ARTYKUŁY: KIEDY SIXERS BĘDĄ PRZYPOMINAĆ SIXERS?
Autor: Monty Wysłane: 26.01.2004
Sixers nie rozpoczęli tego sezonu rewelacyjnie, jednak cały czas bilans mieli dodatni i nawet przez dłuższy okres utrzymywali się na szczycie Atlantic Division. Jak zawsze największym utrapieniem zespołu były kontuzje. W pierwszych 3 meczach z powodu kary nałożonej przez NBA nie grał Robinson. Kiedy wrócił do gry szybko nabawił się kontuzji i po 4 spotkaniach znowu musiał pauzować.
Ale Iverson był w świetnej formie, nie tylko zdobywał ponad 30 punktów, ale regularnie notował ponad 7 asyst i był lepszym podającym nawet niż Eric Snow. Sixers mieli wahania formy, lecz utrzymywali się w czołówce, a przynajmniej w czołówce tabeli. Niestety za sprawą fatalnej gry w grudniu i styczniu spadli w okolice 8 miejsca na Wschodzie i obecnie z ujemnym bilansem zanosi się na to, ze będą musieli walczyć o awans do play-offs.
Wszyscy obiecywali sobie, że będzie zupełnie inaczej, gdy tylko miną kontuzje. To przez nie Ayers musiał często w ważnych momentach wprowadzać mało doświadczonych graczy. Kiedy ktoś w końcu zdrowiał, to ktoś inny od razu wędrował na IL. To spowodowało, że Ayers musiał korzystać z aż 17 różnych wyjściowych składów w tym sezonie. Ale w końcu kontuzje minęły.
Wprawdzie kontuzjowany jest Coleman i Jackson, 2 ważni centrzy, ale ostatnio genialne mecze rozgrywa Samuel Dalembert, który jest już w stanie ich zastąpić. Zdrowy jest już Iverson, McKie czy Robinson.
Co ważniejsze, po słabych pierwszych meczach Robinson wpadł już w rytm, znalazł wspólny język z Iversonem i teraz zdobywają oni łącznie po 50 punktów w meczu. Robinsona można bez obaw nazwać drugim liderem Sixers. "Wiem co AI lubi robić. Nie jestem tu po to, by wyrywać mu piłkę z rąk albo coś w tym rodzaju. Jestem tu po to, by go uzupełniać. Kiedy jakaś drużyna go podwaja, jestem wtedy dostępny i mogę oddać spokojnie rzut" - mówi koszykarz. A Iverson widzi go na parkiecie, widzi też innych graczy i gra zespołowo jak nigdy. Phil Jasner z serwisu Philly.com pisze nawet, że czasami AI wygląda jakby czuje się lekko zmieszany na boisku, bo piłka wędruje z rąk do rąk i w końcu i tak zbyt często trafia do niego. Ostatnio także coach Ayers radził swoim podopiecznym, żeby piłka częściej trafiała do Robinsona w 4 kwarcie. Bo o ile wcześniej tak się dzieje, to w ostatniej odsłonie gry koledzy o nim zapominają. Wygląda na to, ze to kwestia przyzwyczajenia nabytego w poprzednich latach.
Sixers znaleźli wsparcie nie tylko w Dalembercie czy Robinsonie, ale również w debiutancie Kyle'u Korverze, specjaliście od rzutów za 3 punkty. W ostatnich 17 spotkaniach Korver zdobywał niemal 9 punktów, w większości zza linii 7.24. Zajmuje on 3 miejsce w skuteczności "za 3", natomiast Aaron McKie na tej samej liście jest na 1 miejscu. I chociaż miał kilka nieudanych meczy, to jego rzuty bardzo przydają się w 4 kwartach i generalnie sezon ma bardzo udany. Gdy kontuzjowany był Iverson, to McKie zastępując go regularnie przekraczał granicę 20 punktów...
Więc skoro wszystko tak dobrze się układa, to dlaczego Sixers ciagle przegrywają mecz za meczem i stają się niemal "chłopcami do bicia" dla słabeuszy takich jak Orlando Magic czy Cleveland Cavaliers? Dlaczego przegrali 14 z ostatnich 21 spotkań? Na domiar złego we własnej hali mają bilans 10-10, więc przewaga własnego boiska w tym sezonie nie jest im znana.
Brakuje zgrania, harmonii i porozumienia w drużynie? Na to wskazał Iverson po przegranym meczu przeciwko Bucks: "Ten mecz by grany bez serca. Gramy dobrze jeśli wszystko idzie po naszej myśli, ale kiedy zaczyna się dziać źle, nie możemy razem nad tym zapanować". Ayers dodaje: "Jeśli mamy zdrowych zawodników którzy wrócili z listy kontuzjowanych to mogłoby się wydawać, że wracamy silni i możemy wyjść z kryzysu ale wygląda na to, że nie rozumiemy jak dobrze grać z tymi powracającymi zawodnikami".
A może właśnie wszystkiemu winny jest debiutujący trener Randy Ayers, który nie wytrzymuje presji i porównań z Larrym Brownem? Jak na razie Iverson jest po jego stronie: "Tak naprawdę to jest nie fair porównywać szkoleniowca z Galerii Sław z trenerem rozgrywającym 1 rok w NBA. Myślę, że to w ogóle nie jest sprawiedliwe. To zupełna nowość dla trenera Ayersa. On dobrze sobie radzi, a jeśli jacyś zawodnicy nie będą go słuchać, to mogą nie grać. Jeśli natomiast nie będą go słuchać zawodnicy, którzy są potrzebni na boisku, to zupełnie inna sprawa. Nie sądzę, żeby to był problem. Jeżeli ci zawodnicy nie będą go słuchać to będzie to zadanie dla takich graczy jak ja, Eric Snow i Aaron McKie by zapewnić, że na pewno go posłuchają".
Co zrobić by poprawić taką sytuację? Po pierwsze trzeba mieć w końcu zbilansowany skład, by gracze mogli się z sobą oswoić. A jak może do tego dojść, kiedy niemal w każdym meczu "pierwsza piątka" wygląda inaczej?
Po drugie wspominany już Jasner twierdzi, że Billy King za wszelką cenę powinien wykonać jakiś ruch. Wielu specjalistów jest zgodnych, że Sixers powinni zatrudnić Rasheeda Wallece'a z Blazers. Wprawdzie jest on znany z trudnego charakteru, ale to takiego agresywnego, poświęcającego się zawodnika przynoszącego wiele zbiórek i niemal zawsze około 20 punktów Sixers potrzebują. Jeśli nie, to trzeba sprowadzić kogoś innego i to za wszelką cenę. Jasner oddałby Colemana, który już nie jest tak przydatny jak jeszcze rok temu. Wielu fanów oddałoby również Erica Snowa, ale inni pukają się w głowę słysząc że można oddać najlepszego obrońcę Sixers odpowiedzialnego za konstruowanie obrony i ataku zespołu. Także ja do nich należę.
Trzeba także popracować nad równowagą pomiędzy atakiem i obroną, bo Sixers przegrali aż 17 spotkań w których stracili 90 lub więcej punktów. "Myślę, że możemy być lepsi. Mamy wiele rzeczy do polepszenia. Przede wszystkim trzeba pozostawać zdrowym, bo to pomoże zawodnikom pomagać sobie i nauczy ich współpracy już na treningu" - twierdzi Ayers.
W kilku meczach zaszkodził być może sam Iverson, który grając z kontuzją ręki ma tylko 38% skuteczności z gry. Z pewnością musi on dojść do siebie, bo w wieku 28 lat nie jest już tak łatwo grać z urazami jak kiedyś. Powinien się oszczędzać i w razie kontuzji poświecić te kilka meczy by wyzdrowieć i nie mieć problemów w play-offs. Bo w przeciwnym razie cała krytyka jest skierowana na niego, jako że jest liderem Sixers, "Słyszysz różne szepty i rozmowy których nie ma, kiedy wygrywasz. Ale to nie wina jednej indywidualności, czy nawet dwóch. Tak to już jest kiedy przegrywasz i to naturalne, kiedy coś takiego przytrafia się drużynie. Podczas tych 8 lat kiedy jestem w NBA słyszałem takie rzeczy nawet w roku, kiedy weszliśmy do Finałów. Ludzie szeptają o czymś, a później mówią zupełnie o czym innym. Kiedy coś idzie źle zawsze musisz się przygotować na wysłuchiwanie złych rzeczy. Dla nas teraz ważne jest by wyjść na boisko i odpowiadać za siebie wzajemnie".
My możemy mieć tylko nadzieję, że Sixers w końcu zgrają się i będą mieli równie udaną drugą połowę sezonu, jak przed rokiem. Jeśli bowiem nadal będą zawodzić to na nic nie zdadzą się indywidualnie dobre statystyki, skoro zabraknie ich w play-offs i to jeszcze będąc w tak przeraźliwie słabej dywizji, jak Atlantycka. Natomiast jeśli Sixers odzyskają dawna formę i wywalcza dobre miejsce w PO, to tam może się przydać doświadczenie zdobyte przez rezerwowych graczy Sixers oraz debiutantów: "Mieliśmy wiele kontuzji i to otworzyło przede mną szansę gry i nabycia wielu wartościowych doświadczeń. Teraz nasi zawodnicy już zdrowieją, co powinno pomóc wyjść nam z dołka. To było dla mnie wspaniałe, pomogło mi dorosnąć jako zawodnikowi i mam nadzieję, że będziemy to kontynuować" powiedział Kyle Korver i z pewnością uczucie to towarzyszy również takim zawodnikom jak Dalembert, Buckner czy Salmons.
Jedyne co teraz pozostaje to czekanie. I wiara. Wiara w to, że kontuzje nie będą już dręczyć tak bardzo Sixers i do gry wrócą wszystkie gwiazdy Sixers z Colemanem i Jacksonem włącznie. Wierzyć w to, że King przeprowadzi udane ruchy transferowe, a jeśli tak się nie stanie, to Ayersowi uda się zapanować nad zespołem, rozdzielić wszystkie zadania na boisku i opracować dobrą równowagę pomiędzy atakiem i obroną. Wierzyć w to, że zawodnicy odnajdą między sobą nić porozumienia, będą sprawnie współpracować i stworzą w Philly odpowiednią atmosferę i wolę walki. I zostaje także wiara w cuda, które miały miejsca w latach wcześniejszych, gdy Iverson niesamowitą grą zaszedł z Sixers tak daleko. A teraz powinno być łatwiej ze względu na Robinsona. Tylko jak długo można czekać na przełom i wyjście z kryzysu, w którym Sixers znaleźli się chociaż teoretycznie już dawno powinni z niego wyjść?
15.6 ppg |
8.8 rpg |
4.7 apg |
2.0 spg |
1.7 bpg |
35.5 mpg |
Philadelphia 76ers Boston Celtics New York Knicks New Jersey Nets Toronto Raptors |
16-6 11-10 8-13 8-15 7-16 |
|
Skorzystali Stracili | |
|
| |