu koledze z drużyny Larry'emu Hughesowi w Konkursie Wsadów, ale ten spalił 2 próby i także odpadł z dalszej rywalizacji. Jednak pech opuścił Iversona w niedzielę wieczorem i jego występ w meczu był bardzo udany. Zaliczył 26 punktów i 9 asyst, oraz 2 zbiórki, 2 przechwyty i 5 strat. Był najskuteczniejszym zawodnikiem meczu, ale to Zachód wygrał 137-126 (33-26, 31-33, 35-38, 38-29) i MVP powędrowało do Tima Duncana i Shaqa O'Neala. Jednak Iverson popisał się kilkoma wspaniałymi layupami i pokazał, że potrafi grac bardzo zespołowo: Wszyscy w tej drużynie zupełnie nie grali egoistycznie, chcieli mi podawać piłki żebym biegł na kosz, więc mogłem grać jak to robiłem przez ostatnie 2 lata. To było dla mnie wspaniałe doświadczenie - powiedział. Później, po sześciu latach tak Iverson wspominał swój pierwszy Meczu Gwiazd: Pamiętam, że byłem bardzo zdenerwowany. O tym marzy się, będąc dzieckiem, zawsze chcesz być All Starem, a kiedy wreszcie do tego dochodzisz to jesteś tak strasznie zdenerwowany, bo chcesz to zrobić dobrze, bez żadnych błędów.

 

All Star Game 2001

Skład Wschodu z 2001 rokuIverson w swoim 2 występie w ASG zdobył 25 punktów, miał także 5 asyst, 4 przechwyty, 4 zbiórki i 2 straty i razem ze Stephonem Marburym w 4 kwarcie poprowadził zespół Wschodu do nieoczekiwanego zwycięstwa 111-110. Stało się to możliwe mimo niekorzystnego wyniku 70 - 89 pod koniec 3 części spotkania. Przez cały mecz uwidaczniała się przewaga wzrostu Zachodu, który prowadził zawsze kilkunastoma punktami, a w pierwszej kwarcie zaczął nawet od 11-0. Wschód, którego trenerem był Larry Brown, wygrał głównie dzięki poderwaniu się w 12 ostatnich minutach chyba najbardziej dramatycznego meczu w historii All Star, przez wielu uważanego za najlepszego w historii. W ostatniej kwarcie Allen zdobył aż 15 ze swoich 25 punktów, a Marbury kilka chwil przed decydującym gwizdkiem rzucił dwie trójki z rzędu. Wszyscy zawodnicy grali niespotykanie ambitnie i twardo jak na taką imprezę, która jest przecież zabawą, a nie ważnym meczem. Brown chciał wygrać za wszelką cenę, by pokazać, że Konferencja Zachodnia nie jest wcale dużo silniejsza od Wschodniej. I to mu się udało. "Rzut rozpaczy" Tima Duncana po niespodziewanym podaniu Kobe  Bryanta był już niecelny. Nikt nie miał wątpliwości, że nagroda MVP All Star Game należy się właśnie Iversonowi. Koszykarz powiedział: Wszyscy mówili, że nie możemy wygrać ze względu na nasz wzrost. Ale to nie o wzrost chodzi, tylko o rozmiar naszego serca. W czwartej kwarcie powiedzieliśmy sobie: dlaczego nie my, dlaczego nie możemy być kimś, kto odrobił 19 punktową stratę w Meczu Gwiazd?

 

All Star Game 2002

Skład Wschodu z 2002 roku
Chociaż tym razem Weekend Gwiazd odbywał się w Philadelphii, to Allen Iverson grający z numerem 6 na cześć Juliusa Ervinga nie popisał się. W ciągu 25 minut rzucił tylko 5 punktów (2/9 z gry) oraz dołożył 5 asyst, 4 zbiórki, 3 przechwyty i 1 stratę. Popisał się za to efektownymi podaniami zza pleców do Jasona Kidda i Michaela Jordana.  Mecz zakończył się łatwym i mało widowiskowym zwycięstwem Zachodu 135-120, a nagroda MVP przypadła Kobe Bryantowi z Los Angeles Lakers. Bryant zdobył 31 punktów, miał też po 5 asyst i zbiórek. Jednak przy każdej akcji, oraz gdy odbierał nagrodę MVP, z trybun 1st Union Center było słychać głośne buczenie. Mimo, że koszykarze popisywali się wieloma spektakularnymi akcjami, mecz nie był tak emocjonujący jak rok wcześniej. Zabrakło dramatyzmu, walki i emocji. Od pierwszych minut gry prowadził Zachód, który wygrał pierwszą kwartę 32-24. Była ona popisem Bryanta, który rzucił aż 14 punktów. W drugiej niewiele się zmieniło i Zachód ponownie wygrał, tym razem aż 40-31. Ten okres gry to także popis w obronie Dikembe Mutombo, który już w samej 1 kwarcie zebrał z tablic 5 piłek. W drugiej połowie meczu Wschodowi nic nie wychodziło, co wykorzystywali bez skrupułów zawodnicy Konferencji Zachodniej. Gdy zaczynała się ostatnia kwarta na tablicy widniał wynik 100-77 dla Zachodu. Jednak podobnie jak rok temu koszykarze Wschodu potrafili się zmobilizować i dzięki rzutom za 3 punkty Raya Allena i Paula Pierce'a odrobili straty do zaledwie 10 "oczek" (110-100). Publiczność była przekonana, że nastąpi powtórka z historii i Wschód zdoła pokonać kolegów z Zachodu. Niestety wśród tej drugiej drużyny nie próżnowali Dirk Nowitzki, Gary Payton i Peja Stojakovic. Dzięki im rzutom "za 3" przewaga między drużynami ponownie wzrosła i Wschód nie był już w stanie zagrozić Zachodowi. Główna przyczyna porażki Wschodu to bardzo słaba skuteczność podstawowych zawodników tej drużyny. Oprócz Iversona nie spisał się Michael Jordan, który zdobył tylko 8 punktów. (4/13). W pierwszej kwarcie MJ wykonał nieudany wsad sam na sam z koszem, co wywołało śmiech publiczności, ale także samego zawodnika, który tej nocy nie był w formie. Zawiódł też Antoine Walker - 8 pkt. (3/8). Najlepszymi zawodnikami Wschodu byli Tracy McGrady (24 punkty., 4 asysty), Paul Pierce (19 punktów, 7 zbiórek) i Ray Allen (15 punktów, 5 asyst).

 

All Star Game 2003

Skład Wschodu z 2003 roku
Zawodnicy wystąpili tym razem tak jak kiedyś w specjalnie przygotowanych na tą okazję koszulkach. Po rozpoczęciu meczu Zachód od razu przystąpił do ataku. Pierwsze punkty w meczu zdobył Kevin Garnett w 13 sekundzie. W tym okresie gry najbardziej aktywni byli na parkiecie Jordan i Iverson, którzy jednak nie mogli trafić do kosza. Zmieniło się to w drugiej połowie, gdy AI zdobył w dwie minuty 4 punkty, a także zanotował asystę (po jego podaniu trzeci raz trafił McGrady). Potem gra była wyrównana, chociaż prowadzili cały czas zawodnicy Zachodu. Allen kolejnego kosza zdobył w 5 minucie trzeciej kwarty, dzięki czemu Wschód przegrywał już tylko punktem (66-67). Już 30 sekund później po kolejnych punktach Iversona (asysta Kidda) Wschód odzyskał prowadzenie. Potem "The Answer" opuścił parkiet i wrócił dopiero w ostatniej kwarcie. 

W 3 minucie trafił z wejścia pod kosz, a dodatkowo faulowany trafił rzut wolny i na koncie miał 16 punktów. Na 4 minuty przed końcem swój 20 punkt zdobył Iverson, dzięki temu przewaga Wschodu urosła do 10 punktów (116-106) i wydawało się, że drużyna ta ma już zwycięstwo w kieszeni. Następnie trafił Garnett, chwilę później ten sam zawodnik zapakował piłkę do kosza. Odpowiedź Iversona i McGrady'ego była niecelna, ale chwilę później AI poprawił się, trafiając 2 "oczka". Po dwóch punktach Jordana na 1.59 przed końcem Wschód prowadził 120-112. Ale tu nastąpił jakiś kryzys tego zespołu. Wtedy 8 punktów z rzędu zdobył Zachód (po dwa wolne Duncana i Garnetta oraz dwa trafienia z gry tych samych zawodników). Zawodnicy Wschodu chcieli, by zwycięstwo dla nich rozstrzygnął Jordan będąc w ten sposób bohaterem swojego ostatniego meczu All Star. Ale trzy kolejne rzuty Jordana w końcówce były niecelne i potrzebna była dogrywka. Tam szybko prowadzenie dla Zachodu zdobył Francis, ale wtedy sprawy w swoje ręce postanowił wziąć po raz kolejny Iverson, który dla Wschodu zdobył 7 kolejnych punktów (dwa z gry, następnie faulowany dwa wolne, kolejne punkty z wejścia pod kosz i jeszcze rzut wolny, bo podczas akcji był faulowany). To dało to prowadzenie Wschodowi 127-126 i ponowne nadzieje na zwycięstwo. Ale na 2.47 sek. przed końcem po wsadzie Bryanta jego zespół znów prowadził 4 punktami, a w odpowiedzi swój 30 i 31 punkt zdobył z linii rzutów wolnych "The Answer". W bardzo nerwowej i zaciętej końcówce dogrywki na 36 sek. przed końcem losy meczu chciał rozstrzygnąć Steve Francis, ale został zablokowany przez O'Neala. 23 sekundy przed końcem był remis, ale trafił Jordan (20 punkt) i Wschód uzyskał przewagę 138-136. Niestety na sekundę przed końcem Tracy McGrady faulował Kobe Bryanta, a ten nie pomylił się ani razu w rzutach wolnych. Jednak decyzja sędziego o faulu wywołała sporo kontrowersji wśród fanów, ale także wśród zawodników. Dwa trafione rzuty wolne Bryanta oznaczały drugą dogrywkę w Meczu Gwiazd, co nigdy wcześniej nie miało miejsca. Wcześniej jednak w rzucie o zwycięstwo Jordan został zablokowany przez Martina. W finałowych pięciu minutach nie do zatrzymania był Kevin Garnett, który zdobył dla Zachodu siedmiu kolejnych punktów dając w ten sposób swojej drużynie wyraźną przewagę. Wschód przegrywał 138-145 i dopiero na 3.23 sek. przed końcem potrafił trafić do kosza (wsad Pierce'a po asyście Iversona). Ale już 30 sekund później trafił Bryant dając Zachodowi największe w meczu prowadzenie 11 punktami (151-140). Allen Iverson wciąż miał nadzieje na wygraną, zdobył punkty z gry, a w dwóch kolejnych akcjach faulowany wykorzystał wszystkie rzuty wolne. Wschód na 72 sekundy przed końcem przegrywał już tylko 145-151. Ale 47 sekund przed końcem swój 37 punkt zdobył Garnett, 28 sekund później trafił też Francis i zwycięstwo Zachodu było przesądzone. Rzuty Kidda w końcówce za 3 punkty były niecelne, nie wykorzystał też dwóch takich prób Paul Pierce (w tym jeden prawie z połowy). Wschód został pokonany przez Zachód 145-155 (23-18, 29-37, 41-31, 27-34, 18-18, 7-17). 

MVP spotkania przyznano Kevinowi Garnettowi, który zdobył 37 punktów.. Allen Iverson rozegrał swój najlepszy Mecz Gwiazd. Zdobył aż 35 punktów, czyli drugi najlepszy wynik w meczu (13/23 z gry, 1/3 za trzy i 8/9 z wolnych). Do tego dodał aż 7 asyst, 5 zbiórek, 5 przechwytów i 6 strat. Gdyby tylko wygrał zespół Wschodu, Iverson otrzymałby najprawdopodobniej nagrodę MVP Meczu Gwiazd.

 

All Star Game 2004

Skład Wschodu z 2004 rokuMecz Gwiazd, w którym zadziwił wszystkich Allen Iverson, tym razem jednak nie chodziło o popisy strzeleckie, tylko o bardzo zespołowe zagrania, dokładne dogrywanie piłek i prowadzenie gry. Iverson nie skupił się na rzutach tylko na byciu playmakerem, co pozwoliło mu zdobyć aż 11 asyst, najwięcej na boisku.


To, co uwidoczniło się w pierwszych minutach meczu, to przewaga w zbiórkach gospodarzy, a także ich gra pod Yao Minga, który trzy akcje zakończył ładnymi dunkami. Z kolei Wschód grał bardziej zespołowo i pierwsze akcje dla równowagi rozgrywane były pod Bena Wallece'a. Kiedy gospodarze objęli prowadzenie 17-10, bardzo efektowną asystą do Vince'a Cartera popisał się Allen Iverson. "Air Canada" nie mógł zmarnować takiej okazji i popisał się jeszcze bardziej widowiskowym wsadem z powietrza. Była to już trzecia asysta AI i dzięki niemu Wschód zniwelował straty (15-19), a Zachód wziął pierwszą w meczu przerwę. Po niej przestrzelił AI, ale Wschód grał jeszcze bardziej widowiskową, szybszą i pełną wspaniałych wejść pod kosz koszykówkę, z częstymi podaniami nad obręcz zakończonych niesamowitymi wsadami. Z kolei Zachód bardziej stawiał na celne rzuty z pół-dystansu. Pod koniec kwarty na boisku pojawił się po raz pierwszy Shaq O'Neal, który podobnie jak Yao Ming zaskoczył rozgrywając 2-3 akcje niemal jak rasowy playmaker. Na 2.5 minuty przed końcem "za 3" po asyście Iversona trafił także wychodzący z ławki Jason Kidd, a po rzucie Jamaala Magloire'a na 2.07 przed końcem Wschód doprowadził do pierwszego remisu 27-27. Potem widzieliśmy jeszcze dwójkowe akcje pomiędzy zawodnikami, którzy na co dzień grają z sobą w jednym klubie (O'Neal - Bryant, Ming - Francis, Kidd - Martin). W ostatnich sekundach efektownym blokiem na Shaqu popisał się Magloire, Jason Kidd trafiając jeszcze za 2 sprawił, że w 1 kwarcie to Wschód okazał się górą 33-31. 

Dzięki pierwszym akcjom drugiej kwarty (m.in. kosz po dobitce Kenyona Martina) Wschód powiększył przewagę do 36-31. Nie grał już Allen Iverson, który w pierwszej kwarcie tylko 3 razu zdecydował się na rzut i był bardziej pochłonięty kreowaniem gry kolegów i popisywaniem się efektownymi asystami. W jego miejsce wszedł Jason Kidd, który nie ustępował gwieździe Sixers w prowadzeniu gry i równie dobrze zajął się organizacją ataku gości. Kilkanaście sekund przed połową kwarty obie strony zdecydowały się najwyraźniej na przeprowadzenie własnego "konkursu wsadów", ponieważ na przemian dunkami popisywali się najlepsi koszykarze zarówno w białych, jak i niebieskich koszulkach. Po pięciu minutach Wschód wciąż prowadził (48-42), w czym duży udział miała dobra gra Jamaala Magloire'a, który uzbierał już 12 "oczek". Wkrótce jego zespół objął największą w meczu przewagę 55-46. Niespodziewanie Wschód był lepszy od Zachodu w asystach i - co bardzo szokuje - w zbiórkach. Jednak Zachód odzyskał kontrolę nad grą jeszcze szybciej, niż ją stracił. Poprzez niecelne rzuty z pół dystansu Wschodu na kilka minut przed końcem kwarty było już tylko 57-56 dla tego zespołu, który jednak nie rezygnował z widowiskowych akcji. Najpierw swoją niesamowitą akcję sprzed roku powtórzył Tracy McGrady, który wchodząc pod kosz rzucił piłkę o tablicę i jak się okazało było to podanie do niego samego. Ta część spotkania zakończyła się wygraną wschodu 31-27, który był lepszy w zbiórkach 30-28 i asystach 23-17. 

Po zmianie połów trenerzy powrócili do wyjściowych składów, więc na boisku znowu miał okazje zaprezentować się Allen Iverson, który całą poprzednią kwartę przesiedział na ławce. W pierwszej akcji dostał piłkę ale kończył się czas i musiał oddać niecelny rzut z pół-dystansu, z boku boiska. Szybko wiec zaczął grać tak jak w pierwszej połowie kreując grę swoich kolegów. Ale pierwsze cztery podania zakończyły się niecelnymi rzutami graczy Wschodu, jednak Zachód również grał trochę mniej skutecznie. Wreszcie AI zdobył swoją 8 i 9 asystę podając na alley-upy piłki do Cartera i McGrady'ego. Obie akcje zakończyły się widowiskowymi wsadami, z których na uwagę zasługuje zwłaszcza wsad T-Maca. W tej akcji pogubili się gracze Zachodu i przy atakowanym koszu było tylko czterech graczy drużyny przeciwnej. Piłkę od McGrady'ego dostał właśnie AI, który dotychczas miał tylko 2 punkty na koncie i miał powiększyć swoje konto. Jednak ku radości kibiców Iverson oddał piłkę McGrady'emu odbijając ją od tablicy dzięki czemu T-Mac popisał się jednym z najbardziej widowiskowych wsadów wieczoru. W kolejnych minutach gry wynik oscylował w granicach remisu.. Po tej przerwie Zachód wyraźnie nabrał ochoty do gry dzięki czemu doszło do serii 20-8. Na 5 minut przed końcem kwarty zszedł więc Iverson, by zastąpić go mógł Kidd. I rzeczywiście ta zmiana wyszła na dobre Wschodowi, ponieważ gwiazdor Nets wprowadził ożywienie do ich zespołu i za sprawą jego podania do Martina oraz "trójce" w końcówce kwarty. Zachód prowadził już tylko 103-101po kwarcie wygranej aż 45-37. Trzecia odsłona gry zakończyła się koszem Jamaala Magloire'a, który zaskoczył swoją dotychczas niespodziewanie dobrą gra wszystkich obserwatorów - uzbierał już 17 punktów, najwięcej w zespole i był jak na razie największym pewniakiem do nagrody MVP w przypadku zwycięstwa Wschodu. 

Także czwarta kwarta rozpoczęła się od punktów Magloire'a, ale tym razem z rzutów wolnych. Były to jednak jedyne punkty tego zawodnika w finałowej karcie, inne jego próby zakończyły się już niepowodzeniem. Na 7.22 przed końcem na boisko wrócił Allen Iverson, który grał już do końca. Od razu popisał się podaniem do Kidda. Ten nie trafił, ale po kilkunastu sekundach znowu otrzymał od niego podanie zakończone tym razem celnym rzutem "za 3" i 11 asystą Iversona. Od tego momentu chociaż nie brakowało zapierających dech w piersiach zagrań, gra stała się bardziej poważna, grano bardziej na serio, z faulami i widać było, że obu stronom zależy na zwycięstwie. Na 4.11 przed końcem faulowany został Iverson, który miał okazję zdobyć pierwsze punkty od 2 kwarty. Jednak wykorzystał tylko jeden rzut wolny i Wschód przegrywał 121-124. Na 3.22 przed końcem zagraniem "coast to coast" popisał się Shaq O'Neal. Przebiegł on z piłką od swojego kosza na kosz rywali i nie przejmując się obrońcami efektownie wykończył akcję wsadem, co wywołało tylko uśmiech i zdziwienie na twarzy McGrady'ego i Iversona. 

Na 2.54 przed syreną dwa rzuty wolne Kidda dały Wschodowi ponowne prowadzenie (127-126). Wyrównał Duncan trafiając rzut wolny, na co odpowiedział McGrady trafiając zza linii 7.24. Następnie brzydko faulowany przez Bryanta Allen Iverson spudłował oba rzuty wolne i oddalając swój zespół od zwycięstwa. O ile za cały występ, niespodziewane kreowanie gry i rewelacyjne akcje pod partnerów AI powinien dostać duże brawa, to w tym ważnym momencie zawiódł, za co należą mu się słowa krytyki. Jednak dla Wchodu trafił McGrady, a w kolejnej akcji faulowany przez Shaqa wykorzystał tylko jeden rzut wolny i był to już trzeci niecelny rzut Wschodu w dwóch ostatnich minutach spotkania. Na 26 sekund przed końcem "bank shootem" popisał się mało widoczny wcześniej Tim Duncan i bez wątpienia były to kluczowe dla wyniku punkty, dające gospodarzom prowadzenie 133-132. Chociaż Wschód miał jeszcze 26 sekund na akcje, to wiele czasu zmarnował, po czym błąd popełnił Tracy McGrady za bardzo ryzykownie podając pod kosz. Była to strata Wschodu, który po chwili stracił też dwa kolejne punkty za sprawą Raya Allena. Przy stanie 135-132 dla Zachodu były jeszcze szanse na wygraną zwłaszcza, że zostało ponad 14 sekund do ostatecznej syreny. Wschód grał już z mocno obniżonym składem Jednak przez kilka sekund nie miał do kogo podać Jason Kidd. Zdecydował się na wejście blisko strefy pod koszowej i odegranie na obwód do Michaela Redda. Ten musiał momentalnie rzucać, jednak niestety nie trafił marnując tym samym szanse na doprowadzenie do dogrywki. Na zegarze zostały jeszcze 2 sekundy, faulowano więc Duncana. Ten trafił 1 na 2 rzuty ustalając wynik spotkania na 136-132. Wprawdzie w ostatniej akcji trafił za 3 ze swojej połowy Tracy McGrady, ale był to już rzut sporo po czasie, a jego zaliczenie i tak nie zmieniłoby już w żaden sposób wyniku spotkania. MVP został tym razem Shaquille O'Neal (24 punkty, 11 zbiórek, 2 przechwyty w 24 minuty), który w swojej mowie w pierwszej kolejności podziękował wszystkim fanom z trybun za wsparcie, za co nagrodzono go owacją na stojąco. Dosyć niespodziewanie słowa wdzięczności z ust O'Neala padły też w kierunku Kevina Garnetta i Allena Iversona, którzy według niego mieli największy wpływ na wysoki poziom widowiska i zasługiwali, obok niego, na największe uznanie.

 

All Star Game 2005

Skład Wschodu z 2005 rokuPo trzech latach dominacji Zachodu w corocznych Meczach Gwiazd NBA, tym razem to zespół Wschodu okazał się zwycięski wygrywając w Denver 125-115 (27-33, 34-26, 34-30, 30-26). Nagroda MVP All Star Game przypadła Allenowi Iversonowi, który zapracował na nią 15 punktami, 10 asystami, 5 przechwytami i 4 zbiórkami. Iverson nie najlepiej spisał się jeśli chodzi o skuteczność (4/14) i starty (7) jednak był pierwszym strzelcem, asystentem i przechwytujacym swojej drużyny i w ważnych momentach czwartej kwarty umiał zmobilizować swoich kolegów, kiedy Zachód próbował odrobić straty. 

W pierwszych minutach błyszczal zwlaszcza Tim Duncan, który szybko uzbierał 7 punktów (trafiając także za 3 punkty), ale w dalszej części meczu już prawie nie grał. Po drugiej stronie dwoił się i troił bardzo skuteczny w strefie podkoszowej Shaquille O’Neal, który nie miał problemów, by fantazyjnie ogrywać kryjących go graczy. Jednak prawdziwy popis zespołowej gry dał Allen Iverson, który błyskawicznie uzbierał 4 asysty w tym popisał się efektownym podaniem do LeBrona Jamesa, zakończonym pięknym wsadem z powietrza. Skuteczniejszy był jednak Zachód, który po tej części meczu prowadził.

W drugiej kwarcie przez długi czas Zachód był lepszy 8-12 punktami i kontrolował wydarzenia na boisku. Wschód początkowo zatrzymał się na 29 punktach i przez 3 minuty nie potrafił zdobyć kosza. Jednak w drugiej połowie kwarty na boisko wrócili Iverson i Vince Carter i dzięki ich skutecznej grze oraz pomocy Granta Hilla Wschód zanotował serię 10-0 i wyszedł na prowadzenie. Dużą miał w tym zasługę właśnie AI, który mało rzucał, za to grał pod kolegów i popisywał się wieloma odegraniami spod kosza zdobywając w ten sposób kolejne asysty. Za jego sprawą zespół Wschodu grał z fantazją Zachodu, co miało także odzwierciedlenie w dobrej skuteczności. Na minutę przed końcem kibice byli świadkami najładniejszej akcji w ASG, kiedy Vince Carter wbiegając pod kosz asystował sam sobie odbijając piłkę od tablicy i zdobywając „slam dunkiem” 2 punkty. W tej części gry na 3 rzuty z dalekiego dystansu zdecydował się Iverson, pudłując tylko raz. Po drugiej kwarcie Iverson miał na koncie 9 punktów i 8 asyst, a Wschód prowadził 61-59.

Po zmianie połów na boisku przebywali w większości gracze rezerwowi, co odbiło się niestety na wartości widowiska, które stało się mniej efektowne, wolniejsze i mało ciekawe. Oba zespoły postawiły na bardziej zaciętą grę, ale także na obronę strefową i atak pozycyjny, co uniemożliwiało widowiskowe zagrania i przypominało raczej mecz ligowy. Gra toczyła się kosz za kosz i Wschód nieznacznie tylko prowadził 2-4 punktami. Na chwilę Zachód po bardzo zespołowej grze wyszedł na prowadzenie 74-69, jak się okazało ostatnie w spotkaniu. Przeciwnicy szybko odrobili straty i wypracowali sobie przewagę, ale Zachód nie rezygnował i po trójce Raya Allena przegrywał tylko 87-91. MVP spotkania, Allen Iverson, był w tej kwarcie wyjatkowo nieskuteczny, popełnił kilka błędów i strat, ale zaliczył kolejne 3 asysty.

Ostatnią kwartę meczu ponownie rozpoczęli rezerwowi i do czasu aż na 8.22 przed końcem na boisko powrócili zawodnicy z pierwszych piątek, gra ciągle była mało interesująca. Po tej zmianie ciężar gry po stronie gospodarzy wziął na siebie Kobe Bryant, który grał twardo i zespołowo w ataku, ale nie zaniedbywał też obrony szczelnie kryjąc Iversona. Ozdobą tej części meczu był pojedynek właśnie tych dwóch graczy. Po kilku udanych akcjach i trójce Bryanta, Zachod odrobił straty z 12 do 5 punktów (105-110) ale na więcej nie pozwoliła determinacja Wschodu i mądre rozgrywanie piłki przez Iversona. W drużynie Zachodu widoczny był brak Kevina Garnetta i Tima Duncana. Na 3.33 minuty przed końcem Wschód prowadził już 120-109 i w ostatnich minutach wynik nie uległ znaczącej zmianie. Kopią akcji Vince’a Cartera z odbiciem piłki o tablicę zdążył się jeszcze popisać jego kuzyn Tracy McGrady, który jednak zakończył ją layupem, a nie wsadem. Ładną akcją popisał się również Iverson z poświęceniem rzucając się za boisko po piłkę i podając ją do kolegi, który popisał się wsadem spod samego kosza, jednak punkty nie zostały uznane z powodu przekroczenia linii boiska. Ostateczny wynik spotkania wyznaczył Iverson rzutami wolnymi po faulu Bryanta. W ostatnich sekundach na rzut za 3 punkty zdecydował się jeszcze... Shaq O’Neal, ale piłka nie znalazła drogi do celu.

Moi koledzy z drużyny żartowali ze mnie podczas przerwy, że nigdy nie jestem zmęczony. Dzisiaj czułem zmęczenie. Ale nie byłem podwajany przez cały czas i nie zwracano na mnie takiej uwagi jak zazwyczaj, więc jednak dzisiaj było mi dużo łatwiej
– powiedział Allen Iverson. W przemówieniu po otrzymaniu nagrody MVP od komisarza NBA Davida Sterna, koszykarz Sixers podkreślił też wkład kolegów w tą nagrodę, podziękował swojej mamie, rodzinie i trenerom oraz chwalił partnerów, z którymi przyszło mu współzawodniczyć: Z takimi chłopakami jak LeBron czy Vince nie musisz nawet się starać, by twoje podania były idealne - zażartował.

 

All Star Game 2006

Już drugi raz z rzędu zespół gwiazd Wschodu okazał się lepszy od gwiazd Zachodu. 55 All Star Game zakończył się wynikiem 122-120, a Allen Iverson zdobył w nim 12 punktów, 2 zbiórki i 2 asysty. Trafił 5 z 14 rzutów z gry i 2 z 4 rzutów wolnych. Zabrakło aktywności w grze w pierwszej połowie oraz szczęścia, ponieważ wiele podań Allena nad obręcz zakończyło sie pudłami obsługiwanych graczy, przez co AI uzbierał zaledwie dwie asysty, najmniej w historii swoich Weekendów Gwiazd. Tytuł MVP powędrował do najmłodszego w historii zawodnika odznaczonego tym wyróznieniem - LeBrona James'a. Zawodnicy mieli naprawdę dobrą zabawę, jednak nie sposób pominąć postawy zdobywcy MVP, który wykazywał niezwykłe zaangażowanie i grę traktował bardzo poważnie. To samo można powiedzieć o Tracy McGrady'm, który jednak grał przed własna publicznością i mozna to potraktowac jako usprawiedliwienie. Mimo wszystko nie wpłynęło to znacząco na widowisko, którego bylismy świadkami, a którego losy rozstrzygnęły się w ostatnich sekundach za sprawa szybkiego jak światło Dwayne  Wade'a.

Pierwsza kwarta to przede wszystkim dużo niecelnych i nieudanych alley-oop'ów. Jednak gra musiała się rozkręcić, co oczywiście w dalszej części spotkania miało miejsce. Pierwsze punkty były autorstwa Jamesa, który zdobył je popularnym fade-away'em. Potem było kilka wsadów, między innymi Minga, Duncana czy Wade'a jednak zaraz potem jeszcze więcej strat i niecelnych rzutów. Mimo wszystko obie drużyny rzucały punkt za punkt. Po sześciu minutach gry Kobe Bryant odbił piłkę od tablicy a wykończył Tracy. To mogło się podobać szczególnie, że chwilę potem zaprezentował windmill-dunka. Nie mało radości sprawiła równiez gra Shaquille O'Neala, który po tym jak stanął na linii rzutów wolnych postanowił wykończyć drugą próbę w niekonwencjonalny sposób. Uczynił to naprawdę po mistrzowsku, wykonując "nasty'slam" po ówczesnym odbiciu piłki od tablicy. Punktów nie zaliczono. Małym zaskoczeniem jest natomiast postawa Allena Iversona, który znany jest z dobrych "pierwszych kwart". Tym razem lider "Szóstek" wyraźnie nie umiał znaleźć rytmu i był nawet dosyc niekatywny w ataku, jego podania kończyły się pudłami, co w konsekwencji dało 4 pudła z pola i tylko jeden celny rzut wolny. Po drugiej asyście Billupsa Paul Pierce slam dunkiem umiejscowił piłkę w koszu i mieliśmy remis 22-22.

Drugą odsłonę rozpoczął już celnym alley-oop'em Shawn Marion. Niedługo potem Nowitzki popisał się reverse dunkiem, który nie wyglądał jednak tak efktownie, z racji warunków fizycznych Niemca. Po pięciu minutach Chris Bosh wspaniale odegrał do Vince'a Cartera, który zakończył akcję w swoim stylu. Było to o tyle ciekawe że Bosh w momencie gdy rzucał pilke Air Carterowi miał go kilka kroków za sobą. Znany jednak z podniebnych ewolucji mistrz wsadów z 2000 roku pokazał jednak klasę. Jeszcze na pięć minut do końcowego gwizdka mieliśmy 50-45 dla Zachodu. Później jednak grający w białych koszulkach Wschód nie potrafił przez dobre dwie minuty znaleźć drogi do kosza. Skutecznie akcje McGrady'ego, Eltona Branda czy Tony'ego Parkera, który świetnie penetrował kosz, pozwoliły odskoczyć na 17 punktów. Przed zmianą stron mieliśmy więc 72-53 dla graczy Zachodu.

Trzecia ćwiartka to znów więcej McGrady'ego. To właśnie on był autorem dwóch pierwszych akcji. Później jednak mieliśmy odpowiedź Allena Iversona, który zdobył swoje pierwsze punkty, nie licząc rzutu wolnego. Tym razem dał o sobie znać LBJ, który zebrał piłkę, trafił layupa, wykorzystał dodatkowy rzut wolny, i już w kolejnej akcji zaliczył punkty ładnym fade-awayem. Wade nie chciał byc gorszy i  po wybiciu z dwóch nóg załadował piłkę, która do niego przyleciała od samego Jamesa. Następnie mamy punkty Duncana i znów T-Mac. Za wygraną nie dawali jednak gracze Wschodu. Po celnym rzucie "The Answera" na niecałe siedem minut do końca kwarty systematycznie odrabiali starty w czym regularnie pomagał zdobywca MVP. I tym właśnie sposobem przed gwizdkiem rozpoczynającym ostatnie 12 minut zmagań było 97-94 dla Zachodu.

Czwarta kwarta to już poważna i zacięta gra. Otworzyli ją reprezentujący na codzień barwy Detroit Pistons: Chancey Billups oraz Rasheed Wallace. Najpierw Billups trafił dwa punkty, następnie Sheed i znów Billups. Kolejnym "tłocznym" akcentem był layup Ripa Hamiltona, a w chwilę potem piętnasty punkt Chancey'a. Wschód wyszedł na prowadzenie 105-101 a gracze Zachodu poprosili o przerwę. Na niecałe sześć minut przed końcowym gwizdkiem AI popisał się trudnym rzutem z odchylenia, dając swojej drużynie prowadzenie 113-107. Później były punkty Jamesa, i szybka riposta Tracy'ego (za dwa) i w chwilę potem jego trójka  i  alley oop layup zminimalizowały straty do 116-119. Do końca pozostała minuta i w tym momencie odpowiedzialność za losy meczu wziął na siebie Kobe Bryant. Najpierw przedarł się przez linie obrony pakując z jednej ręki do kosza, a następnie na 32 sekundy przed końcem regulaminowego czasu gry trafił z bardzo trudnej pozycji rzut z odchylenia doprowadzając do remisu po 120. Ostatni akcja meczu miała być dziełem Allena Iversona, jednak po dobrym zwodzie jego rzut był zbyt płaski i piłka ledwie musnęła obręczy. Na szczęście na miejscu był "Flash" i długo się nie zastanawiając dobił dając prowadzenie, a jak się później okazało zwycięstwo gwiazdom reprezentującym Wchód. Losy meczu chciał jeszcze odmienić Tracy, jednak jego wymuszony rzut z fatalnej pozycji nie znalazł drogi do kosza, a kolejna próba dobitki, tym razem Bryanta, była chybiona. Piłka po zbiórce powędrowała do Iversona, który rzucając piłkę od tablicy liczył na celna dobitkę VC. Niestety Carter przestrzelił, nie po raz pierwszy w tym meczu a piłka z potężną mocą odbijając się od obręczy powędrowała na przeciwną stronę boiska, po czym zabrzmiała syrena kończąca te spotkanie.

 

All Star Game 2007

W sezonie 2006-07 Allen Iverson otrzymał od kibiców 1 813 638 głosów na ósmy udział w Meczu Gwiazd, co nie wystarczyło na grę w wyjściowym składzie. Jednak AI został wybrany przez trenerów jako zawodnik rezerwowy, niestety nie mógł wystąpić z powodu kontuzji prawej kostki, której nabawił się na kilkanaście dni przed Weekendem Gwiazd.

 

All Star Game 2008

Na swój dziewiąty w karierze mecz All Star Game, a pierwszy w barwach Zachodu, Allen Iverson pojechał do Nowego Orleanu. Grając w wyjściowym składzie, AI spędził na parkiecie tylko 20 minut (najmniej w karierze) podczas których trafił 3 z 7 rzutów z gry i 1 z 2 rzutów wolnych. Pozwoliło mu to uzbierać 7 punktów, 6 asyst, 4 przechwyty i 1 blok. Zespół Zachodu musiał jednak uznać wyższość Wschodu 134-128 (34-28, 40-37, 32-28, 28-35), a MVP spotkania uznano Lebrona Jamesa (27 punktów, 8 zbiórek, 9 asyst). To głównie jego akcje w pierwszych trzech kwartach, oraz świetna skuteczność i trzy trójki z rzędu Raya Allena (27 punktów - 5/9 za trzy) w ostatniej ćwiartce, pozwoliły odnieść zwycięstwo po tym, jak zawodzący początkowo Zachód, kilka minut po zmianie połów objął prowadzenie. Iverson zaczął słabo, a zagubiony Zachód był rozbijany kolejnymi widowiskowymi akcjami przeciwnika. W pierwszej kwarcie AI zaliczył efektowny blok na Richardzie Hamiltonie, ale miał też wiele strat (w całym meczu sześć) po niezbyt dokładnych podaniach. Usprawiedliwia go fakt, że co najmniej siedem jego dobrych podań na czyste pozycje zostało zmarnowane przez nie trafiających w tym okresie kolegów. Najbardziej udany czas gry Iverson miał w drugiej części drugiej kwarty, kiedy trafił layupa i popisał się dwoma asystami. W trzeciej kwarcie grał jednak tylko chwilę, a w czwartej tylko dopingował kolegów z ławki.

 

All Star Game 2009

W 58. Meczu Gwiazd NBA, Zachód okazał się bezkonkurencyjny, wygrywając aż 146-119 (34-27, 38-40, 38-24, 36-28). O takiej przewadze zadecydowały trzy najważniejsze czynniki: skuteczność (61% do 47%), przewaga pod tablicami (51-38) i asysty (37-21). MVP spotkania powędrowało wspólnie do Kobe Bryanta (27 punktów, po 4 zbiórki i asysty) oraz Shaquille'a O'Neala (17 punktów, 5 zbiórek), 3 asysty). Allen Iverson grał zaledwie przez 15 minut, najmniej ze starterów po obu stronach i najmniej w karierze. Zdobył 2 punkty (1/4 z gry) oraz 1 zbiórkę, 3 asysty, 1 przechwyt i 1 stratę - bardziej niż jego gra zainteresowanie budziła nowa fryzura: ścięte włosy na krótko jak w czasie gry na college'u.

AI zdobył swojke pierwsze punkty po dwóch minutach gry, markując podanie i niespodziewanie wchodząc pod kosz pomagając zyskać prowadzenie Wschodu 7-0. Po 4 minutach zanotował pierwszą asystę podając na obwód do Lebrona Jamesa, chwilę później przechwycił piłkę i uratował jedną rzucając się do linii bocznej, ale jego kolega został zaskoczony i ją stracił, co zakończyło się fenomenalnym wsadem Kobe Bryanta. Chwilę później stracił ją też AI po przechwycie Paula. Zachód wziął czas po 7 minutach gry przegrywając 8-20 i Iverson został na ławce, ale nie było to korzystne dla jego drużyny, która po tej zmianie straciła 12 punktów z rzędu. Iverson wrócił niestety dopiero na 3.16 minuty przed końcem drugiej kwarty, półtorej minuty później zaliczył podanie zakończone podobnie jak za pierwszym razem trójką Jamesa. Na 20 sekund przed syreną wykonał z boku kosza ostatni rzut swojego zespołu, ale niecelny podobnie jak próba dobitki Howarda i Wschód schodził do szatni przegrywając 67-72.

AI wykonał również pierwszy rzut dla wschodu w drugiej połowie, niestety niecelny. Minutę później zaliczył asystę do Garnetta, ale jego kolejny rzut z pół dystansu znowu był niecelny, a trzy kolejne podania do partnerów nieskuteczne, gdyż zarówno Wade jak i James nie trafiali z wolnych pozycji. Tymczasem swój show kontynuował Bryant, który podjął wyzwanie Jamesa. Ten drugi był jednak na straconej pozycji, jako że w tej kwarcie Wschód cały czas przegrywał różnicą 10-15 punktów. Po siedmiu minutach gry wzięto czas, po którym Iverson odpoczywał na ławce i nie pojawił się już na parkiecie tej nocy. Po czasie prawdziwy popis dał Shaq, który nie tylko ponownie próbował swoich sił jako rozgrywający, ale był też nie do zatrzymania pod koszem i jego 5 potężnych wsadów sprawiło, że Zachód prowadził już różnicą 20 oczek. Przewaga powiększała się z każda minutą. W końcówce meczu gracze obu zespołów odpuścili obronę, całkiem niezłą jak na tego typu spotkanie, urządzając sobie konkurs wsadów, chociaż i to nie do końca było łatwe biorąc pod uwagę pudła sam na sam z koszem Paula i Jamesa.

 

All Star Game 2010

Chociaż w sezonie 2009-10 AI opuścił początek rozgywek i zagrał jedynie w 28 meczach, 1 269 268 najwierniejszych fanów wybrało go do 11. w karierze i ostatniego Meczu Gwiazd. Ze wzgledu na statystyki Iversona (13.8 ppg) wzbudziło to kontrowersje w lidze, ale fani wiedzieli lepiej. "Powinienem martwić się tym, co mówią ci ludzie, czy może lepiej skoncentrować się na ponad milionie głosów, jakie na mnie oddano? Dla mnie to żaden wybór. Moi fani chcą mnie zobaczyć w grze i mają prawo głosować na kogo im się podoba. Zagłosowali na mnie, to wielki honor" - mówił AI. Niestety do jego występu w ASG nie doszło z powodu kontuzji i ciężkiej choroby córeczki.

 

 


Drużyny:

Georgetown Hoyas (1994-96)
Philadelphia 76ers (1996-06)
Denver Nuggets (2006-08)
Detroit Pistons (2008-09)
Memphis Grizzlies (2009)
Philadelphia 76ers (2009-10)
Besiktas Istanbul (2010-11)

Statystyki w NBA:

26.7 ppg, 3.7 rpg, 6.2 apg, 2.2 spg, 41.1 mpg

Statystyki w Europie:

Liga: 14.3 ppg, 2.7 rpg, 4.7 apg, 1.7 spg, 31.4 mpg

EuroCup: 9.3 ppg, 3.0 rpg, 3.0 apg, 1.7 spg, 22.3 mpg



Prawa autorskie:

Copyrights © 2008-12 by
Tomek "Monty" Klimowicz
All Rights Reserved