ARTYKUŁY: PODSUMOWANIE SEZONU 2003-04
Autor: Monty Wysłane: 13.05.2004

 

Philadelphia 76ers pożegnała się niestety w fatalnym stylu z tegorocznymi rozgrywkami po raz pierwszy od sezonu 1997-98 nie awansując do play-offs. Gdy emocje już opadły, najwyższy czas podsumować miniony sezon. 


Miesiąc po miesiącu...

Październik/Listopad 2003
Bilans: 9-9

Początki były bardzo dobre i nic nie zapowiadało tego, ze Sixers zabraknie w PO. W debiucie Randy'ego Ayersa Sixers pokonali Miami Heat 89-74. Dopiero po 3 meczach z powodu kary nałożonej przez NBA, w barwach Sixers zadebiutował Glenn Robinson. Dzięki jego 15 punktom i 5 asystom Sixers odnieśli pierwsze wyjazdowe zwycięstwo, nad Portland Trail Blazers. 16 listopada Iverson został po raz kolejny w karierze Graczem Tygodnia, a Sixers przez dłuższą część miesiąca utrzymywali się na 1 lub 2 miejscu w Atlantic Division.  


Grudzień 2003
Bilans 5-9

W grudniu pojawiły się już pierwsze oznaki kryzysu. Sixers zaczęli wprawdzie od 3 wygranych w 4 meczach, ale pod koniec miesiąca zanotowali serię 4 kolejnych porażek, i to z tak słabymi zespołami jak LA Clippers, Phoenix Suns czy Utah Jazz. Nie pomogła nawet świetna dyspozycja Robinsona, rzucającego w tych spotkaniach regularnie ponad 20 punktów. Niestety już w grudniu rozpoczęły się problemy z kontuzjami. W rezultacie Marc Jackson z powodu kontuzji palca opuścił 46 kolejnych meczy, a Allen Iverson 10 z 14 rozegranych w tym miesiącu. Sixers wciąż byli jednak w PO.

Styczeń 2004
Bilans 6-9

Nowy Rok Sixers rozpoczęli bardzo pozytywnym akcentem, jakim było pokonani Mistrzów NBA, San Antonio Spurs 83-77. Za sprawą powrotu Iversona i świetnej formy Robinsona, Philly wygrała 3 z pierwszych 6 meczy, pokonując również silnych Nets. Jednak wtedy na kibiców wylał się kubeł zimnej wody, jakim było przegranie kolejnych 7 z 8 meczy. Zwłaszcza, że przeciętni rywale jak Cavs, Sonics czy Hornets nie powinni stanowić dla Philly żadnych problemów. 17 stycznia przeciwko Grizzlies zakończyła się seria 51 kolejnych meczy AI, w których miał on przynajmniej 1 przechwyt. Na domiar złego, Sixers po raz pierwszy w sezonie mieli wyraźnie ujemny bilans z 8 przegranymi meczami więcej.

Luty 2004
Bilans 4-9

W końcówce stycznia i na początku maja do roboty wziął się Iverson, który w 4 kolejnych meczach zdobywał średnio prawie 34 punkty Sixers wygrali jednak tylko z Hornets i Lakers, natomiast ulegli Wolves i Raptors. Prestiżowe zwycięstwo nad Lakers (w którym Iverson zdobył 39 punktów, a Robinson 26 punktów) nie podbudowało drużyny, która grała w kratkę seriami wygrywając lub przegrywając mecze. Kiedy 76ers osiągnęli bilans 21-31 ze swojego stanowiska zwolniony został trener Randy Ayers, którego tymczasowo zastąpił dotychczasowy asystent, Chris Ford. Przed przerwą na ASG zdołał on wspaniale zadebiutować, prowadząc Sixers do wysokiego zwycięstwa 113-88 nad Washington Wizards. Liczono na to, że jak przed rokiem po przerwie na ASW Sixers zmobilizują i poprawią się. Ale nic z tego - znowu zaczęli przegrywać, a najbardziej bolesna była porażka z Pistons 66-76 (najlepszym strzelcem był Snow z zaledwie 12 "oczkami" na koncie).

Marzec 2004
Bilans 8-7

Po przegraniu 2 pierwszych spotkań, Sixers pokonali 2 razy Bulls, Buck i Knicks osiągając najdłuższą, 4-meczową zwycięską passę w sezonie. Ale co z tego, skoro zaraz po tym przegrali kolejne 4 mecze. I tak właśnie wyglądał cały marzec. Philadelphia potrafiła pokonać Mavs 107-98, by za chwilę w upokarzający sposób przegrać z Pistons (69-85), Heat (69-101) czy Celtics (65-89). Mimo coraz bardziej ujemnego bilansu i pozycji poza PO, szanse na rozgrywki posezonowe wciąż istniały. Wszystko za sprawą niesamowicie słabej Atlantic Division, w której tylko 2 drużyny miały dodatni bilans. Poza tym pod nieobecność Iversona, który nabawił się kontuzji wykluczającej go do końca sezonu, ciężar gry na siebie wzięły młodzi koszykarze Sixers. Wygrali 7 z 9 spotkań, co pozwoliło Sixers zaliczyć pierwszy dodatni miesiąc w rozgrywkach.

Kwiecień 2003
Bilans: 1-6

Niestety, marzec pokazał wszystkie słabości defensywne i zwłaszcza ofensywne Sixers. Potrafili oni tylko pokonać Hawks, i to po dogrywce, ulegli za to 6 innym drużynom. Marzenia o play-offs prysły jak bańka mydlana, a zawodnicy Sixers mogli się zadowolić tylko indywidualnymi osiągnięciami i planować tegoroczne wakacje.

 


Ogólna ocena rozgrywek...

Sezon 2003-04 to jeden z najgorszych, jeśli nie najgorszy, odkąd do Philadelphii trafił Allen Iverson. Niewielu fanów w Polsce pamięta ostatni sezon, w którym Sixers brakowało w PO. I z pewnością nikt nie spodziewał się takiego obrotu sprawy jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Na pewno nie spodziewał się tego Allen Iverson, który po odpadnięciu Sixers w play-offs w sezonie 2002-03 ćwiczył przez dużą część wakacji i jak sam stwierdził, dzięki wzmocnieniom dokonanym przez Billy'ego Kinga, Sixers mają najlepszy skład, odkąd tu gra. Fakty okazały się jednak mniej optymistyczne. 

Zespół wyglądał świetnie na papierze: lider Allen Iverson, jeden z najlepszych i najtwardszych koszykarzy na świecie, wspomagany przez sprowadzonego właśnie, rzucającego ponad 20 punktów w meczu Glenna Robinsona. Do tego będący po swoim szczytowym sezonie, lubiący czarna robotę, doświadczony rozgrywający Eric Snow. Na centrze równie doświadczony weteran Derrick Coleman i wschodząca gwiazda Marc Jackson. No i oczywiście świetny skrzydłowy Kenny Thomas, który pokazał swój talent przed rokiem, oraz w miarę przyzwoita ławka rezerwowych. Ale przez cały sezon jak się okazało na równym poziomie grał tylko Thomas, a poza nim na uwagę zasługiwali nie wymienieni Samuel Dalembert czy - co jest sporą niespodzianką - debiutanci Willie Green i Kyle Korver. Jaka jest przyczyna tak miażdżącej klęski Philadelphii? Powodów jest wiele. 

Po pierwsze kontuzje.  Siejące postrach w Mieście Braterskiej Miłości od kilku sezonów, tym razem okazały się gorsze niż kiedykolwiek. Spójrzmy tylko na podstawowych graczy Sixers: Iverson opuścił 34 gry, co jest wyrównaniem jego niechlubnego rekordu kariery. Robinson nie zagrał w 42 meczach, Marc Jackson w 60, Derrick Coleman w 48, a Todd MacCulloch w ogóle nie pojawił się na boisku. Sixers grali 25 różnymi pierwszymi piątkami i nigdy nie byli na tyle zdrowi, by się z sobą zgrać.

Po drugie - trener. Randy Ayers był świetnym kumplem, znającym Iversona & Co od lat, lecz Sixers nie potrzebowali kogos takiego, tylko twardego trenera z dobrą taktyką. Zmiana trenera podczas sezonu nigdy nie wpływa dobrze na klub, ale tu okazała się uzasadniona. Chris Ford spisywał się trochę lepiej, biorąc pod uwagę liczne kontuzji w zespole gdy go objął, to można nawet powiedzieć, że bardzo dobrze. Ale podobnie jak Ayers, Ford chociaż doświadczony w zawodzie, w NBA nie miał wielkich osiągnięć. Do tego dochodzą konflikty z  Iversonem i innymi graczami.

Po trzecie - brak zrozumienia na boisku. Kiedy Allen Iverson rozgrywał swoje najlepsze mecze, Glenn Robinson był mu równorzędnym niemal partnerem. Kiedy AI zabrakło, "Big Dog" stał się jakby niewidoczny i nie umiał zostać samodzielnym liderem. Iverson zawsze krytykowany za to, ze gra egoistycznie i nie oddaje piłki, teraz robił to w nadmiarze. Świetne mecze rozgrywali Dalembert, Thomas, w pewnym momencie Korver czy Green, ale jako drużyna, jako całość, Sixers byli grupą indywidualistów która mimo dobrych chęci, nie stanowi jedności.

O ile w poprzednich latach zawsze obecne kontuzje dało się pokonać, kłótnie w zespole dało się załagodzić, a dobry trener i chemia w zespole pomagały odnosić sukces, tak teraz cała układanka Sixers runęła. I to są główne powody takiego, a nie innego bilansu Philadelphii.

 


Rozliczenie z zawodnikami...

Allen Iverson
Ocena: 4

Z jednej strony Iverson rozegrał najgorszy w karierze sezon. Tylko 48 gier,  26.4 punktu w meczu (najsłabszy wynik od sezonu 1997-98), najgorsza skuteczność w karierze (38.7%) i najwięcej od debiutanckiego sezonu strat (4.35). Z drugiej jednak strony AI grał jak nigdy dojrzale, kreując partnerów i podjąć im piłki. Zaowocowało to najlepszą od debiutanckiego sezonu średnią asyst (6.8) która gdyby nie zbyt mało rozegranych meczy dawałaby mu 7 miejsce wśród liderów NBA. Z kolei straty i skuteczność częściowo wynikały z tego, że AI wiele minut grał z powrotem na pozycji PG oraz wychodził mimo kontuzji i miał ciągłe przerwy w grze. Dlatego miał mimo wszystko bardzo udany sezon. Zawiódł zdecydowanie za to jako lider Sixers. We wcześniejszych latach potrafił samotnie wygrywać mecze, podrywać do walki kolegów i doprowadzić klub do PO. Teraz nie miał już tak dominującej pozycji w lidze i wpływu na zespół, na jego niekorzyść przemawiają też kłótnie z Fordem, za którym AI nie przepadał, i wcale tego nie ukrywał.

Glenn Robinson
Ocena: 3+

Rok temu Sixers ściagnęli Keitha van Horna z Nets, który miał pomóc Iversonowi w zdobywaniu punktów, ale niestety nie sprawdził się. W tym roku podobnie było z Glennem Robinsonem. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że Big Dog grał lepiej niż KVH, a za sprawą kontuzji wykluczającej go z 42 spotkań nie można obiektywnie ocenić jego gry. Ze średnimi 16.6 ppg i 4.5 rpg był 2 strzelcem Sixers, ale i tak obniżył swoją średnią punktową o 4 oczka w porównaniu z wcześniejszym sezonem. O ile razem z Iversonem stworzył w miarę dobry duet, to pod nieobecność AI lub gdy ten był w gorszej formie, nie umiał wziąść na siebie ciężaru gry i zapewnić wygranej. W listopadzie i grudniu spisywał się umiarkowanie (odpowiednio 15.5 i 15.0 punktu) i dopiero w styczniu zaczął spełniać oczekiwania osiągając przeciętnie 19.1 ppg. Niestety wkrótce po tym kontuzja niekorzystnie wpłynęła na jego grę, i w końcu zmusiła go do pauzowania już do końca rozgrywek.

Eric Snow
Ocena: 4-

Eric Snow grał właściwie na równym poziomie. W porównaniu z sezonem 2002-03 obniżył średnią punktową (z 12.9 ppg na 10.3 ppg) ale był lepszy w asystach (6.9 apg) co dało mi 6 miejsce wśród liderów NBA. Jako jeden z 2 zawodników wystąpił we wszystkich 82 meczach. W kilku spotkaniach potrafi wziąść na siebie obowiązki lidera i pod nieobecność AI czy Big Doga rzucał w granicach 20 punktów. Ale było to zdecydowanie za rzadko i takich występów powinno być o wiele więcej. Największym rozczarowaniem jest więc brak postępów.

Derrick Coleman
Ocena: 3+

Coleman to kolejny zawodnik, który z powodu kontuzji miał całkowicie stracony sezon. Zagrał w tylko 34 spotkaniach, dlatego też jego grę trudni ocenić.  Z powodu świetnej formy Dalemberta, DC coraz częściej wychodził z ławki, a jego rola w drużynie została ograniczona. Usprawiedliwia to trochę jego najgorsze w karierze średnie (8.0 ppg, 5.6 rpg) ale trzeba przyznać, ze Coleman jest coraz starszy i w przyszłości może już tylko pełnić w Sixers rolę przydatnego do czarnej roboty weterana. Albo zawodnika czekającego na PO, w których w minionym roku grał rewelacyjnie, niestety, w tym sezonie nie było okazji, by to powtórzyć.

Kenny Thomas
Ocena: 6-

KT już w poprzednich rozgrywkach udowodnił, ze ma talent. Ale w sezonie 2003-04, zwłaszcza w jego drugiej części, był często najjaśniejszą gwiazdą Sixers. To dzięki niemu w marcu Sixers wygrali 7 z 9 gier, w których nie grał Iverson. W tym okresie Thomas wyrównał klubowy rekord Charlesa Barkleya, zdobywając w 10 kolejnych meczach double-double. Został 9 najlepiej zbierającym koszykarzem NBA (3 jeśli chodzi o zbiórki w ataku) oraz jednym z 11 graczy, którzy legitymowali się średnimi na poziomie double-double (13.6 ppg., 10.1 rpg - najlepsze wyniki w jego karierze w obu kategoriach). 



Todd MacCulloch
Ocena: brak

Przyszłość "Biga Maca" to wciąż wielki znak zapytania. Z powodu choroby CMT Todd ani razu nie wyszedł na boisko i skupiał się na różnego typu akcjach charytatywnych i pracach z dziećmi, organizowanych przez Sixers. 



Amal McCaskill
Ocena: 1+

Zawodnik zadaniowy sprowadzony do Sixers głownie po to, by walczyć pod tablicami. Z powodu niespodziewanie dobrej gry Dalemberta jego czas został drastycznie ograniczony. Zdobywając 1.9 ppg i 2.3 rpg spełnił swoje zadanie, ale podczas średnio 10 minut spędzanych na boisku, mógł się postarać o wiele więcej.

Aaron McKie
Ocena: 4

Aaron grał w kratkę, w zależności jaką rolę dostawał w zespole. W podstawowym składzie spisywał się całkiem nieźle, jako rezerwowy obniżył razem z minutami swoją średnią punktową. Zagrał prawie na takim samym poziomie jak sezon wcześniej (wtedy 9.0 ppg., 4.4 rpg i 3.5 apg, teraz 9.2 ppg., 3.4 rpg i 2.6 apg) ale już nie przypominał tego samego zawodnika co w sezonie 2000-01 został Najlepszym Rezerwowym NBA. Mimo to pod nieobecność Iversona grając na jego pozycji potrafił zdobywać cenne punkty (w grudniu 13.4 ppg., w marcu 10.5 ppg., w kwietniu 12.0 ppg), a jego celne rzuty za 3 punkty w końcówkach meczy, z pewnością wiele pomogły Sixers. McKie nigdy nie chciał być kimś więcej niż role player, a z tej roli w minionym sezonie wywiązywał się całkiem dobrze.



Greg Buckner
Ocena: 3

Greg grał przeciętnie przez cały sezon, ale miął kilka przebłysków i bardziej udanych występów, w których potrafił pokazać na co go stać. Może gdyby nie kontuzja, zdobywałby więcej niż 3.1 ppg i 1.9 rpg w 13 minut.



Zendon Hamilton
Ocena: 4-

Kolejny role player, który jednak spisał się znacznie lepiej niż McCaskill czy Buckner. Średnie 3.8 ppg i 3.2 rpg biorąc pod uwagę tylko średnio 10 minut spędzanych a boisku, to wynik satysfakcjonujący. 



John Salmons
Ocena: 3-

Średnie 6.9 punktu oraz 2.7 zbiórki i 1.8 asysty w meczu nie są złe, ale biorąc pod uwagę poziom, jaki reprezentował  w lidze letniej i podczas preseason, na pewno rozczarowują. Zwłaszcza, że z powodu kontuzji kolegów Salmons dostał kilkakrotnie szansę dłuższej gry, a nawet występów jako starter. Szansy nie wykorzystał udowadniając, że musi się jeszcze wiele nauczyć.



Samuel Dalembert
Ocena: 6-

Kto przed sezonem spodziewał się, że mało znany wówczas center z Haiti, Samuel Dalembert, będzie jedną z największych gwiazd Sixers, może być z siebie dumny. Popularny "Sammy D" pierwsze mecze miał raczej przeciętne (5.4 ppg i 4.8 rpg w listopadzie).  Kiedy jednak w grudniu poprawił swoje statystyki o 2 punkty i zbiórkę, zaczęto mówić o możliwości przesunięcia go do podstawowego składu. Zwłaszcza, że problemy z kontuzjami miał Coleman i Jackson. W styczniu Dalembert grał fenomenalnie i zdobywając 9.4 ppg., 8.6 rpg oraz 2.0 bl. udowodnił, że jest na to gotowy. Od marca Sammy na dobre zaczął grać jako starter. Niesamowity miał kwiecień, gdzie walcząc o awans do PO zdobywał aż 12.3 ppg., 12.4 rpg i 4.4 bpg stając się postrachem zawodników wchodzących pod kosz. Jeśli taką formę będzie prezentował również w następnym sezonie, może stać się jednym z najlepszych centrów Wschodu.


Marc Jackson
Ocena: 4

Marc Jackson spisywał się zadziwiająco dobrze, dopóki nie nabawił się kontuzji. W pierwszym miesiącu rozgrywek zdobywał aż 10.9 ppg i 6.6 rpg będąc ważnym elementem zespołu. Jednak uraz i pech spowodowały, że nie licząc jednego meczu w grudniu i trzech w marcu, Jackson nie zagrał już do końca sezonu. Tak więc Jackson sezon spędził na ławce patrząc, jak z powodzeniem zastępuje go Dalembert.  W 22 meczach sezonu 2003-04 zdobywał średnio 9.4 ppg i 5.7 rpg, co jest najlepszym wynikiem od debiutanckiego sezonu 2000-01.


Debiutanci
Ocena: 5-

Jeśli ktoś nie pamięta zupełnie nic o zeszłorocznych debiutantach, trudno mu się dziwić. Jednak tegoroczni z pewnością utkwią mu w pamięci. Kiedy Sixers wybrali Willi'ego Greena i Kyle'a Korvera, nikt nie liczył się z tymi młodymi zawodnikami. Początek sezonu potwierdził pesymistyczne prognozy. Obaj zdobywali w listopadzie niewiele ponad 1 punkt w meczu. Pierwszy przebudził się Kyle Korver, który za sprawą celnych trójek zakończył grudzień ze średnią 8.1 ppg i 1.8 rpg. W styczniu przyszła czas na Greena, który zagrał w tylko 3 meczach (z powodu kontuzji) ale notował 9.0 ppg i 1.7 rpg. Podczas ASW Kyle Korver który był 3 najlepszym strzelcem za 3 punkty, wziął udział w konkursie rzutów zza linii 7.24. Niespodziewanie zdołał awansować finału gdzie przegrał, ale 3 miejsce w całym konkursie było dla niego wielkim sukcesem. Końcówkę sezonu miał jednak gorszą i jako strzelec za 3 punkty w  NBA wypadł poza pierwszą dziesiątkę. W całych rozgrywkach dostarczał średnio 4.5 ppg i 1.5 rpg  Z kolei Willie Green za sprawą rewelacyjnego kwietnia (ponad 14 punktów i 3 asysty w meczu) podwyższył swoje średnie w sezonie do 6.9 ppg, 1.2 rpg i 1.0 apg. 

 


Ciekawostki statystyczne...

 



15.6 ppg
8.8 rpg
4.7 apg
2.0 spg
1.7 bpg
35.5 mpg




Philadelphia 76ers
Boston Celtics
New York Knicks
New Jersey Nets
Toronto Raptors
16-6
11-10
8-13
8-15
7-16



  
Sixers na transferze M.Speightsa...
   Skorzystali
   Stracili
  

Zobacz wyniki




Copyrights © 2001-12 by
Tomek "Monty" Klimowicz
All Rights Reserved

Działamy: