ARTYKUŁY: SEZON 2004-05 - BYĆ ALBO NIE BYĆ...
Autor: Monty Wysłane: 26.09.2004

 

Już tylko nieco ponad miesiąc został do rozpoczęcia sezonu 2004-05, sezonu który upłynie pod hasłem "być albo nie być" dla Sixers, ale może przede wszystkim dla Allena Iversona. Kiedy w sezonie 2000-01 "mały wielki koszykarz" doprowadził Sixers na szczyty i był o krok od zdobycia mistrzostwa, wydawało się, że fanów Philadelphii czekają kolejne lata sukcesów. Tak się jednak nie stało. Zespół po wspomnianych rozgrywkach przeszedł mały lifting, który nie wyszedł mu na dobre. Tak jak wcześniej w każdym sezonie grał coraz lepiej, to po awansowaniu do finałów sytuacja odwróciła się. Kolejni zawodnicy mający wspomóc Iversona spisywali się lepiej lub gorzej, ale żaden nie przyczynił się do większych sukcesów. Zespół zaczęły ponadto prześladować kontuzje, które ostatnio w największym stopniu dotykają Iversona. I tak w sezonie 2001-02 Philly odniosła 43 zwycięstwa, w sezonie 2002-03 wprawdzie 48, ale w ostatnich rozgrywkach z bilansem 33-49 pierwszy raz od 6 lat nie awansowała do fazy play-offs. Kolejne transfery na nic się zdały, potencjalni liderzy zawodzili i okazało się, że samo serce do gry nie wystarczy, trzeba mieć też dobry, głęboki i przede wszystkim zdrowy skład.

Zrozumiał to Billy King, który na nadchodzący sezon stworzył zupełnie nowy zespół. GM Sixers nie poszedł jednak drogą, którą latem wybrało większość zespołów: nie przeprowadził żadnych spektakularnych transferów, nie sprowadził żadnego gwiazdora do pomocy Iversonowi. Zaryzykował. Postawił wszystko na jedną kartę. Postanowił przeprowadzić kilka mniejszych zmian wzmacniając zgrany już team. Zatrudnił nowego trenera, postawił na sprawdzonych w ostatnich sezonach zawodników, odmłodził zespół.

Najważniejszym ruchem są jednak nie wzmocnienia na boisku, tylko właśnie zatrudnienie nowego coacha. Jim O'Brien ma własny styl własny pogląd na grę, zaufanych współpracowników których już ściągnął do Sixers. Zatrudniając O'Briena Billy King całkowicie odmienił Sixers, zmienił ich charakter. A nowy trener nie tracił czasu. Oddał za bezcen Erica Snowa, który nie pasował do jego koncepcji gry. Definitywnie przesunął Allena Iversona na pozycję rozgrywającego, na której to AI zaczynał swoją karierę w NBA. Wybrał w drafcie obiecującego swingmana Andre Iguodalę. Pozbył się zawodników starych lub nieprzydatnych stawiając na młodość. Sixers będą drużyną skupioną na obronie, szybszą w ataku, rzucającą z dystansu, preferującą grę szybszą, zespołową, gdzie jest miejsce na improwizację. Pytanie tylko, czy nowi-starzy Sixers podołają temu zadaniu. Jim O'Brien wie co robi, jest pewien że jego metody wdrożone w Celtics sprawdzą się i tutaj. Został autorytetem i cieszy się zaufaniem graczy, ale jeśli szybko nie odniesie sukcesu, to czy zaufanie nie przerodzi się we frustrację? Czy kolejnych wspaniałych planów nie przekreślą kontuzje, które stały się w Sixers plagą? Nikt nie jest nieomylny.

Przyjrzyjmy się składowi Sixers na zbliżający się wielkimi krokami sezon. Centrzy to tym razem mocna strona Sixers. Atletycznie zbudowany Samuel Dalembert jest młody i mało doświadczony, ale mimo 23-lat zdążył on już udowodnić swoja przydatność zespole. Marc Jackson miał dobry początek ostatnich rozgrywek, ale jego dalszą grę przekreśliła kontuzja. Teraz wygląda na zdrowego. Jest też Brian Skinner. Nie brakuje dobrych skrzydłowych: to przede wszystkim błyszczący w zeszłym sezonie Kenny Thomas, Glenn Robinson i Corliss Williamson, ale nie można tez zapominać debiutancie Iguodali, młodym Davisie i potrafiącym rzucać "za 3" Korverze. Obrońcy Sixers to Allen Iverson, Willie Green i Aaron McKie wspomagani przez Kevina Olliego, Johna Salmonsa i Iguodalę.
W pierwszej piątce wyjdą najprawdopodobniej Dalembert, Thomas, Robinson, Green i Iverson.

Skład Sixers to połączenie młodości i talentu oraz doświadczenia weteranów takich jak Iverson, McKie i Robinson. Jedna gwiazda wokół której zgromadzono solidnych graczy, którzy wywiązują się z powierzonego im zadania. Jim O'Brien chciał właśnie takiej drużyny. Skład na pierwszy rzut oka wydaje się mocny i taki jest poza dwoma pozycjami, które budzą najwięcej kontrowersji: SG i PG. To jest pięta achillesowa tego zespołu.

Willie Green to pierwszoroczniak z niewielkim doświadczeniem, o którym można powiedzieć tylko tyle dobrego, że z dobrej strony pokazał się w kilku ostatnich meczach sezonu 2003-04. Billy King i Jim O'Brien z niewiadomych dla nas powodów darzą go jednak zaufaniem. Aaron McKie nie jest już pierwszej młodości, a rookie Andre Iguodala może okazać się albo wielkim odkryciem, albo wielkim niewypałem. Przesunięcie Iversona na rozgrywającego dzieli fanów koszykarza. Z jednej strony AI będzie mógł się skupić na rozgrywaniu piłki, kreowaniu gry dla kolegów i będzie odciążony od zdobywania punktów. Umie to robić, o czym przekonaliśmy się w części ostatniego sezonu i w meczach Dream Teamu. Z drugiej strony zwiększy to jego liczbę strat i wydaje się, że negatywnie wpływa też na jego skuteczność. Nawet jeśli Green i Iverson nie zawiodą, to w przypadku ewentualnej kontuzji nie będzie kim ich zastąpić. Bo na pewno odpowiedni nie jest wędrujący z klubu do klubu Kevinn Ollie. Brak Snowa może dać się wtedy we znaki.

Jednak nadchodzący sezon będzie największym sprawdzianem dla Iversona. Po wspaniałym sezonie 2000-01 nie potrafił on ponownie doprowadzi Sixers na wyżyny i chociaż usprawiedliwiać się może kontuzjami, nie zmienia to ogólnego faktu. W poprzednim roku Iverson "pozbył się" 3 trenerów i Sixers nie pozwolą, by teraz pozbył się czwartego. W przypadku kolejnej klęski krążące od lat plotki o transferze mogą stać się faktem, chociaż Iverson zawsze twierdził, że chce grać tylko w Philadelphii. W ostatnich trzech sezonach skończyły mu się jednak odpowiedzi, a Billy King musi w końcu stracić cierpliwość. Iverson w 2001 roku był o krok od wygrania z Lakers, ale ostatnio tylko przegrywa i to z najgroźniejszym rywalem - z kontuzjami.

Po zakończeniu ubiegłorocznych rozgrywek zainteresowani twierdzili, że teraz Sixers muszą postawić na zawodników młodych, muszą poczynić postępy w zbiórkach i w zdobywaniu punktów. Na papierze wygląda, że do tego właśnie doszło. Są braki wśród obrońców, ale do sezonu jeszcze trochę zostało i być może zajdą jeszcze jakieś zmiany. Każda drużyna występująca w PO po sezonie, w którym nie zdołała awansować, jest bardziej zmotywowana do gry. Tacy będą Sixers i taki będzie Iverson, który stoi przed jednym z najważniejszych wyzwań w karierze. Czeka go sezon, w którym musi znowu udowodnić swoją wartość i pokazać, że największe sukcesy odniósł nie przed trzema laty, ale dopiero odniesie. Jeśli zawodnicy będą tak oddani O'Brienowi jak ich koledzy z Celtics, jeśli obrana taktyka sprawdzi się, czekają nas znowu wspaniałe sukcesy. Jeśli jednak coś zawiedzie, jeśli kontuzje ponownie przekreślą plany Sixers to dobre chęci i wiara w wygraną na nic się nie zda. Drużyny nie można co sezon budować od nowa, nie ma na to czasu również coraz starszy Iverson...

 



15.6 ppg
8.8 rpg
4.7 apg
2.0 spg
1.7 bpg
35.5 mpg




Philadelphia 76ers
Boston Celtics
New York Knicks
New Jersey Nets
Toronto Raptors
16-6
11-10
8-13
8-15
7-16



  
Sixers na transferze M.Speightsa...
   Skorzystali
   Stracili
  

Zobacz wyniki




Copyrights © 2001-12 by
Tomek "Monty" Klimowicz
All Rights Reserved

Działamy: