ARTYKUŁY: PODSUMOWANIE SEZONU 2004-05
Autor: Monty Wysłane: 30.06.2005

 

Występy Sixers miesiąc po miesiącu

Philadelphia zaczęła ten sezon tak, jakby każdy jej fan sobie tego życzył. W pierwszym meczu dzięki 30 punktom Iversona i 10 zbiórkom Dalemberta oraz Thomasa Sixers pokonali Celtics. Oczekiwania były więc duże, zwłaszcza że w spotkaniach przedsezonowych Sixers osiągnęli świetny bilans 6-2, ostatnio tak dobry mieli przed pamiętnym sezonem 2000-01. Niestety 3 kolejne mecze zakończyły się porażkami i nadzieje kibiców zostały ostudzone. Kolejne 2 spotkania to wygrane po dogrywkach z Nets i Pacers, kiedy w dramatycznych końcówkach heroicznymi czynami popisali się Iverson i Korver. I tak właśnie miała wyglądać reszta sezonu: krótkie serie zwycięstw i porażek uzależnione od formy Iversona i rangi rywali. Ogólnie pierwszy miesiąc rozgrywek filadelfijczycy zakończyli ujemnym bilansem 6-7 wygrywając tylko 1 z 4 gier wyjazdowych. Pokazały się też pierwsze symptomy świadczące o tym, że taktyka Jima O'Briena zawodzi. Sixers mieli być drużyną zdobywającą wiele punktów i dobrze broniącą, tymczasem w listopadzie rzucali rywalom 97 punktów sami tracąc o 2 więcej! Mimo to przy słabej dyspozycji rywali z tabeli, udało im się nawet przewodzić Atlantic Division.

Także ujemnym bilansem zakończył się grudzień (7-8), w którym Sixers znowu tracili 2 punkty więcej, niż zdobywali. Zespół zaczął od 5 porażek z rzędu (w tym 4 na wyjeździe). Usprawiedliwić ich można faktem, ze mieli trudnych przeciwników i najwięcej w NBA pierwszych spotkań sezonu rozgrywanych w obcych halach. Grudzień upłynął pod znakiem niesamowitych występów Iversona, który w dwóch kolejnych spotkaniach przekroczył granicę 50 punktów (54 z Bucks i 51 z Jazz). 

Styczeń to kolejny miesiąc kiedy Sixers rzucali mniej punktów, niż tracili. Jednak tym razem udało się osiągnąć "dodatni" bilans 8 zwycięstw i porażek. W ustabilizowaniu formy przeszkadzały ciągłe roszady składu przez O'Briena, który nie mógł się zdecydować, jaką pierwsza piątką grać. Do formy powracał na szczęście Korver. Wielką niespodzianką zakończyło się wygrane spotkanie z faworyzowanymi Mavericks 93-89 bez udziału kontuzjowanego Iversona, czy zwycięstwo z Miami 106-98 dzięki 45 punktom "Answera". Nie obyło się jednak bez blamażu, jakim była 32-punktowa porażka z Bulls.

W lutym obyło się bez niespodzianek. Sixers znowu byli jeden mecz na minusie (5-6) i tracili aż 101.2 punktu, sami rzucając 99.5. Udało się pokonać tylko przeciętne lub słabe drużyny (Hawks, Clippers, Raptors, Magic, Knicks), na mocniejszych rywali nie starczyło już siły. Mimo to miesiąc ten został zapamiętany pozytywnie z dwóch powodów. Datę 12 stycznia zapamiętało wielu kibiców, jako dzień w który Allen Iverson zdobył rekordowe w karierze 60 punktów przeciwko Orlando Magic. Kilka dni później zawodnik ten mógł się cieszyć z drugiego w karierze MVP Meczu Gwiazd. 

Po kolejnym miesiącu, w którym Sixers zachowywali ujemny bilans, fotel szkoleniowca O'Briena stawał się coraz bardziej gorący, a media już wyliczały, kto będzie chciał go zatrudnić po zwolnieniu w Sixers. Dało to do myślenia trenerowi, o czym piszemy w dalszej części podsumowania. Dlatego też marzec upłynął pod znakiem zmian w taktyce i wreszcie dodatniego bilansu 9-7. Kolejna niespodzianka to rzucanie 100.4 punktu w każdym meczu i ograniczenie rywali do 99.9 punktów. Sixers zdołali dwukrotnie pokonać Lakers i rozbić Pistons aż 107-84. Niestety nie popisali się też przegrywając blisko 20 punktami z Warriors czy przegrywając 110-128 z Raptors, kiedy swoje 12 trojek trafił Donyell Marshall odsłaniając wszystkie braki obrony filadelfijczyków. Ale mogło byś gorzej biorąc pod uwagę kontuzję Webbera, która wykluczyła go na kilka spotkań. 

Ostatni miesiąc rozgrywek to ostatnia szansa na poprawienie gry i awansowanie do najlepszej ósemki Wschodu. I Sixers kontynuując dobra grę z marca szansę tą w pełni wykorzystali pokazując, że nie ważne jak się zaczyna, tylko jak się kończy. W kwietniu 76ers odnieśli aż 8 zwycięstw przy 3 porażkach i wywalczyli 7 miejsce na Wschodzie. Pokonali m.in. Heat czy Pacers, ulegli tylko Mavs, Celtics i Nets. Rzucali najwięcej w sezonie 102.4 punktu, tracąc 101.4. Mogli wywalczyć wprawdzie 3 miejsce i uniknąć spotkania w PO z Pistons, ale biorąc pod uwagę poprzednie miesiące, należy się cieszyć z kwietnia. Kolejny raz fenomenalnie zagrał Iverson, który ustanowił i następnie wyrównał swój nowy rekord asyst (16) i po 2 miesiącach pomijania go, teraz doprowadzając Sixers do dobrego bilansu mógł się wreszcie cieszyć z nagrody Gracza Miesiąca.

W play-offs Sixers spotkali się ze słynącymi z doskonalej obrony Pistons, obrońcami mistrzowskiego tytułu. Specjaliści typowali wynik serii 4-1 dla Detroit, tak też się stało. W pierwszych dwóch spotkaniach na wyjeździe Sixers zostali rozbici 85-106 i 84-99. Doskonale zagrali jednak w meczu w Wachovii Center wygrywając 115-104. Ostatnim razem Pistons stracili tyle punktów na początku sezonu przeciwko Nuggets. Tylko pech w końcówce sprawił, że w meczu numer 4 Pistons okazali się górą po dogrywce 92-97. Ostanie spotkanie w Detroit gospodarze wygrali 88-78. Mim szybkiego pożegnania z PO można się jednak cieszyć z samego awansu, z fenomenalnych występów Iversona i Dalemberta oraz z przebłysków Webebra i Greena. Sixers pokazali wielką determinację i poświęcenie i tego nie należy im odmawiać, byli jednak zwyczajnie drużyną słabszą i mniej doświadczoną w PO. Jest jednak nadzieja, ze z tyloma talentami w składzie, bardziej doświadczeni i być może wzmocnieni filadelfijczycy okażą się takimi czarnymi końmi następnych rozgrywek, jak w tym roku Chicago Bulls czy Washington Wizards.

 

Trener Sixers - Jim O'Brien

Trudno jest ocenić trenera po zaledwie jednym sezonie pracy z Sixers. Można uznać, że O'Brien odniósł spory sukces. Po nieudanym poprzednim sezonie (33-49) Sixers pod jego wodzą wygrali 10 spotkań więcej i po roku nieobecności awansowali do play-offs z siódmego miejsca. To on definitywnie przesunął z powrotem na pozycję PG Allena Iversona i ukierunkował go na nowy sposób gry, dzięki czemu AI wydobył z siebie co najlepsze i rozegrał najwspanialszy sezon w karierze. Także nie można odmówić O'Brienowi, że pod jego skrzydłami wspaniale rozwinęli się tacy zawodnicy jak debiutant Andre Iguodala, czy Kyle Korver wymieniany często wśród kandydatów do nagrody MIP. A w play-offs Samuel Dalembert. 

Jednak z drugiej strony mimo wszystko każdy liczył na lepszy bilans filadelfijczyków. Trudno zapomnieć, że przez większą część sezonu zespół miał ujemny bilans, kilka meczy Sixers przegrali prowadząc przed 4 kwartą z powodu błędnych decyzji i złej taktyki O'Briena. Trudno było ze zgraniem z powodu ciągłych roszad składu. Wspomniałem o zawodnikach którzy rozwinęli się pod skrzydłami O'Briena, więc nie mogę nie napisać o Brianie Skinnerze, który pełnił rolę głębokiej rezerwy, o Kennym Thomasie, który po świetnym poprzedni sezonie nie mógł się odnaleźć w nowej taktyce, o Glennie Robinsonie, który w ogóle nie pasował do koncepcji gry trenera i ani raz nie wyszedł na boisko. Cała trójka została oddana do innych drużyn, gdzie w wielu meczach notowała doskonałe występy i prezentowała formę, której nie potrafił wydobyć O'Brien.  Jest jeszcze Willie Green, który pod nieobecność Iversona zdobywał ponad 18 punktów i 7 asyst, ale O'Brien nie umożliwił mu gry, kiedy Iverson był na boisku. I wreszcie Eric Snow, najlepszy obrońca Philly z poprzedniego sezonu, oddany za bezcen do Cavs co skończyło się słabą obroną Sixers i traceniem w każdym meczu aż 99.9 punktu.

Sixers pod wodzą O'Briena mieli być szybko grającą drużyną skupioną na obronie i oddawaniu w ataku wielu rzutów za 3 i szybkich rzutów z wolnych pozycji. Niestety plan O'Briena nie wypalił, Sixers wprawdzie notowali aż 99.1 punktu w meczu, czyli blisko 10 więcej niż w poprzednim sezonie ale tracili jeszcze więcej, słabo bronili i nie do końca kto miał realizować ambicje strzeleckie szkoleniowca. Lepiej miało być po sprowadzeniu Chrisa Webbera, lecz w pierwszych meczach O'Brien nie umiał go wpasować w zespół i nie chciał zmieniać taktyki pod sposób gry, do jakiego przyzwyczaił się C-Webb. Wtedy nagonkę na trenera zorganizowały media, pojawiły się liczne głosy krytyki i plotki o zwolnieniu, nawet gracze mówili, że "ignorancja naszego trenera jest nie do opisania". To przestraszyło trenera i zaowocowało zmianą taktyki, O'Brien zrezygnował z wielu zagrywek, oddawania tylu rzutów za 3 punkty i postawił na pick'n'rolle z udziałem Iversona, a także dał więcej minut Webberowi i Dalembertowi. Zrozumiał, że może warto dostosować taktykę do możliwości graczy, a nie odwrotnie. Wówczas od 18 marca Sixers wygrali 12 z 18 gier i wrócili do dodatniego bilansu zapewniając sobie udział w play-offs. Teraz tylko należy zadać sobie pytanie, czy O'Brien będzie szkoleniowcem także w przyszłych rozgrywkach, a jeśli tak to czy doświadczony o miniony sezon i od początku sezonu dysponując Webberem uczyni z Sixers drużynę, która będzie aspirowała do czegoś więcej niż tylko awans do PO i udzial w pierwszej rundzie. 

 

Osiągnięcia zawodników Philadelphii 76ers


Allen Iverson
Sezon: 30.7 ppg, 7.9 apg, 4.0 rpg, 2.4 spg (42% z gry, 30% za trzy, 83% wolne)
Playoffs: 31.2 ppg, 10.0 apg, 2.2 rpg, 2.0 spg (47% z gry, 41% za trzy, 79% wolne)

Allen Iverson rozegrał bez wątpienia najlepszy sezon w karierze. Lista jego osiągnięć jest długa. Bardzo długa. AI miał trzecią najlepszą średnią punktową w karierze, najlepszą średnią asyst w karierze, najlepszą skuteczność za dwa i z linii rzutów wolnych oraz trzecią najlepszą za trzy punkty. Opuścił tylko 7 spotkań z powodów zdrowotnych. Po raz 4 zdobył tytuł Króla Strzelców NBA, co do tej pory osiągnęli tylko Wilt Chamberlain, Michael Jordan i George Gervin. Był też 5 asystentem NBA i drugim przechwytującym. Został pierwszym graczem  historii, który uplasował się w pierwszej piątce jednocześnie w klasyfikacji punktów, asyst i przechwytów. Był również zaledwie 4 graczem w historii, który w jednym sezonie zdobywał średnio powyżej 30 punktów i 7.5 asysty. Tracił wprawdzie też rekordowe 4.59 piłki, jednak wynikało to z jego roli w zespole i też często braku refleksu kolegów. Rozegrał 57 gier z rzędu z 20+ punktami. Ustanowił nowy rekord punktów w spotkaniu (60 przeciwko Orlando Magic) i nowy rekord asyst w sezonie (2 spotkania z 16 asystami). Ponadto w dwóch grach z rzędu przekroczył granicę 50 punktów, co ostatnio zdarzyło się przed 4 laty. Ogółem granicę 50 punktów przekraczał 3 razy (Sixers 2-1) a granicę 40 punktów 9 razy (8-1). Zanotował aż 24 double-double, co jest jego najlepszym osiągnięciem w jednym sezonie w karierze (poprzedni rekord 18 DD w sezonie debiutanckim). Notował też dwukrotnie najdłuższą w karierze serię 3 spotkań z rzędu z double-double. Został aż 4 razy uhonorowany tytułem Graczem Tygodnia i 1 razy tytułem Graczem Miesiąca. Przekroczył granicę 15 000 punktów w karierze. Otrzymał tytuł MVP All Star Game. Jeszcze lepiej grał w play-offs, gdzie poprawił niemal wszystkie statystyki indywidualne i grając przeciwko takim obrońcom jak Pistons tylko raz zszedł poniżej 30 punktów. To tyle osiągnięć, jednak gra Iversona jest również nieoceniona jeśli nie patrzy się na statystyki. To dzięki jego podaniom wspaniale sezony mieli Andre Iguodala czy Kyle Korver. Iverson był wspaniałym liderem, który w każdym meczu potrafił dać z siebie wszystko i próbował doprowadzić do zwycięstwa swój bardzo niedoświadczony i młody zespół. Aż 3 razy oddawał zwycięskie rzuty w finałowych akcjach, w tym raz równo z syreną kończącą mecz (pierwszy w karierze "game winning buzzer beater"). Bez niego Sixers wygrali tylko 2 z 7 gier. Wbrew opiniom sceptyków okazało się, ze z wiekiem Iverson nie traci swojej szybkości i formy, za to gra coraz bardziej dojrzale, mądrze i osiąga coraz więcej. Gdyby Sixers wygrali kilka spotkań więcej, Iverson byłby absolutnym pewniakiem do nagrody MVP sezonu 2004-05.  


Chris Webber
Sezon: 19.5 ppg, 9.1 rpg, 4.7 apg, 1.4 spg (43% z gry, 34% za trzy, 79% wolne)
Playoffs: 19.0 ppg, 5.8 rpg, 2.8 apg, 1.2 spg (41% z gry, 35% za trzy, 75% wolne)

Chcąc ocenić Webbera należy podzielić jego występy na dwa okresy. W Sacramento Kings koszykarz zdobywał w 67 grach w granicach 20 punktów, 9 zbiórek i 5 asyst rzucając z 43% skutecznością z gry. P przejściu do Sixers przez długi czas nie mógł się odnaleźć wśród nowych partnerów i w nowej taktyce. Zadania nie ułatwiał mu trener, nie zmieniając pod C-Webba taktyki, za to dając mu mniej minut do gry. Z tego powodu w barwach Sixers Webber zanotował regres formy zdobywając "tylko" około 15 punktów, 8 zbiórek i 3 asyst. Jego największym problemem było zbyt częste próbowanie zdobywania koszy z dystansu, nawet z okolicy linii za 3 punkty. Jak na silnego skrzydłowego zdecydowanie za bardzo unikał gry w strefie pod koszowej, atakowania obręczy czy gry 1 na 1. Wpływ na to miała też kontuzja kolana, z którym zawodnik od dawna ma problemy. Na szczęście pod koniec sezonu Webber z meczu na mecz coraz częściej grał w swoim stylu co zaowocowało poprawieniem statystyk w PO niemal na miarę tych z Kings. Webber wprawdzie zdobywał ciągle wiele mniej zbiórek, za to do normy wróciła jego skuteczność i przypomniał sobie o grze w strefie podkoszowej będąc wreszcie dobrym partnerem dla Iversona. Występy Webbera w przyszłym sezonie stoją pod znakiem zapytania, ale jeśli latem wyleczy on kontuzję kolana to można mieć uzasadnione nadzieje, ze znając już styl gry i sytuacje Sixers, będzie się dobrze spisywał jako drugi lider zespołu. 


Marc Jackson

Sezon: 12.0 ppg, 5.0 rpg, 1.0 apg, 0.2 bpg (46% z gry, 73% wolne)
Playoffs: 3.4 ppg, 1.6 rpg, 0.4 bpg (25% z gry, 63% wolne)

Występy Marca Jacksona w Sixers należy uznać za bardzo dobre. Chociaż w 58 z 81 gier wychodził on z ławki, zanotował najlepsze średnie od sezonu debiutanckiego. Przez znaczną część sezonu był jedną z najlepszych po Iversonie opcji w ataku 76ers, co uwidoczniło się zwłaszcza w listopadzie i grudniu (28 punktów przeciwko Bucks), kiedy zdobywał po 15 punktów w meczu rzucając z 50% skutecznością. Później jego czas gry został stopniowo ograniczany, aby więcej minut mógł otrzymywać Dalembert, ale Jackson równie dobrze spisywał się z ławki i był najjaśniejszym punktem wśród rezerw. Najlepszą stroną Jacksona był atak a także umiejętność zdobywania punktów w ważnych momentach. Niestety koszykarz zawodził często w obronie (zwłaszcza w zbiórkach i blokach których miał śmiesznie mało jak na centra), co w największym stopniu spowodowało ograniczenie jego gry względem Dalemberta. W wielu meczach wymieniali się oni, kiedy było trzeba się skupić na ataku lub obronie. W PO "Jax" dostawał zaledwie 13 minut w meczu i nie miał okazji grać jak w sezonie regularnym, co także odbiło się na jego skuteczności. Jednak mimo wszystko zasłużył na słowa uznania i przyszłych sezonach może być bardzo przydatny w Philadelphii.  


Kyle Korver
Sezon: 11.5 ppg, 4.6 rpg, 2.2 apg, 1.3 spg (41% z gry, 40% za trzy, 85% wolne)
Playoffs: 5.0 ppg, 2.6 rpg, 1.6 apg, 0.8 spg (28% z gry, 29% za trzy, 100% wolne)

Kyle Korver rozegrał świetny sezon, a poprawiając się w każdej ze statystyk był jednym z kandydatów do otrzymania nagrody MIP, czyli dla gracza, który poczynił największe postępy. Obok Iguodali był również jedynym graczem, który zagrał wszystkie 82 spotkania. Przez niemal cały sezon Sixers mogli na niego liczyć w grze ofensywnej, ale Kyle nie zawiódł też jako dobry obrońca. Zaczął więcej niż w debiutanckim sezonie rzucać za dwa, ale wciąż nie do powstrzymania był za 3 punkty. Nie bał się oddawać najważniejszych rzutów. Dzięki jego "trójkom" w najważniejszych akcjach, Sixers wygrali wiele spotkań. W całym sezonie Korver trafił 226 rzutów za trzy punkty ustanawiając tym samym nowy rekord Sixers (poprzedni 197 zaliczył Dana Barros w sezonie 1994-95). Był pod tym względem także 1 w NBA (dodatkowo 18 w skuteczności i 3 pod względem oddanych rzutów w całej lidze). Zajął 2 miejsce w konkursie rzutów za 3 punkty rozgrywanym podczas Weekendu Gwiazd, dobrze spisał się też w meczu Rookies-Sophomores zdobywając aż 21 punktów. Niestety Korver zawiódł w playoffs (jego debiut), w których był zupełnie niewidoczny. Popisał się fatalną skutecznością, zdobywał zaledwie 5 punktów i popełniał błędy w obronie nie mogąc upilnować Taya Prince'a. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłym sezonie będzie grał podobnie jak w tym, a jego kolejne występy w PO, które już zdążył poznać, będą dużo lepsze. Zwłaszcza, że dzięki swoim umiejętnościom rzutów za 3 punkty i dobrej grze w końcówkach, oraz podobieństwu do popularnego aktora Ashtona Kutchera, Korver po Iversonie i Webberze stał się 3 najbardziej rozpoznawalna wizytówką Sixers.


Samuel Dalembert
Sezon: 8.2 ppg, 7.5 rpg, 1.7 bpg (52% z gry, 60% wolne)
Playoffs: 11.6 ppg, 12.8 rpg, 1.4 bpg (55% z gry, 40% wolne)

W pierwszych kilkunastu tygodniach rozgrywek Dalembert nie przypominał tego doskonałego gracza, które swój talent zaprezentował w zeszłym sezonie. Nie zyskał on zaufania trenera O'Briena, przez co grał bardzo niewiele i z ławki. Na domiar złego zaczął miewać kłopoty z faulami, co wyłączyło go z wielu spotkań. W pierwszych miesiącach zdobywał więc tylko około 5 punktów i 7 zbiórek notując skuteczność poniżej 50% Na szczęście z czasem zaczął grać coraz lepiej i trener coraz części umieszczał go w pierwszej piątce, umiejętnie zmieniając z Markiem Jacksonem. W lutym, marcu i kwietniu Dalembert zdobywał dzięki temu już w granicach 9-10 punktów i 8 zbiórek kończąc sezon na podobnych średnich, jak przed rokiem. Świetnie zagrał 22 stycznia przeciwko Orlando (24 punkty), 19 marca z Bulls (17 zbiórek) gdzie ustanowił swoje rekordy punktów i zbiórek. Jednak meczów na poziomie 15/15 było znacznie więcej, a w całym sezonie Dalembert popisał się również 11 double-double. Prawdziwie błyszczeć zaczął jednak dopiero w play-offs, gdzie okazał się rewelacją już nie tylko Sixers, ale całej ligi. Z wyjątkiem meczu numer 3, w którym Ben Wallace zdobył 29 punktów, Dalembert całkowicie przyćmił swojego rywala uznanego za Najlepszego Obrońcę 2004-05. W 4 z 5 spotkań notował double-double i był nie do powstrzymania na tablicach, oraz z poświęceniem walczył o każda piłkę. Trzeba mieć tylko nadzieję, ze jako wolny agent przedłuży latem kontrakt z Sixers i w kolejnych rozgrywkach będzie miał więcej minut i grał na takim samym poziomie.


Andre Iguodala
Sezon: 9.0 ppg, 5.7 rpg, 3.0 apg, 1.7 spg (49% z gry, 33% za trzy, 74% wolne)
Play-offs: 9.8 ppg, 4.6 rpg, 3.0 apg, 2.8 spg (46% z gry, 33% za trzy, 50% wolne)

W swoim debiutanckim sezonie Andre Iguodala potwierdził, że wybrany dopiero z numerem 9 w ubiegłorocznym drafcie, był jedną z jego rewelacji. Jako jedyny oprócz Korvera zagrał we wszystkich 82 spotkaniach, do tego zawsze w wyjściowym składzie. Słuszne okazały się porównania do Scottie Pippena. Iguodala dzięki swojej bardzo wszechstronnej grze oraz bardzo dobrej obronie zyskał uznanie wielu fanów i specjalistów od NBA. Jeśli w kolejnych sezonach dalej będzie się rozwijał może stać się jednym z najlepszych obrońców NBA. Już teraz jako debiutant został uznany najlepszym obrońcą wśród rookies, był wśród nich 9 strzelcem, 5 zbierającym, 1 asystentem i przechwytujacym. Niezapomniany mecz rozegrał 23 marca, kiedy zaliczając po 10 punktów, zbiórek i asyst zdobył jako jedyny debiutant triple-double. Z miesiąca na miesiąc grał coraz lepiej, by w kwietniu notować średnio aż 10.5 punktu i 6.0 zbiórki. W całej NBA zajął 8 miejsce w przechwytach i został uznany 4 najlepszym debiutantem, uhonorowano go również wyborem do Pierwszej Piątki Debiutantów. Został wybrany do rozgrywanego podczas Weekendu Gwiazd meczu Rookies-Sophomores, w którym zdobył 9 punktów. W play-offs grał lepiej niż w sezonie, minimalnie poprawiając swoje statystyki i udowadniając, że w kolejnych latach może być gwiazdą tej ligi, a nie tylko zachwycać niesamowitymi wsadami, które w trakcie sezonu często gościły w dziesiątce najefektowniejszych akcji tygodnia. 


Willie Green
Sezon: 7.7 ppg, 2.3 rpg, 1.8 apg, 0.6 spg (36% z gry, 29% za trzy, 78% wolne)
Playoffs: 5.4 ppg, 1.8 rpg, 0.6 apg, 0.2 spg (44% z gry, 22% za trzy, 90% wolne)

Willie Green minimalnie polepszył swoje średnie w porównaniu z sezonem debiutanckim, jednak z pewnością nie uzna tych rozgrywek za udane. Na boisku występował przez zaledwie 18 minut i rzadko kiedy dostawał okazję pograć więcej. Zdarzało się to tylko pod nieobecność kontuzjowanego Iversona i wtedy w 6 takich spotkaniach Green potrafił zaliczać nawet po 18 punktów, 7 asyst i 5 zbiórek. Przeciwko Wizards rzucił aż 32 punkty. Niestety przez zdecydowaną większość sezonu, kiedy na boisku przebywał AI, na Greena nie było miejsca, nie licząc ostatnich minut spotkań, kiedy wszystko było już rozstrzygnięte. W play-offs grał jeszcze mniej, pogorszył statystyki ale polepszył skuteczność i popisał się kilkoma efektownymi akcjami, zwłaszcza w obronie. Niestety nie trafił 1 z 10 rzutów wolnych, akurat tego jedynego, który mógł przesądzić o wygranej Sixers w meczu numer 4. Jest raczej mało prawdopodobne, by Green który będzie latem wolnym agentem, przedłużył kontrakt z Philadelphią, gdzie nie będzie miał okazji wiele pograć.


Rodney Rogers
Sezon: 7.7 ppg, 4.2 rpg, 1.5 apg, 0.7 spg (38% z gry, 28% za trzy, 74% wolne)
Playoffs: 5.0 ppg, 1.0 rpg, 0.3 apg, 0.0 spg (46% z gry, 37% za trzy, 71% wolne)

Rodney Rogers rozegrał w barwach Sixers tylko 28 spotkań i biorąc pod uwagę mniejsza ilość minut w meczu (blisko 11), średnie miał na takim samym poziomie, jak Hornets. W Sixers Rogers miał być zmiennikiem, który doda kilka rzutów za 3 punkty, zwłaszcza w końcówkach spotkań. Skutecznością za 3 wprawdzie nie powalił, jednak rzeczywiście w kilku 4 kwartach jego punkty przydały się Sixers i chociaż nie był żadnym ważnym ogniwem zespołu, to z pewnością przydał się w trakcie sezonu. W play-offs jego czas gry został ograniczony, ale Rogers także zaprezentował się na jakimś  poziomie i poprawił nawet swoją skuteczność z gry. 


Aaron McKie
Sezon: 2.2 ppg, 2.5 rpg, 1.5 apg, 0.7 spg (43% z gry, 32% za trzy, 62% wolne)
Playoffs: 1.4 ppg, 2.4 rpg, 1.0 apg, 0.8 spg (42% z gry, 33% za trzy)

Na pierwszy rzut oka na statystycznie Aaron McKie był jednym z najsłabszych ogniw Sixers, którego udział w meczach był znikomy, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego 17 minut gry. Jednak McKie jest zawodnikiem zadaniowym wychodzącym z ławki, który wypełniał swoja rolę. Przed dwoma sezonami miał zdobywać punkty i rzucał średnio 9 oczek w meczu. W zeszłym sezonie miał być strzelcem za 3 punkty i znalazł się pod względem skuteczności wśród najlepszych w NBA. W tym miał przede wszystkim bronić, wnosić do gry doświadczenie i pomagać swoim młodym kolegom. I chociaż niewiele rzucał, to każdy kto widział kilka gier Sixers wie, że z zadania tego wywiązał się jak najbardziej obronną ręką. To typ gracza który wnosi wiele do gry, chociaż nie do końca znajduje to odzwierciedlenie w liczbach, a taki zawodnik w Philly z pewnością jest potrzebny. Jedynym problemem jest jego wielki kontrakt wynikający z polityki Billy'ego Kinga przedłużania umów każdemu, komu tylko się da. Mimo jednak mizernych statystyk, McKie gra wszechstronnie i jest przydatny w drużynie, takim samym graczem może być także w kolejnym sezonie. 


John Salmons
Sezon: 4.1 ppg, 2.1 rpg, 2.0 apg, 0.7 spg (40% z gry, 34% za trzy, 73% wolne)

Salmons niestety zawiódł w minionym sezonie. Świetnie spisywał się w lidze letniej, ale kolejna szansa zaprezentowania swoich umiejętności w sezonie zasadniczym została przez niego zmarnowana. Wystąpił w 58 spotkaniach w tym aż w 8 w wyjściowym składzie grając średnio przez 17 minut. Jednak jego średnie mówią same za siebie. Poza dobrym listopadem (7.5 punktu, 3.3 zbiórki, 2.6 asysty) i niezłym styczniem (6.5 punktu, 3.1 zbiórki, 3.0 asysty) Salmons nie pokazał nic ciekawego. Najlepsze spotkanie rozegrał 29 stycznia rzucając Mavs 19 punktów. Przez znaczną część sezonu grał jednak z poniżej 40% skutecznością,  w play-offs wystąpił zaledwie przez 2 minuty notując 1 asystę. Czy Sixers będą mieli na tyle cierpliwości, żeby czekać na kolejny jego przełomowy sezon?


Josh Davis
Sezon: 2.8 ppg, 1.9 rpg, 0.3 apg, 0.2 spg (37% z gry, 35% za trzy, 82% wolne)

Josh Davis przybył do Sixers jako rewelacja ligi CBS, gdzie zdobywając 18.7 ppg, 9.6 rpg zasłużył MVP sezonu. Niestety okazało się, ze NBA, to już zupełnie inna historia. W listopadzie Davis zdobywał tylko 2.6 punktu i 1.6 zbiórki, na uwagę zasługiwał jedynie jego 19-punktowy występ przeciwko Boston Celtics. Lepszy był grudzień, w którym nie było wprawdzie takich "spektakularnych" występów, ale w 10 minut wychodząc 2 razy w pierwszej piątce zawodnik ten zdobywał 3.4 punktu i 2.0 zbiórki. Pozostałe miesiące to już niestety tylko "grzanie ławy" i śladowe występy w kilku meczach. Tylko nieoczekiwanie w kwietniu Davis dostał aż 14 minut gry i zdobywał 6.4 punktu i 3.9 zbiórki. Niestety średnie w cały sezonie miał dużo gorsze, zawodził też w rzutach za 3 punkty, które miały być jego mocna stroną. Tym samym jego przyszłość w Sixers jest poważnie zagrożona. 

 

Pozostali zawodnicy

Żaden z  pozostałych zawodników Sixers nie wyróżnił się. Weteran Kevin Ollie, który miał dobrze bronić i dawać Philly doświadczenie, grał średnio tylko przez 6 minut zaliczając 1.1 punktu i 0.7 zbiórki w 26 spotkaniach. Kedrick Brown wyszedł na parkiet 8 razy i zakończył sezon z dorobkiem 1.5 punktu i 1.4 zbiórki. Jak na graczy pozyskanych za Erica Snowa jest to zdecydowanie za mało. Michael Bradley pozyskany z Kings wraz z Chrisem Webberem nie spodobał się O'Brienowi na tyle, że wystąpił tylko w 2 spotkaniach (4.5 ppg, 1.5 rpg w 8 minut) i przez resztę sezonu podawał ręczniki kolegom. W jeszcze gorszej sytuacji był Matt Barnes, który nawet na sekundę nie postawił stopy na parkiecie.

Za to świetnie spisywali się Kenny Thomas,  Brian Skinner i Glenn Robinson w zespołach, do których ich oddano. Gorzej wypadł tylko Corliss Williamson. Kenny Thomas po rewelacyjnym poprzednim sezonie (średnie rzędu double-double) nie mógł wpasować się do taktyki Jima O'Briena, który nie pozwalał mu zbyt wiele grać. W 20 meczach nie przekraczał 10 punktów, najlepszy występ zanotował tuż przed transferem zdobywając przeciwko Grizzlies 23 punkty, 8 zbiórek i 5 asyst. W barwach Sixers notował średnio 11.3 punktu, 6.6 zbiórki i 1.6 asysty w 28 minut. Tymczasem  Kings grał zaledwie 3 minuty dłużej i często z ławki, ale notował już aż 14.5 punktu, 8.7 zbiórki i 2.9 asysty. Tylko w 5 spotkaniach nie przekroczył granicy 10 punktów, za to miał serię 8 gier z rzędu z 15 lub więcej punktami. Stał się ważnym elementem Kings to potwierdził zdobywając najwięcej w karierze 32 punkty (+14 zbiórek) w wygranym spotkaniu z Lakers. Jeszcze większą metamorfozę przeszedł Brian Skinner. W Sixers grał śladowo i większość meczy przesiedział na ławce, chociaż rok wcześniej pokazał swój talent w Bucks. Dla Philadelphii zdobywał średnio tylko 2.0 punktu, 2.6 zbiórki, 0.2 bloku w 10 minut gry, w Sacramento skorzystał na kontuzji Brada Millera i miał już 7.4 punktu, 8.7 zbiórki i 1.7 bloku. W wygranym przez Kings pojedynku z Sixers zaliczył aż 13 punktów, 19 zbiórek i 5 asyst pokazując, że sadzanie go na ławce było wielkim błędem. Gorzej na wymianie wypadł tylko Corliss Williamson, którego średnie w Kings nieznacznie spadły (10.8 ppg, 3.7 rpg przed transferem i 9.3 ppg, 3.4 rpg po). W Sixers Williamson był najważniejszym zmiennikiem, ważną opcja w ataku, przydawał się przez całe spotkanie i kilkakrotnie zdobywał około 20 punktów. W Kings nie był już tak ważnym ogniwem zespołu, jednak ciągle przydawał się i wnosił doświadczenie do zespołu, chociaż grał kilka minut mniej. Nie przeszkodziło mu to jednak ustanowić rekordu punktowego sezonu przeciwko Clippers (22) właśnie w barwach Kings. Ostatnim zawodnikiem oddanym w trakcie sezonu w Sixers był Glenn Robinson. Po słabych meczach przedsezonowych trener O'Brien uznał, że "Big Dog" nie pasuje do jego taktyki i zawodnik będący w poprzednim sezonie 2 strzelcem, w wyniku fikcyjnej kontuzji cały sezon spędził na ławce. Następnie został sprzedany do Hornets, jednak rozwiązał z nimi umowę jako wolny agent i także nie pojawił się na parkiecie. Aż niespodziewanie umowę podpisali z nim Spurs, dla których rozegnał 9 świetnych meczy z ławki notując w ciągu zaledwie 17 minut aż 10.0 punktu i 2.7 zbiórki i rzucając z 44% skutecznością z gry. Najlepszy występ miał przeciwko Grizzlies (23 punkty w 22 minuty), bardzo dobrze wypadł przeciwko Wolves (16 punktów, po 3 zbiórki i asysty). Przypomnijmy, że w sezonie 2003-04 w Sixers zdobywał tylko o 6 punktów więcej wychodząc w pierwszej piątce aż na 42 minuty. 

 

Ciekawostki statystyczne z sezonu regularnego

 



15.6 ppg
8.8 rpg
4.7 apg
2.0 spg
1.7 bpg
35.5 mpg




Philadelphia 76ers
Boston Celtics
New York Knicks
New Jersey Nets
Toronto Raptors
16-6
11-10
8-13
8-15
7-16



  
Sixers na transferze M.Speightsa...
   Skorzystali
   Stracili
  

Zobacz wyniki




Copyrights © 2001-12 by
Tomek "Monty" Klimowicz
All Rights Reserved

Działamy: