ARTYKUŁY: POCZĄTEK KOŃCA?
Autor: Master Wysłane: 1.09.2004

 

Allen Iverson, 29 lat. Gdyby nie matka, pewnie znany byłby bardziej z boisk NFL niż NBA. Koszykarz tak bardzo utalentowany jak i kontrowersyjny. Idol milionów ludzi, wróg #1 dla innych. Ale bez względu na wszystko zna go każdy. Przeciwnicy zarzucają mu przede wszystkim egoizm na boisku, słabą skuteczność rzutów i straty. Wielbiciele kochają go za to kim jest, za jego waleczności i charakter na boisku, niesamowitą szybkość i lekkość w operowaniu piłką. Za jego genialne dryblingi, crossovery i to, że przy wzroście 183 cm walczy z dwumetrowcami jak równy z równy. Być może jest to najlepszy gracz "1 on 1" w historii tej gry, na pewno najniższy król strzelców i MVP sezonu zasadniczego. Tytułów ma sporo, nie uzyskał jeszcze tego najważniejszego: Mistrzostwa NBA. Stawiany jest przez to niżej niż legendy tej ligi i nawet teraźniejsze jej gwiazdy. Słusznie czy nie, ten temat był wałkowany po sto razy.

27 - 30 lat to podobno najlepszy okres w karierze każdego sportowca, gdy organizm jest w stanie osiągnąć najwyższe obroty, co w połączeniu z doświadczeniem może dać wspaniałe efekty. Czyli Allen powinien teraz być w szczytowej formie. Czy na pewno?

Dla wielu jego przeciwników na szczęście, dla fanów niestety, czas "wielkiego Allena" chyba się już kończy. Sezon 2000-01 był dotychczas najlepszy w jego karierze, jednak wiadomo, że stać go na więcej. Jest tylko jeden problem : przez lata walki z olbrzymami, Allen się wykańcza. I to co miało przypaść właśnie na ten wiek, już chyba było wcześniej i nie wróci.

Wszystko oczywiście przez kontuzje. Pośrednio Allen jest sam sobie winny. To, za co kochają go miliony ludzi, może stać się teraz jego przekleństwem. Granie z wieloma kontuzjami nie mogło nie odbić się na jego zdrowiu. I właśnie widać tego efekty. Poprzedni sezon była dla AI i Philly wręcz tragiczny. Po raz pierwszy w karierze opuścił tyle meczy. Resztę, które dane było mu grać, grał przeważnie z niedoleczonymi kontuzjami. Nawet tak fantastyczny atleta jak on nie ma prawa tego nie odczuć. I chyba nadszedł czas "zapokutować" za swoje serce do walki i grę mimo wszelkich przeszkód.

Opuszczając końcówkę sezonu AI kurował się na igrzyska, miał wyleczyć kontuzję. Podobno wszystko było OK. Aż tu któregoś dnia Allen na zgrupowaniu znowu dorobił się kontuzji kolana. Pomijam złamany czy wybity kciuk, to może być efekt samego uderzenia podczas gry, a nie przeciążenia. A więc kolana Iversona znowu nie wytrzymują.

Za dwa miesiące rozpocznie się sezon NBA. Jeżeli Allen nie wyleczy wszystkich swoich kontuzji, powtórka z ubiegłego sezonu murowana. Może się też tak zdarzyć, ze Allen będzie zdrowy, ale trafi się jeden feralny mecz, jeden upadek za dużo i historia znowu zatoczy koło.

Patrząc na Igrzyska Olimpijskie można było zauważyć, ze to już nie ten sam Iverson co kiedyś. Nie ma crossover'ów, tej szybkości. O ile Larry Brown mógł mieć właśnie takie założenie taktyczne, żeby Allen nie kozłował za dużo, o tyle na pewno nie mówił mu biegaj wolniej. AI stracił już po części swoją szybkość i dynamikę. A wiec stracił swój największy atut, jaki posiadał i jakim górował nad pozostałymi graczami. Będąc szczerym, nie mając przewagi szybkości nad pozostałymi SG, nie ma on szans na bardzo dobre występy i skuteczną grę. Do tego fakt, że często podwajany, a nawet potrajany i musi rzucać przez ręce (co niestety ma skutki w słabym FG), a teraz tym bardziej nie zdąży uciec obrońcom i wypracować sobie pozycji do rzutu.

Oczywiście osłabione największe zalety Allena nie są spowodowane wiekiem, bo jest to gracz doświadczony, lecz wciąż młody! Wszystko przez stawy i kości, które nie wytrzymują ciągłego obijania się o Shaga, Webbera czy nawet Bryanta czy Cartera.Fani Allena muszą niestety się już chyba przygotowywać na to, że z rokiem na rok Allen będzie coraz wolniejszy i mimo młodego wieku coraz słabszy.

Chcielibyśmy, żeby to była nieprawda, ale raczej nie ma się co łudzić. To już chyba początek końca przygody Allena Iversona w NBA. Oczywiście nikt nie twierdzi, że za 2-3 lata skończy on karierę. Na 99% tak się nie stanie, ale jak wtedy będzie grał AI? Coraz słabsze statystyki, mniej punktów, skuteczność 32 %? To nie jest Karl Maolne, który w wieku 41 lat gra bardzo dobrze. Allena na to nie stać, bo nie ma na to warunków. Karl jest świetnie zbudowany, może walczyć, Allen ustępuje swoimi warunkami nawet niektórym PG (a może i nawet większości?). Do 40-stki grać nie będzie, teraz pytanie jak długo jeszcze? Może nie tyle jak długo ogólnie, tylko jak długo jeszcze w wysokiej formie. Moim zdaniem właśnie obserwujemy powolny spadek formy jednego z obecnie najlepszych koszykarzy na świecie. I marzenia o mistrzostwie NBA zdobytym przez Allena są też coraz mniej realne. Niestety.

 

/Zdanie przedstawione w felietonie jest osobistym zdaniem autora i pozostała część redakcji serwisu Sixers.e-nba.pl nie musi się z nim zgadzać/

 



15.6 ppg
8.8 rpg
4.7 apg
2.0 spg
1.7 bpg
35.5 mpg




Philadelphia 76ers
Boston Celtics
New York Knicks
New Jersey Nets
Toronto Raptors
16-6
11-10
8-13
8-15
7-16



  
Sixers na transferze M.Speightsa...
   Skorzystali
   Stracili
  

Zobacz wyniki




Copyrights © 2001-12 by
Tomek "Monty" Klimowicz
All Rights Reserved

Działamy: