ARTYKUŁY: IVERSON GRA NA POZIOMIE MVP
Autor: Marc Narducci HoopsHype.com) Tłumaczenie: Monty Wysłane: 26.12.2004

 

Tak szybko jak zbliża się połowa sezonu, wielu graczy już teraz jest typowanych na kandydatów nagrody MVP. Zawodnikiem, na którym całkiem zasłużenie skupiona jest największa uwaga, jest rozgrywający Phoenix, Steve Nash. Jego drużyna ostatnio mocno zawodziła, kiedy on nie grał z powodu kontuzji.

Jest też kilku innych kandydatów, tak jak co roku, czyli Shaquille O'Neal, Tim Duncan, a także takie interesujące nazwiska jak LeBron James czy Dwynae Wade.

Ale gdzieś tam jest stary już kandydat, i do tego nie aż taki młody gracz, bo 29-letni rozgrywający, którego coraz bardziej się pomija.

Mowa o rozgrywającym 76ers Allenie Iversonie, kimś, kogo często pomija się na forum publicznym. Kandydaci na MVP połowy sezonu są coraz częściej typowani, ale nazwiska Iversona nie ma na szczycie listy. A może powinno się to zmienić.

Nie ulega wątpliwości, że sukces drużyny ma ogromny wpływ na to, kto kandyduje do tej nagrody. Kiedy Iverson zdobył MVP w sezonie 2000-01, Sixers mieli bilans 56-26 i łatwo wygrali Atlantic Division. W tamtych rozgrywkach Iverson rzucał średnio 31 punktów w meczu, ale grał w zespole weteranów, takich jak Eric Snow, Aaron McKie, George Lynch i Dikembe Mutombo ściągnięty w dalszej części sezonu z Atlanta Hawks.

W tym sezonie Iverson gra w drużynie, która jest "zielona". Wszechstronny debiutant Andre Iguodala wychodził w pierwszej piątce w każdym meczu sezonu, drugoroczny strzelec z dystansu Kyle Korver niemal równie często pojawiał się w pierwszym składzie. Na centrze w wyjściowym składzie występuje Samuel Dalembert, który rozgrywa 3 sezon po tym, jak z powodu kontuzji opuścił cały rozgrywki 2002-03.

Ta drużyna ma rzucających obrońców, którzy nie zawsze są chętni do rzucania. Iguodala, McKie, John Salmons i Willie Green znaleźli się na pierwszej linii ataku i żaden z nich nie potrafi grać konsekwentnie, chociaż rozwijający się Iguodala miejscami rzeczywiście intryguje.

A to sprowadza nas z powrotem do Iversona. On robi zdecydowanie więcej w tym sezonie i chociaż Sixers nie wykorzystują daru znalezienia się w tak słabej Atlantic Division, to ciągle mają spore szanse na wzięcia udziału w rywalizacji play-off.

Sixers mają już za sobą serię 8 gier z rzędu na wyjeździe, jednej w Indianie, po czym wrócili do domu na Święta i następnie wyjechali na 7-meczową wycieczkę na Zachód, która rozpoczęła się 27 grudnia w Portland.

W tym czasie Sixers mieli bilans 10-14 i wyglądali raczej jak drużyna sprzed kilku lat, patrząca już na kolejną loterię draftu. A tymczasem Iverson był podczas jednej ze swoich kolejnych strzeleckich serii, która nawet na jego standardy była imponująca. Rzucił 54 punkty podczas wygranej 116-97 z Milwaukee, i dodał 51 w porażce u siebie 101-103 z Utah. Potem rzucił 40 punktów w Indianie podczas wygranej 102-90 nad Pacers 22 grudnia. Następnie zgromadził 62 punkty w wyjazdowych wygranych z Portland i Seattle, drużynach przeciwko którym razem trudno odnieść zwycięstwo, i to przez duże Z.

Wtedy nagle Sixers zaczęli grać lepiej. Potrafili zakończyć 8-meczową serie wyjazdową z bilansem 5-3, a do tego Iverson nie grał z powodu kontuzji łokcia finałowym spotkaniu, przegranej 84-89 z Minesotą.

Fakty są takie, ze Sixers mają w tym sezonie bilans 0-3 bez Iversona i nie ulega wątpliwości, że byliby głęboko na dnie, gdyby miał on takie problemy ze zdrowiem, jakie w zeszłym roku, kiedy rozegrał najmniej w karierze 48 gier i Sixers mieli bilans 33-49.

Kilku graczy w NBA znaczy więcej dla swoich drużyn. W tym sezonie, pierwszym pod okiem trenera O'Briena, Iverson powrócił do grania na pozycji rozgrywającego.

Jest to pozycja, na której Iverson grał podczas swojego pierwszego i podczas części drugiego sezonu w NBA, zanim trener Larry Brown przesunął go dalej od piłki, na pozycję rzucającego obrońcy.

W tym roku nie tylko zaakceptował on powrót na PG, ale robił wszystko, o co prosił go trener O'Brien. Wielu ludzi powątpiewało, jak dogadają się ze sobą trener preferujący dawną szkołę gry, z takim graczem jakim jest Iverson. Ale jak do tej pory, był to ostatni z problemów Sixers.

Iverson, dotychczas znany ze swojej niechęci do treningów, jest wzorowym kolegą i kapitanem, przedłużeniem ręki trenerskiej.

Jestem kompletnie zaskoczony tym, jak on sobie razi jako lider - powiedział O'Brien.

W przeszłości Sixers mieli takich silnych liderów jak Snow i Iverson, jednak nie było widać oznak przywództwa w drużynie. Teraz wygląda to inaczej. Być może zdał sobie sprawę z tego, w jakim etapie kariery się znajduje, ale Iverson przede wszystkim sprawia wrażenie, że podoba mu się rola starszego, doświadczonego kolegi. Razem z Duncanem był kapitanem drużyny olimpijskiej w której pełnił rolę przywódczą, i teraz to samo przenosi do Sixers.

Staram się po prostu robić wszystko jak należy i pozytywnie wpływać na kolegów, którzy mają z kogo brać przykład - powiedział.

Żaden inny gracz nie jest tak poniewierany na boisku, jak mierzący 183 centymetry i ważący 75 kilo Iverson, który nie unika kontaktu z przeciwnikami i rzadko się poddaje w starciach z nimi. Ciągle są takie dni, kiedy nie jest w stanie nawet ćwiczyć, ponieważ jego ciało zbyt mocno ucierpiało podczas gry.

Ze średnią ponad 29 punktów w prawie 43 minuty, Iverson jest pełen energii. Ma także ponad 7 asyst w meczu. Czy wspomnieliśmy już, że zdobywa ponad 2 przechwyty w spotkaniu i ciągle udowadnia, ze ma najszybsze ręce w NBA?

Jego dwoma słabszymi stronami są skuteczność i straty. W tym roku rzuca ze skutecznością tylko nieco ponad 41%, i notuje średnio blisko 4 straty w meczu. Ale on jest zawodnikiem wysokiego ryzyka, gra z bardzo dużym natężeniem, więc ilość jego strat zawsze będzie wysoka. A jeśli chodzi o rzucanie to i tak jest dużo lepszy niż przed rokiem, kiedy rzucał z najgorszą skutecznością w karierze 38.7%

Jako rozgrywający, Iverson bardzo angażuje swoich kolegów z zespołu w atak. Jego wartość dla drużyny powinna być poświadczona tym, że O'Brien grał już nim 2 razy przez całe 48 minut. Nie będzie niespodzianką, że Sixers wygrali oba spotkania, z Toronto i New Orleans. Podczas kiedy O'Brien świadomie wydziela tak Iversonowi minuty, zdaje sobie sprawę, jak trudno jest poradzić sobie z jego absencją.

Nie podoba mi się jak wyglądamy w tej chwili z Allenem na ławce - powiedział O'Brien po wygranej nad Hornets.

I nie powinno.

Ale wciąż jest kilku lepszych zawodowców niż Iverson i kilku kandydatów na MVP, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą połowę tego sezonu NBA.

 



15.6 ppg
8.8 rpg
4.7 apg
2.0 spg
1.7 bpg
35.5 mpg




Philadelphia 76ers
Boston Celtics
New York Knicks
New Jersey Nets
Toronto Raptors
16-6
11-10
8-13
8-15
7-16



  
Sixers na transferze M.Speightsa...
   Skorzystali
   Stracili
  

Zobacz wyniki




Copyrights © 2001-12 by
Tomek "Monty" Klimowicz
All Rights Reserved

Działamy: