ARTYKUŁY: FUTURE IS NOW!
Autor: Monty Wysłane: 26.09.2008

 

Gdy w grudniu zeszłego roku Philadelphia 76ers zwolniła ze stanowiska znienawidzonego przez kibiców Billy'ego Kinga, a zatrudniła na jego miejsce Eda Stefanskiego, stało się jasne, że fundamentalne zmiany są nieuniknione. Być może to dobry duch nowego generalnego menedżera sprawił, że Sixers zakończyli sezon tak dobrze i wbrew wielu awansowali do play-offs. Jednak prawdziwe trzęsienie ziemi przyszło po zakończeni rozgrywek. Ostatnie trzy miesiące do czerwoności rozbudzały fanów zespołu z Miasta Braterskiej Miłości, którzy za rządów Kinga zazwyczaj przesypiali ten okres. I chociaż przed rozpoczęciem sezonu 2008-09, do którego pozostało dni, wciąż jest jeszcze kilka pytań, przyszłość wygląda bardziej niż optymistycznie.

 

Grunt to dobry plan. Dzisiaj można już wywnioskować, że Ed Stefanski miał prosty plan na lato: przedłużyć kontrakty Andre Iguodali i Louisa Williamsa, sprowadzić klasowego gwiazdora, usunąć ze składu nieznaczących graczy, a wzmocnić klub zawodnikami zadaniowymi o większej renomie. Jeśli tak było rzeczywiście, Stefanski może już otwierać szampana, świętując pełen sukces.

Zmiany, zmiany... Najpierw, 27 czerwca, drużynę zasilił wybrany z numerem 16. w tegorocznym drafcie skrzydłowy Marreese Speights. Następnie, 9 lipca Sixers zaszokowali ligę, podpisując niespodziewanie kontrakt z podkoszowcem, Eltonem Brandem, gdy okazało się, że szanse na sprowadzenie zachęcanego do tego Josha Smitha dramatycznie spadają. Następnie przyszedł czas na pomocników - obrońców Royala Ive'a (28 lipca) i Kareema Rusha (29 lipca). Gdy nieszczęśliwej kontuzji wykluczającej z całego sezonu nabawił się Jason Smith, władze nie chcąc ryzykować sprowadziły do klubu centra Theo Ratliffa (20 sierpnia). Z kolei wiedząc, że piętą achillesową była przed sezonem skuteczność za trzy punkty (ostatnie miejsce w NBA) 2 września do pomocy Ivey'owi i Rushowi dodano jeszcze doświadczonego Donyella Marshalla. Mniej więcej w tym samym czasie przedłużono kontrakty Iguodali i Williamsa, a przy tej okazji nie zapomniano też o trenerze Mo Cheeksie.

Kontrowersyjny kontrakt Iguodali. Widać czarno na białym, że Ed Stefanski dał Philadelphii to, czego długo brakowało. Kazdy z jego ruchów można ocenić pozytywnie i perspektywicznie, jedyne kontrowersje budzi nowy kontrakt Iguodali, który otrzymał 80 milionów dolarów za sześć lat, tyle samo co Elton Brand, chociaż przed rokiem odrzucił propozycję Kinga oferującego mu nie więcej, niż 57 milionów za pięć lat gry.

Zauważyć trzeba, że ciągnące się przez te wszystkie miesiące negocjacje nie były łatwe i Stefanski na pewno nie poszedł po najniższej linii oporu oferując każdą cenę. Andre Iguodala stał się natomiast bezcenny po sprowadzeniu Branda, którym wzmocniono zespół nie po to, by rezygnować z tak ważnego elementu jak AI, tylko by ta dwójka zawodników mogła stanowić o nowym obliczu Sixers. Trudno się nie zgodzić, że Iguodala został przepłacony, ale z drugiej strony po rezygnacji z niego, przez sezon lub dwa Brand nie byłby aż na tyle w Sixers potrzebny, wiec część pieniędzy przeznaczona na niego również zostałaby wyrzucona w błoto. Dlatego Stefanski wyświadczył sobie niedźwiedzią przysługę - przekonał Iguodalę, że warto zostawać w Sixers dla sukcesów i możliwości walki o najwyższe cele z Eltonem Brandem, ale otworzył mu tym samym drzwi do negocjacji gdy jasne było, ze Sixers nie mogą już z niego zrezygnować. Zobowiązaliśmy się do czegoś, podpisując Eltona Branda. Dlatego dla mnie ten kontrakt [z Iguodalą - przyp] był czymś, co musieliśmy zrobić.

Furtką było podpisanie umów z Raliffem, Rushem i Marshalelm tylko na rok - jeśli się nie sprawdzą, po prostu opuszczą zespół bez dodatkowych strat, natomiast Ivey otrzymał dwuletnią umowę.

Nowa Philadelphia 76ers? Maurice Cheeks pytany, jaki jest teraz kierunek Sixers i kto teraz będzie numerem jeden stwierdził, że na to pytanie już nie będzie można odpowiedzieć. Oznacza to kontynuację strategii z zeszłego sezonu, kiedy żaden szczególny gracz nie będzie starał się brać wyniku meczu tylko na siebie i żaden szczególny gracz nie będzie miał być punktowym liderem zespołu. Sixers będą dalej klubem dzielącym się piłką, gdzie w poszczególnych meczach różni gracze mogą niszczyć rywali swoimi koszami i każdy ma szansę zabłysnąć. Po części dlatego zawodnicy innych klubów tak ciepło wypowiadali się o możliwości gry w Philadelphii. Jasne staje się, że Brand i Iguodala razem będą odczuwać najwyższą presję i to oni będą przyjmować ewentualną krytykę w mediach, jednak odpowiedzialność za wyniki na boisku będzie dzielona na wszystkich, a tacy gracze jak Williams, Green czy Dalembert bedą nas dalej zaskakiwać co kilka meczy występami na miarę lidera.

Elton Brand niekoniecznie będzie zawodnikiem do którego wędruje piłka w ostatniej akcji, według spekulacji bardziej nacisk będzie kładziony na zawodników post-upowych na obu końcach parkietu. Poprzedni sezon pokazał, że czasy samotnego lidera walczącego w ataku rzucając kosmiczne ilości punktów, czasy "Iversona i spółki" czy Chrisa Webbera są już dawno przeszłością, a nadchodzący udowodni, że już nie wrócą. I chociaż teraz przez najbliższe sezony skład Sixers będzie trudny do przebudowy ze względu na wysokie kontrakty i brak pieniędzy i będzie trzeba się przyzwyczaić do tego wizerunku i stylu gry Sixers na lata, to duet Brand - Iguoala i szereg utalentowanych i żądnych zwycięstw innych graczy powinien sprawić, że nikt nie będzie tego żałować.

Wątpliwości... Przed nadchodzącym sezonem wciąż na pewno nie wiemy, jak będzie wyglądał podstawowy skład Philadelphii 76ers. Latem mówiło się, że Andre Iguodala zostanie przesunięty na pozycję SG, Thaddeus Young był trenowany na SF, a Willie Green miał grać jako rezerwowy. Ostatnio jednak znowu pojawiają się wątpliwości, wygląda więc na to, że nie jest to sprawa przesądzona. Być może Iguodala zostanie na pozycji SF, wówczas o role rzucającego obrońcy będą walczyć Green z Williamsem. Jakkolwiek by nie było, to można przypuszczać, że z taką głębią składu rotacja na pozycjach 1-3 będzie bardzo częsta i kilku zawodników na czele z Greenem, Williamsem, Rushem czy Youngiem może grać podobną ilość minut w każdym meczu.

... i oczekiwania. W poprzednim sezonie mało kibiców wierzyło na awans do play-offs, który ostatecznie stał się faktem, a Sixers pokazali wolę walki i serce do gry, długo opierając się Detroit Pistons. Dlatego w tym sezonie awans do najlepszej szesnastki już nie będzie osiągnięciem, teraz apetyty są wiele większe. Sixers będą walczyć z Boston Celtics czy Detroit Pistons o najwyższe miejsca w Konferencji Wschodniej, jeśli tylko będą grać z takim zaangażowaniem jak przed rokiem, a na przeszkodzie nie staną problemy zdrowotne czy kontuzjogenność Branda. Na pewno nie można liczyć na wiele w pierwszych tygodniach rozgrywek, jednak w dalszej części sezonu Sixers tradycyjnie będą się rozpędzać i jeśli nie wydarzy się nic negatywnego, czego teraz nie możemy przewidzieć, to według naszych prognoz mają realną szansę na awans do finałów Konferencji Wschodniej. Myślę, że cała dynamika zespołu nieco się zmieniła od zeszłego roku do teraz. Pomyśleć, co osiągnęliśmy w zeszłym sezonie - teraz mamy szansę być dobrą dużyną koszykówki. Zawsze rzucam sobie wyzwanie, żeby pomóc drużynie być najlepszą, jaką może być - Mo Cheeks.

 

Przyszli: Elton Brand, Donyell Marshall, Theo Ratliff, Kareem Rush, Royal Ivey, Marreese Speights

Odeszli: Rodney Carney, Shavlik Randolph, Calvin Booth, Kevin Ollie, Louis Amundson, Herbert Hill

 

Prawdopodobny wyjściowy skład:

 



15.6 ppg
8.8 rpg
4.7 apg
2.0 spg
1.7 bpg
35.5 mpg




Philadelphia 76ers
Boston Celtics
New York Knicks
New Jersey Nets
Toronto Raptors
16-6
11-10
8-13
8-15
7-16



  
Sixers na transferze M.Speightsa...
   Skorzystali
   Stracili
  

Zobacz wyniki




Copyrights © 2001-12 by
Tomek "Monty" Klimowicz
All Rights Reserved

Działamy: