ARTYKUŁY: TRANSFER? NIE MA MOWY!
Autor: Monty Wysłane: 26.02.2003

Trener 76ers, Larry Brown, zaczął pracować w Philadelphii w 1997 roku. Oprócz sprawowania funkcji coacha jest też współodpowiedzialny za wszystkie wymiany, które przeprowadził klub. A było ich sporo. W ciągu tych 5 sezonów przez Sixers przewinęło się bardzo wielu zawodników, w tym takie gwiazdy i dobrze zapowiadający się zawodnicy jak: Jerry Stackhouse, Larry Hughes, Toni Kukoc, Speedy Claxton, Theo Ratliff, Dikembe Mutombo czy Matt Harpring. Było ich tak wielu, że wszystkich nie sposób wymienić. W serwisie ESPN Brown został nawet nazywany dr Frankensteinem, bo tak jak ten fikcyjny lekarz, tak i Brown eksperymentował z wieloma "ciałami" ( słowo "bodies" w języku angielskim oznacza ludzkie szczątki, zwłoki, ale także ludzi, zwykłe żyjące osoby).

W tym roku Philadelphia nie przeprowadziła żadnych zmian w składzie. Chociaż było wiele spekulacji, władze Sixers postanowili, że mają dobry skład i należy ewentualnie poczekać do zakończenia sezonu, zobaczyć jaki bilans będzie miał klub i dopiero wtedy zastanowić się nad transferami. Przede wszystkim, że latem wygasają umowy kilku gwiazdom NBA. Ale nie tylko Sixers obrali taką strategię. W całej NBA składy zmieniło tylko 7 klubów, co w porównaniu z poprzednimi latami wypada bardzo blado.

A jeszcze przed czwartkiem 20 lutego, gdy kończył się przepisowy czas na przeprowadzenie trade'ów, można było usłyszeć o kilku prawdopodobnych zamianach.

Keith van Horn miał przejść do New York Knicks w zamian za Latrella Sprewella. Derrick Coleman, któremu kontrakt kończy się latem, miał przejść do Warriors za Adonala Foyle'a. Spekulowano też, ale to znacznie wcześniej, o odejściu Snowa do Atlanty w zamian za byłego zawodnika Sixers, Theo Ratliffa.

Jednak Sixers po kryzysie w grudniu i w styczniu, gdy grali przeciętnie i "w kratkę", obecnie udowadniają, że potrafią wspaniale ze sobą współpracować, są zgranym zespołem, pomagają sobie wzajemnie na boisku. Wróciła wola walki i zaangażowanie w grę. Wróciła wspaniała atmosfera, którą Sixers szczycili się tak bardzo w sezonie 2000-01. Keith van Horn zaczął w końcu grać na takim poziomie, jak oczekiwano. Więcej punktów zaczął zdobywać też Snow, a Coleman, który został przesunięty do wyjściowego składu pokazał, że mimo swoich lat i faktu, że nie jest już taki szybki jak kiedyś, jest bardzo wartosciowym zawodnikiem. Colmanowi tak bardzo spodobało się w Sixers, że gdy pojawiły się pogłoski o transferze z Warriors powiedział, że jeśli zostanie sprzedany to wcześniej skończy karierę, niż zagra gdzieś indziej, a już zwłaszcza w Golden State. Nic dziwnego, zanim Sixers pozyskali Derricka z Charlotte, był on tam uważany za skończonego gwiazdora, grubasa, który nie angażuje się w grę i inte esują go tylko narkotyki, kłopoty i bójki. Miało to odzwierciedlenie w najgorszych w karierze wynikach tego koszykarza. Ale w Sixers dostał 2 szansę i pod okiem trenera Browna udowadnia, że było to słuszne posunięcie.

Mimo to trzeba przyznać, ze plotki o transferach wyglądały bardzo atrakcyjnie. Przede wszystkim jeśli chodzi o Sprewella, który zdobywa 17 punktów w meczu, byłby on dużym wzmocnieniem dla Sixers. Z drugiej strony van Horn ma tylko troszkę gorsze średnie od niego. Ale czasami warto nic nie zmieniać, bo zgrani d dobrze rozumiejący się zawodnicy mogą więcej zdziałać niż 2 gwiazdy (Spree i Iverson), które nie wiadomo jeszcze, jakby ze sobą współpracowały.

Za to sprowadzenie Foyle'a wiele by Sixers nie dało. Zdobywa on tylko 5 ppg i 6 rpg i Coleman jest na pewno lepszy od niego, przede wszystkim ostatnio, kiedy obok Iversona i van Horna udowodnił, że może być 3 opcją w ataku, nawet jeśli gra tylko 20 minut . A jeśli Todd MacCulloch rzeczywiście zakończy karierę, na co się niestety zapowiada, to kto wtedy w Sixers grałby na pozycji centra? Samuel Dalembert? Owszem, ma talent, ale jest za młody i na pewno nie nadaje się do pierwszej piątki. Przede wszystkim, że Brown dotychczas nie wypuszczał go zbyt często na parkiet. Jedynie co Sixers by zyskali, to pieniądze. Sprzedając Colemana wiele by zyskali jeśli chodzi i salary cup, bo po tym sezonie kończy mu się wielomilionowy kontrakt, który częściowo musieliby zapłacić Warriors.

Po co więc przeprowadzać trady? Zyskać można było tylko trochę, za to stracić wiele. Z takiego założenia wyszedł Brown i GM Billy King i tym razem postanowili sobie oni odpuścić. Na razie można się tylko z tego cieszyć. Iverson zaczął grać lepiej niż w 1 połowie sezonu, van Horn bardziej mu pomaga, Coleman i Snow po cichu robią, co do nich należy. Kontuzję już prawie wyleczył weteran Monty Williams. Kenny Thomas gra w kratkę, potrafi zdobyć raz 2 punkty, a raz 20 w meczu. A Sixers wygrali właśnie 6 mecz z rzędu i mają szansę dogonić New Jersey Nets w tabeli Atlantic Division, o ile utrzymają formę do kwietnia. Czego chcieć więcej?

Pisząc ten artykuł luźno oparłem się na tekscie "No trade? No problem" ze strony www.sixers.com

 



15.6 ppg
8.8 rpg
4.7 apg
2.0 spg
1.7 bpg
35.5 mpg




Philadelphia 76ers
Boston Celtics
New York Knicks
New Jersey Nets
Toronto Raptors
16-6
11-10
8-13
8-15
7-16



  
Sixers na transferze M.Speightsa...
   Skorzystali
   Stracili
  

Zobacz wyniki




Copyrights © 2001-12 by
Tomek "Monty" Klimowicz
All Rights Reserved

Działamy: