ARTYKUŁY: PODSUMOWANIE SEZONU 2002/03
Autor: Monty Wysłane: 30.05.2003
Philadelphia 76ers pożegnała się już niestety z tegorocznymi play-offs i najwyższy już czas, by teraz na spokojnie przeprowadzić podsumowanie i ocenę sezonu 2002-03.
Październik i Listopad 2002
Po pierwszym meczu wielu fanów mogło być rozczarowanych
ponieważ już na starcie Sixers ulegli Orlando Magic 88-95, a zdecydowanie średnio
zagrał Iverson, który rzucił 18 punktów z 27% skutecznością. Na
pocieszenie pozostał tylko fakt, że Keith van Horn w swoim debiutanckim meczu
zagrał bardzo dobrze (19 pkt., 10 zb.). Jednak wszyscy mogli szybko odetchnąć,
ponieważ Sixers chcieli prawdopodobnie uśpić rywali ;-) a po tej porażce wzięli
się na poważnie do gry i wygrali 4 kolejne spotkania. Brylował Allen Iverson,
ale w meczu 5 z Cavs najlepszy był znowu van Horn, który rzucił aż 28 punktów,
najwięcej w Sixers poza Iversonem od sezonu 2001-02, gdy tyle samo oczek zdobył
Vonteego Cummings. Wtedy Allen jednak w ogóle nie grał. Następne mecze nie były
już tak dobre, bo Sixers ulegli Hornets i Celtics. Ale pod koniec listopada znów
pokazali na co ich stać wygrywając 7 kolejnych spotkań. Allenowi nie
przeszkadzała kontuzja kostki i pokazał, ze Sixers w tym sezonie będą bardzo
trudnym rywalem. Do tego 2 razy pod rząd w końcówce miesiąca zdobył nagrodę
Gracza Tygodnia. Nieźle spisywał się też KVH, który w listopadzie znacznie
obciążył Iversona zdobywając po kilkanaście punktów w meczu i walcząc pod
tablicami.
Bilans Sixers: 14-4 Ocena: 5-
Średnie Iversona: 29.9 ppg, 6.4 apg, 2.7 spg
Grudzień 2002
Sixers rozpoczęli od zwycięstwa z Celtics i była to ich 8 kolejna wygrana. Tym samym ustanowili swoją najlepszą serię tego sezonu. Niestety reszta miesiąca była tragiczna i Sixers grali bardzo słabo jakby zapomnieli o swoich osiągnięciach z listopada. Tym samym znacznie spadli w tabeli i stracili to, na co tak mocno pracowali na początku sezonu. Jeszcze gorsze było to, ze tak naprawdę Sixers nie przegrywali z najsilniejszymi rywalami (poza Spurs czy Mavs), tylko w większości ze średnimi zespołami z którymi nigdy nie mieli specjalnych problemów. Byli to Rockets, Sonics, Hawks czy Warriors. Najgorsza, bo najbardziej upokarzająca porażka miała miejsce 28 grudnia, gdy Sixers ulegli Jazz 69-78 zdobywając najmniejszą ilość punktów w tym sezonie. Do tego dochodzą 2 serie po 5 i 6 przegranych. Niestety dużą w tym "zasługę" miał Iverson, który zanotował znaczny spadek formy i w wielu meczach rzucał ze skutecznością zaledwie 20-25%. W rezultacie w meczu z Rockets zdobył tylko 11 "oczek". Doszło nawet do tego, że Allen sam siebie o to obwiniał i przepraszał kolegów: "Nie grałem zbyt dobrze, na takim poziomie, jak zazwyczaj. Popełniłem wiele złych decyzji. Zrobiłem na parkiecie wiele błędów, których zawodnik grający przez 7 lat nie powinien robić. Na to nie ma wymówki. Jestem liderem tej drużyny, i tak jak ja gram, tak gra ona cała. Czasami po prostu musisz ponieść za to odpowiedzialność i skrytykować samego siebie". Jednak faktem jest, ze AI nie miał też wsparcia kolegów, bo Keith van Horn grał wciąż nieźle, ale gdy Iverson miał zły dzień to nie umiał wsiąść ciężaru gry na sienie i zdobyć 20 lub więcej punktów. Zdarzały się mecze, w który Iverson błyszczał (wygrana z Lakers 107-104, AI rzuca 32 pkt. i ma aż 9 przechwytów, wygrana z Wolves 99-94 i 41 punktów AI). Jednak generalnie był to jeden z najsłabszych miesięcy w karierze Iversona, co ma widoczne odzwierciedlenie w statystykach. Jednak grudzień przyniósł też dobre wiadomości: do Sixers sprowadzono 18 grudnia Kenny'ego Thomasa, co jak się później okazało było najlepszym transferem roku. Tego samego dnia co Sixers pokonali Lakers, żona Erica Snowa urodziła mu syna, Jarrena Christophera.
Bilans Sixers: 4-9 Ocena: 1+
Średnie Iversona: 23.9 ppg, 3.8 apg, 3.2 spg
Styczeń 2003
Nowy rok miał przynieść Sixers lepszą formę i doprowadzić ich znowu na szczyt tabeli. Wydawało się to bardzo prawdopodobne, bo jeżeli by patrzeć przez pryzmat całej kariery AI, to właśnie w styczniu miał najlepsze średnie, to w styczniu rozgrywał najlepsze mecze (chociażby kolejne rekordy punktowe i triple-double) i 2 z 3 przypadków w karierze kiedy zostawał został Graczem Miesiąca miało miejsce właśnie w Styczniu. Ale nie było tym razem tak kolorowo. W pierwszym meczu Sixers ulegli 78-96 Suns, którzy tak dobrze pilnowali Iversona, że ten rzucił tylko 12 punktów. Po tej porażce Sixers przegrywali jeszcze 5 kolejnych razy, z Mavs, Pacers, Pistons, Knicks i Magic. Sixers nie potrafili wyjść z dołka, ale czasami przegrywali też na własne życzenie popełniając głupie błędy w końcówkach. Dopiero 15 stycznia wygrali 1 mecz, przeciwko Nets. Iverson rzucił 34 punkty. Kolejne dni to gra w kratkę. "The Answer" wprawdzie nie był w najwyższej formie, ale grał całkiem dobrze i nie miał już takich złych meczy jak w grudniu. Pod koniec stycznia z letargu wyszedł Keith van Horn, któremu należą się wielkie brawa za rozegrane wtedy mecze. Nareszcie zaczął on rzucać i razem z Iversonem stali się bardzo dobrym duetem. Szkoda tylko, że na 3 mecze. W przegranym meczu z Mavs para ta zdobyła łącznie 50 punktów (obaj po 25 "oczek"), a w wygranych meczach z Heat i Bucks było podobnie (kolejno 25 i 26 oraz 20 i 24 punkty Iversona i van Horna). 31 stycznia przeciwko Heat van Horn rzucając 33 punkty stał się pierwszym poza Iversonem zawodnikiem Sixers, który rzucił ponad 30 "oczek". Ostatnio dokonał tego Jerry Stackhouse w sezonie 1996-97. Ale na uwagę zasługuje również wspaniała postawa Erica Snowa, który zaczął regularnie rzucać po 15-20 punktów, a przeciwko Hawks 29 stycznia miał aż 15 asyst. Ale niestety nie miało to odzwierciedlenia w wynikach. Jeśli któryś z zawodników naprawdę był w formie, to zawodził inny. Czasami brakowało szczęścia. Tym sposobem Sixers potrafili raz ograć bardzo silnych Nets, by za chwile ulec słabiutkim Hawks. W konsekwencji mieli najgorszy w swojej historii bilans w styczniu. Jako ciekawostkę należy jeszcze dodać, że 20 stycznia przeciwko Celtics AI zdobył swój 12 000 punkt będąc 11 w kolejności zawodnikiem, któremu udało się tego dokonać tak szybko.
Bilans Sixers: 6-10 Ocena: 2
Średnie Iversona: 25.9 ppg, 5.5 apg, 1.75 spg
Luty 2003
Stało się to, na co czekaliśmy przez 2 miesiące. Sixers wyraźnie wrócili do formy i nie oglądając się w przeszłość znowu zaczęli ogrywać rywali. Początkowo nic tego nie zapowiadało, bo w pierwszych 2 meczach Sixers kontynuowali czarna serią i ulegli Nets i Wolves, po raz kolejny zaczynając miesiąc z ujemnym bilansem. Ale na szczęście po tych przegranych nastąpił przełom i Sixers wygrali aż 9 meczy z rzędu. Wprawdzie mieli wielu słabych przeciwników (2 razy Cavs, Bulls oraz Grizzlies), ale dali radę też silnym Jazz, Nets czy Magic. A tym przełomem okazał się Mecz Gwiazd, na który Iverson został wybrany do wyjściowego składu. Wprawdzie Wschód przegrał, ale AI zdobył aż 35 punktów, 7 asyst, 5 zbiórek i 5 przechwytów. I to najprawdopodobniej dodało mu siły, a Sixers którzy mieli ponad tydzień na przemyślenia doszli do odpowiednich wniosków i zaczęli wygrywać. Ponadto na pierwszy rzut oka widać było 2 rzeczy. Po pierwsze, nawet jeśli Allen grał trochę gorzej, to od razu jego rolę przejmowali Snow, Coleman lub van Horn. Po drugie w tym miesiącu spekulowano, że Sixers dokonają kilku transferów i z drużyną pożegna się najprawdopodobniej Coleman i van Horn. Do transferów nie doszło z różnych przyczyn (Sixers chcieli pozyskać m.in. Theo Ratliffa, Latrella Sprewella czy Mike'a Millera). Ale Coleman który wyzdrowiał po kontuzjach wziął sobie te pogłoski do serca i zaczął grać znacznie lepiej (rzucił chociażby rekordowe w sezonie 22 punkty), a do tego do pełni sił wrócił też Kenny Thomas który pod tablicami stawał się coraz lepszy. Eric Snow grał wciąż na równym poziomie a 26 stycznia zdobył nawet pierwsze w karierze triple-double (22 pkt., 11 as., 10 zb.). Niestety Sixers nie ominął pech jeśli chodzi o kontuzje. U Todda MacCullocha wykryto poważną chorobę CMT i nie grał on już do końca sezonu.
Bilans Sixers: 8-2 Ocena: 6-
Średnie Iversona: 28.7 ppg, 5.9 apg, 2.7 spg
Marzec 2003
Marzec rozpoczął się dla Sixers od 5-cio meczowej
wyjazdowej serii na zachodzie. W pierwszym spotkaniu Sixers bez trudu pokonali
Nuggets i byli jedyną drużyną, która nie przegrała od czasu All Star Game.
Niestety po tym zwycięstwie ulegli oni Kings. Mecze wyjazdowe zakończyli z
bilansem 3-2 wygrywając jeszcze z Blazers i Sonics, a przegrywając z Lakers. W
tym czasie drużynę wzmocnił Tyrone Hill, członek składu w sezonie 2000-01
który jednak ostatnio grał w Cleavland. Hill w pierwszych meczach zawodził
mając fatalną skuteczność. Mimo to Sixers grali wciąż na wysokim poziomie
i nawet na chwile byli na czele Atlantic Division. Przez cały czas mieli jednak
spore szansę, by wygrać tą właśnie dywizję, włączyli się nawet do walki
z Detroit Pistons o pierwszeństwo na Wschodzie. Miesiąc ten do udanych może
zaliczyć Iverson, który cały czas był w formie. Jednak wypadek przy pracy
zdarzył mu się 20 marca, gdy Sixers przegrali właśnie z Pistons, a AI zdobył
zaledwie 5 punktów trafiając 2 razy na 11 prób. W ten sposób przerwał najdłuższą
w NBA serię 186 meczy z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Ostatnio zagrał tak
źle 3 lata temu, 2 marca 2000 roku przeciwko Wizards zdobył też 5
"oczek". "Myślę, że to było jedno z najgorszych przeżyć
koszykarskich jakie kiedykolwiek miałem, zwłaszcza jeśli chodzi o mój punkt
widzenia i to, jak zagrałem (...) To po prostu jedna z tych nocy, kiedy masz
nadzieję, że mecz przeleci i się szybko skończy" - skomentował to
wydarzenie zawodnik. Mimo tego meczu Philadelphia grała dobrze jak nikt na
Wschodzie, a Allen ciągle sporo rzucał, ale skupił się też na podawaniu notując
po 8-9 asyst w meczu. 4 razy przekroczył granicę 10 asyst, co zdarzało mu się
też w kwietniu. Niestety w marcu całkowicie zawodził Keith van Horn, któremu
nie tylko coraz częściej zdarzały się mecze w których oddawał tylko 2-3
rzuty i nie przekroczył 10 punktów. Także w końcówkach skrzydło Sixers
zawodził i kończyło się na stratach albo błędach w grze. Za ten miesiąc
Larry Brown dostał nagrodę dla Najlepszego Trenera, pierwszy i jedyny raz w
sezonie 2002-03.
Bilans Sixers: 11-5 Ocena: 4
Średnie Iversona: 29.9 ppg, 6.4 apg, 3.4 spg.
Kwiecień 2003
W ostatnim miesiącu sezonu zasadniczego Sixers wciąż byli na fiali, ale widać było małe pogorszenie w ich grze. Jednak było to spowodowane kontuzjami. Iverson grał z kontuzją kolana, van Horn narzekał na kostkę a Coleman miał kilka urazów, w tym spuchnięte ramię. Sixers wygrali pierwszy mecz, z Chicago Bulls, ale w 3 na 4 ostatnie spotkania schodzili z parkietu pokonani. W ostatnim meczu zmierzyli się z Washington Wizards, których zwyciężyli 107-87. By to ostatni mecz Michaela Jordana, którego przyćmił jednak Iverson swoimi 35 punktami i 6 asystami. W tym miesiącu najlepiej z całego sezonu grał też Aaron McKie, ale na jeszcze większą uwagę zasługuje Thomas, który był pod tablicami niesamowity i regularnie zdobywał po kilkanaście zbiórek. Ciągle rozczarowywał van Horn, który miał niezłe mecze, ale grał bardzo nierówno i nie spełniał zadania, do którego został do Philly sprowadzony. Nie pomagał w zdobywaniu punktów Iversonowi. Niestety przez te kilka porażek, a także lepszą w końcówce grę Nets i Pistons, Sixers stracili szansę na 1 miejsce na Wschodzie, a w Atlantic Division znaleźli się na 2 miejscu właśnie za New Jersey Nets.
Bilans Sixers: 4-5 Ocena: 3-
Średnie Iversona: 27.2 ppg, 7.6 apg, 2.6 spg.
Podsumowanie play-offs
2002-03
I runda play-offs: Sixers vs. Hornets (4:2)
Sixers spotkali się w pierwszej rundzie z New Orleans Hornets, którzy byli w
tabeli tylko "oczko" niżej. Wielu sądziło, że Sixers gorzej
trafić nie mogli, bo chociażby w sezonie zasadniczym zawsze mieli spore
problemy z tym zespołem. Ale po raz kolejny Allen Iverson pokazał, że ma za
nic przeciwnika i potrafi samodzielnie wygrać mecz, jeśli tylko jest w formie
i koledzy mu podają. W pierwszym meczu tej rywalizacji "The Answer"
zdobywając aż 55 punktów i 8 asyst był nie do powstrzymania i był to jego
najlepszy mecz w karierze w PO. Dołączył do Michaela Jordana, Ricka
Barry'ego, Charlesa Barkley'a, Wilta Chamberlaina i Elgina Baylora - tylko ci
zawodnicy w całej historii play-offs zdobyli 55 lub więcej punktów. W 2 meczu
AI zdobył 29 punktów, ale uzyskał pomoc ze strony Thomasa (17 pkt., 16 zb.) i
Colemana (12 pkt., 5 zb., 6 as.) i było już 2-0. Kiedy rywalizacja przeniosła
się do New Orleans gracze Hornets chcieli za wszelką cenę zmienić jej losy i
po części się im to udało. Mimo dobrej, zespołowej grze Sixers, to Hornets
wygrali mecz numer 3. W 4 meczu prowadzenie jednak nie tylko utrzymali Sixers,
ale jeszcze je powiększyli. Dzięki 22 punktom Iversona oraz 17 punktom i
12 asystom Snowa Sixers byli już jedną nogą w drugiej rundzie (3-1).
Rywalizacji nie udało się zakończyć w meczu numer 5, bo Hornets nie
postanowili się poddawać i wygrali w First Union Center 93-91 zmniejszając
straty w rywalizacji na 2-3. Praktycznie wszyscy zawodnicy Sixers mieli dobre
statystyki. Najskuteczniejszym zawodnikiem meczu był Iverson, który trafił 11
na 25 rzutów zdobywając w ten sposób 30 punktów oraz 7 asyst, ale dołożył
on też aż 6 strat. Oprócz niego wśród Sixers wyróżnili się van Horn (21
pkt.), Thomas (12 pkt., 14 zb.), Snow (11 pkt., 8 zb., 7 as.) oraz Coleman (9
pkt., 2 bl.). Ale o losach meczu zadecydowała lepsza gra Hornets w końcówce a
także kilka niecelnych rzutów Sixers w finałowych sekundach. Ale Philadelphia
nie zmarnowała kolejnej szansy i wygrywając mecz 6 różnicą 4
"oczek" (107-103) zapewniła sobie awans do 2 rundy play-offs. Allen Iverson
zakończył tą serię w taki sam sposób, w jaki ją zaczął. Kluczem do zwycięstwa
okazały się jego umiejętności strzeleckie - tym razem rzucił 45 punktów, a
pomógł mu niespodziewanie Keith van Horn, zdobywca 18 punktów i zbiórek.
Hornets nie znaleźli na to odpowiedzi i mogli już planować wakacje.
II runda play-offs: Pistons vs. Sixers (4:2)
Tym razem mogło się wydawać, że Sixers natrafili na słabszego przeciwnika,
który miał do tego problemy z kontuzjowanymi graczami. Jednak Pistons chociaż
osłabieni, znaleźli sposób na Sixers. Podczas sezonu potrafili w jednym z
meczy wyłączyć z gry Iversona, który zdobył wtedy tylko 5 punktów. Tym
razem się to nie udało, ale AI nie miał już takich wyników strzeleckich jak
w pojedynkach z Hornets. Sixers wyłączyli za to z gry Bena Wallece'a, który
był tak skutecznie pilnowany pod tablicami przez Colemana, że zwłaszcza w
pierwszych 2-3 meczach grał jak średni center i w ogóle nie przypominał kogoś,
kto po raz 2 z rzędu otrzymał właśnie tytuł dla Najlepszego Obrońcy NBA.
Niestety, życie jest niespraiwdliwe i to wszystko na nic się zdało, bo to
Pistons wygrali tą serię i awansowali do Finału Wschodu, a Sixers
niespodziewanie odpadli z PO. Pistons wykorzystali przewagę własnego parkietu
i wygrali 2 pierwsze spotkania, mimo odpowiednio 27 i 31 punktom Iversona w tych
meczach, oraz 21 punktom Colemana w 1 meczu i 19 zbiórkom Thomasa w drugim. Ale
Sixers i tym razem pokazali, że mają wielkie serce do gry i nie poddają się
tak łatwo. Oni również byli nie do pokonania na własnym parkiecie. Wygrali
mecz 3 (Iverson 27 pkt., van Horn 17) i mecz 4 (Iverson 31 pkt., Thomas 14 pkt.)
i tym samym doprowadzili do remisu. Gdy zapowiadała się już bardzo emocjonująca
i nerwowa rywalizacja, Pistons znaleźli sposób na przeciwnika i dzięki 2 wygranym
w następnych meczach wyeliminowali Philly.
Ogólna ocena
rozgrywek
Trzeba przyznać, że miniony sezon jest generalnie udany jeśli chodzi o
Sixers. Nie grali oni tak dobrze jak 2 lata temu, ale już znacznie lepiej niż
w poprzednich rozgrywkach. W pierwszej połowie sezonu można było czuć
niedosyt, bo Philadelphia wygrała tylko 25 z 49 gier. Ale po przerwie na All
Star Game zanotowali serię 9-0 i w tej części rozgrywek mieli 2 najlepszy
bilans w NBA: 23-10. Gdyby nie 2 fatalne miesiące, czyli grudzień i styczeń,
w których drużyna straciła całkowicie swoją formę, to Sixers byliby na 1
miejscu na Wschodzie. Mimo tego nieudanego okresu byli oni na 2 miejscu w
Atlantic Division, a na 4 miejscu na Wschodzie ze stratą zaledwie 1.5 meczu do
lidera tej konferencji, Detroit Pistons. Z ciekawostek jeszcze dodam, że po
Spurs Sixers mieli najlepszy bilans w NBA po ASG. Byli najlepiej przechwytującą
drużyną w NBA. Rzucali średnio na mecz 96.8 punktu, a tracili 94.5. Z
bilansem 23-18 byli najlepszą na Wschodzie drużyną jeśli chodzi i mecze
wyjazdowe. O ile sezon jest udany, to jednak play-offs, jak przyzna każdy fan
Sixers, rozczarowały. Wprawdzie Phila uporała się w 6 meczach z Hornets i nie
zakończyła rozgrywek jak rok temu już w pierwszej rundzie. Jednak Sixers
mieli walczyć o Mistrzostwo NBA w Wielkim Finale, a nie sprostali Pistons w półfinale
konferencji. Jest to też o tyle przykre, że zdołali oni doprowadzić do
remisu 2-2 po porażkach w 2 pierwszych meczach. Ale potem, mimo naprawdę
dobrej gry i wyników indywidualnych poszczególnych zawodników, byli już
bezsilni. Dlaczego tak się stało? Nie wiem. Sixers na pewno byli lepszą drużyną
niż Pistons, ale to Pistons grali dużo lepiej w końcówkach, gdy ważyły się
losy wyniki. A w tej grze to jest najważniejsze. Cóż, należy docenić tylko
fakt, ze Sixers walczyli do końca i trzeba mieć tylko nadzieję, ze w przyszłym
roku będzie lepiej i spełnią się nareszcie marzenia Iversona o Mistrzostwie.
Jak wypadli zawodnicy
Sixers
Allen Iverson
Ocena: 4+
Wiele osób jest rozczarowanych grą Allena Iversona w tym sezonie.
Wprawdzie jest on wciąż jednym z najlepszych SG w lidze, ale nie jego
gra nie była już tak widowiskowa jak w poprzednich latach. W tym sezonie
"tylko" 5 razy w sezonie przekroczył granicę 40 punktów, a ani razu
nie udało mu się zdobyć, lub nawet zbliżyć do 50 "oczek". W
sezonie 2001-02 aż 9 razy rzucał 40 lub więcej punktów. Zdobył wtedy także
rekordowe 58 punktów oraz po raz pierwszy w karierze triple-double. Tym razem
nie pokazał nam takich spektakularnych występów. Poza tym miał wiele nieudanych
meczy, co mu się wcześniej nie zdarzało, albo zdarzało niezwykle rzadko.
Przeciwko Rockets (7 grudnia) rzucił 11 punktów i miał 9 strat. W meczu z
Nuggets po raz pierwszy w karierze został usunięty z boiska za 6 fauli, a oprócz
nich zanotował 17 punktów i 6 strat. 20 marca z Pistons miał tylko 5 punktów,
a 4 kwietnia Rockets rzucił zaledwie 8. Do tego Iverson totalnie zawiódł w
grudniu mając średnia tylko 23.9 ppg. Sam przyznał wtedy, że jest bez formy
i przegrał kilka meczy.
Jednak poza wspomnianymi przykładami Iverson grał dobrze, a nawet bardzo
dobrze. Po raz pierwszy w karierze rozegrał wszystkie 82 spotkania co jak sam
powiedział, było dla niego bardzo ważne. 3 razy zostawał Graczem Tygodnia, w
tym 2 razy pod rząd. Został wybrany do All Star Game, gdzie zaprezentował się
naprawdę wspaniale (35 punktów, 7 asyst, 5 zbiórek i 5 przechwytów).
Doprowadził Sixers po przerwie na ASG na 2 miejsce w Atlantic Division. Wiemy,
jak graliby Sixers bez Iversona z poprzednich sezonów, gdy jak Allen był
kontuzjowany Sixers przegrywali mecz za meczem. Stał się nowym liderem Sixers
w całkowitej liczbie punktów i przechwytów wyprzedzając Steve'a Mixa.
Rozegrał wiele wspaniałych meczy (41 pkt., 4 przechw. z Wolves, 41 pkt., 6
as., 4 przechw. z Cavs, 40 pkt., 0 strat z Sonics, 38 pkt., 9 as., 8 zb. z
Hawks, 24 pkt., 12 as., 3 przechw. z Bulls...). Do tego dochodzą w PO mecze z
Hornets, którym rzucił 55 i 45 punktów. W sezonie zasadniczym był w całej
NBA 3 w punktach chociaż miał najniższą średnią od sezonu 1998-99 (27.6
ppg), 1 w przechwytach (2.74 spg), 1 w minutach (42.5) i 18 w asystach (5.5
apg). W marcu i kwietniu miał średnio 6.9 apg. W tym sezonie był lepszy niż
w poprzednim w skuteczności (41.2%) i w stratach (3.49). Rozgrywki posezonowe zakończył
ze świetnymi statystykami: 31.7 ppg, 7.4 apg i 2.4 spg. Widoczne też było, ze
Allen gra znacznie bardziej zespołowo, szuka kolegów na boisku i gra 76ers nie
opiera się już tylko na nim. A skoro tak robi, to jego średnia punktowa nie może
być wciąż taka wysoka. Philadelphia przestała być drużyną jednego
gwiazdora co uwidoczniło się po ASG gdy Allen zaczął podawać jeszcze więcej
i przekraczał granicę 10 asyst na mecz. Poza tym Iverson dostał się do
Drugiej Piątki NBA i został wybrany na olimpiadę w Atenach w 2004 roku. Jak
widać, grał bardzo dobrze, ale mocniej pamięta się te nieudane mecze niż te
lepsze. Ocziwiscie trzeba przyznać, że Allen miał już lepsze sezony, zwłaszcza
2 poprzednie, ale ten również należy do bardzo udanych. Larry Brown powiedział,
że to jest jeden z lepszych, jeśli nie najlepszy sezon Iversona w całej
karierze.
Keith van Horn
Ocena: 3-
Sixers sprowadzili van Horna z Nets w zamian za Dikembe Mutombo (w wymianie brał
jeszcze udział MacCulloch). KVH miał być zawodnikiem, który pomoże Iversoniwi
w zdobywaniu punktów oraz powalczy pod tablicami. Początkowo tak się rzeczywiście
działo. Wprawdzie van Horn nie zdobywał po 20 punktów w każdym spotkaniu,
ale odciążył trochę Iversona. I niespodziewanie dobrze grał pod tablicami.
Grał dosyć równo, miał nawet bardzo udane mecze w których zdobywał najwięcej
punktów dla Sixers. Bardzo dobrze grał zwłaszcza w pierwszych miesiącach . W
styczniu przeciwko Heat rzucił nawet 33 punkty. Gdy sprowadzono Kenny'ego
Thomasa i gdy więcej zaczął grać Coleman, van Horn nie miał już tylu zbiórek
i przestał być liderem drużyny pod tablicami. Ale ciągle potrafił zdobywać
punkty. Niestety z czasem się to zmieniło. Zaczął grac dosyć nierówno i
zdarzały się mecze w których nie przekraczał 10 punktów czy 5 zbiórek.
Dodatkowo gdy nie w formie był Iverson, nie potrafił go zastąpić, wsiąść
ciężaru gry na sienie i wygrać spotkania. Zawiódł zwłaszcza w końcówkach,
gdzie prawdopodobnie nie wytrzymywał nerwowo i albo popełniał straty i inne błędy,
albo nie trafiał prostych rzutów. Mimo to można by uznać ten sezon w jego
wykonaniu za udany (zdobywał 15.9 ppg i 7.10 rpg) i cieszyć się z jego pobytu
w Philly, gdyby nie jedna rzecz. Play-offs. Już w pierwszej rundzie KVH poza
jednym meczem grał słabiej. Ale w drugiej rundzie już kompletnie zawiódł,
nie trafiał do kosza i praktycznie był bezużyteczny. Zaczął więc wychodzić
na coraz mniej minut, by zakończyć PO ze średnimi 10.4 ppg i 7.5 rpg. Przy
38% skuteczności stał się dopiero 5 strzelcem zespołu. Keith van Horn to
dobry zawodnik, ale nie ma niestety mentalności lidera i woli grać drugoplanową
rolę w zespole, a w ważnych momentach zawodzi. Dlatego lepiej by było, gdyby
opuścił Sixers. Z takiego samego powodu oddali go Nets po tym jak rozczarował
w PO, a zwłaszcza w finałach NBA 2002 roku.
Eric Snow
Ocena: 5+
Już w poprzednim sezonie Snow grał coraz lepiej, ale w tym zanotował
naprawdę wielkie postępy. Zakończył sezon z najlepszymi w karierze średnimi
12.9 ppg, 6.6 apg oraz 1.6 spg. Został 10 najlepiej podającym zawodnikiem NBA.
Być może nie widać tego w statystykach, ale na boisku wykonywał wspaniałą robotę,
zwłaszcza w obronie. Ale były też mecze, gdy potrafił być drugim, a nawet
pierwszym strzelcem drużyny i wygrać grę. Zwłaszcza po przerwie na ASG to pokazał,
kiedy chociaż minimalnie mniej podawał to były mecze w których regularnie
zdobywał po 15-18 punktów (już w styczniu miał średnia 15.7 ppg). Do tego
po raz pierwszy w karierze udało mu się zaliczyć triple-double: 26 stycznia
miał 22 pkt., 11 as., 10 zb. Aż 10 razy miał dwucyfrową liczbę asyst, a najwięcej
zanotował ich 15 przeciwko Atlancie, wyrównując w ten sposób rekord kariery.
Bliski był tez rekordu punktowego, zdobywając tylko o "oczko" mniej
(25 punktów przeciwko Denver). Snow może być dumny ze swojej gry bo z roku na
rok staje się bardziej wartościowym i wszechstronnym zawodnikiem. Doceniła go
także NBA umieszczając w 2 zespole Najlepszych Obrońców NBA. Nie muszę chyba
wspominać, że jest to 1 tego typu wyróżnienie w karierze tego zawodnika.
Derrick Coleman
Ocena: 4
Jeśli by spojrzeć na statystyki Colemana, to ten sezon miał mniej udany
niż poprzedni. Ale paradoksalnie, grał tak samo dobrze. To dlatego, że rok
temu grał w pierwszej piątce, a tym razem za sprawą przyjścia van Horna
wychodził z ławki. Poza tym opuścił kilka pierwszych spotkań Sixers, w następnych
grał z kontuzją. Również pod koniec sezonu grał mimo kontuzji ramienia,
kolan i nogi. W zeszłym sezonie zdobywał 15.1 ppg i 8.8 rpg w nieco ponad 35
minut. W sezonie 2002-03 miał na koncie 9.4 i 7.0 rpg w 27 minut. Pogorszył się
zwłaszcza w punktach, ale uwzglednoiając to co napisałem wyżej a także
fakt, że teraz to nie on tylko KVH miał zdobywać punkty, to statystyki te równoważą
się. Ale nie tylko to świadczy o dobrej grze Colemana. Pod koniec sezonu, gdy
zawodził KVH a MacCulloch nie grał, DC znowu wychodził w pierwszym składzie.
I pokazał, że mimo 37 lat jest wciąż w dobrej formie, może zdobywać ponad
20 punktów w meczu (było kilka takich spotkań) i walczyć pod tablicami. W
lutym i marcu miał ponad 12 punktów i 9 zbiórek na mecz mimo, że wtedy w
formie był już Thomas, który zdominował tablice Philadelphii. Jeszcze lepiej
Derrick zagrał w play-offs, gdzie był drugim strzelcem (13.6 ppg), drugim zbierającym
(8.0) i pierwszym blokującym (1.3) zawodnikiem w Philly. Zdołał też w serii
z Detroit skutecznie utrudnić grę pod koszem Wallece'owi. DC jest już wolny i
nie skacze tak wysoko, ale naprawdę z pasją walczy o każdą piłkę i gra
bardzo agresywnie bo bardzo mu zależy na zwycięstwie. Kilkakrotnie popisywał się
też efektownymi wsadami pokazując, że jeszcze jest w stanie grać widowiskowo
i szybko mimo swojego wieku.
Kenny Thomas
Ocena: 5-
Sprowadzony do Sixers 18 grudnia. Jak się wkrótce okazało, był to
najlepszy transfer jaki Philly mogła zrobić. Już w pierwszych tygodniach w
Sixers pokazał, że ma spory talent i opłacało się go ściągać z Houston.
W meczu z Suns 2 stycznia był nawet najlepszym strzelcem drużyny (20 punktów).
Ale mimo wszystko Kenny nie pokazał wtedy jeszcze wszystkiego na co było go stać
to z powodu urazu, który się nabawił. Z tego samego powodu na przełomie
stycznia i lutego miał nawet spory spadek formy i były mecze w których grał
ok. 10 minut albo w ogóle. Na szczęście trwało to kilka spotkań, Thomas
szybko doszedł do siebie i w ostatnich tygodniach sezonu pokazał na co go stać.
W marcu zdobywał już 10.1 ppg i 8.1 rpg, by w kwietniu średnia ta wzrosła do
12.2 ppg i 11.1 rpg. W tym okresie był nie do zatrzymania pod tablicami i
zbierał piłki które nie miały prawa trafić do jego rąk. W 9 meczach na
przełomie marca i kwietnia zdobywał nawet ponad 13 punktów i zbiórek na
mecz, a 2 razy przekroczył liczbę 20 zbiórek co ostatnio miało miejsce gdy w
Sixers grał Mutombo. Równie dobrze grał w PO pokazując, że to nie zbieg
okoliczności, tylko umiejętności które posiada. Jeśli w przyszłym sezonie
Kenny będzie grał na podobnym poziomie, to może stać się wielką gwiazdą.
Todd MacCulloch
Ocena: 3+
Wielkie nadzieje pokładano w MacCullochu, który jest utalentowanym centrem i
potrafi wiele. Na początku gdy go sprowadzono grał całkiem przyzwoicie (10.2
ppg i 5.8 rpg w listopadzie). Niestety szybko zaczął mieć kłopoty zdrowotne
i grał coraz mniej, nawet po 2-3 minuty w meczu. W styczniu miał już tylko
4.0 ppg i 3.0 rpg. W drugiej połowie sezonu okazało się, że ma
niezwykle rzadką chorobę CMT która może zmusić go do zakończenia kariery.
Oby do tego nie doszło, bo Todd w Sixers byłby bardzo użyteczny.
Tyrone Hill
Ocena: 2+
Sprowadzony do Sixers głownie po to, by walczyć pod tablicami. Rzeczywiście,
szło mu to nieźle, ale grał bardzo nierówno, a poza tym w ogóle nie
był użyteczny w ataku. W tym sezonie z Cleavland Cavaliers
zanotował 6.3 ppg i 8.3 rpg. W Sixers w marcu, kiedy się pojawił, jego
średnie spadły do 3.9 ppg i 5.1 rpg. W kwietniu grał już lepiej (5.7
ppg i 5.2 rpg) ale w play-offs średnie te spadły do niecałych 3 punktów i
zbiórek w meczu. Nigdy nie oczekiwano od niego wiele, ale jednak mógłby grać
trochę lepiej, zwłaszcza w ataku, gdzie miał tylko 40% skuteczność.
Aaron McKie
Ocena: 3+
Aaron grał dobrze, ale stać go z pewnością na więcej. Może gdyby nie
to, że punkty rozłożyły się na Colemana i van Horna, a Snow też więcej
rzucał, to McKie miałby lepsze średnie? Jednak nie oznacza to, ze grał źle,
bo w wielu meczach przydawał się zdobywając ważne punkty, a pod koniec
sezonu rzucając nawet po kilkanaście punktów w spotkaniu. Sezon zakończył z
dorobkiem 9.0 ppg, 4.4 rpg i 3.5 apg.
Greg Buckner
Ocena: 2+
Greg poprawił się w porównaniu do zeszłego sezonu i wywiązał z zadania
które dostał w drużynie. Ale można też powiedzieć, że nie zachwycał. W
20 minut mógłby jednak zdobywać więcej niż 6 punktów i niecałe 3 zbiórki.
Mimo to dobrze, że znalazł się w Philadelphii.
Brian Skinner
Ocena: 3+
Brian już w kilku meczach pokazał, że jest naprawdę utalentowanym
zawodnikiem i potrafi dobrze grać w strefie podkoszowej. Niestety grał dosyć
nierówno, głownie przez problemy z kontuzjami. Ale kiedy wychodził jako
center zamiast MacCullocha lub Colemana to przydawał się i jeśli dostanie więcej
czasu to może być z niego naprawdę dobry gracz. Może o tym świadczyć chociażby
fakt, że mimo urazów i meczy w których grał niewiele, osiągnął w niespełna
18 minut bardzo dobre średnie: 6.0 ppg i 4.8 rpg. Do tego trzeba dodać, ze grał
na najwyższej w Sixers, 55% skuteczności.
Monty Williams
Ocena: 3
Kolejny zawodnik który nie mógł w pełni wykazać się z powodu kontuzji.
Grał niewiele, a szkoda, bo przydałby się na skrzydle jako zmiennik. W zeszłym
sezonie w Orlando grał lepiej, ale nie ma na co narzekać bo 4 punkty i 2 zbiórki
w 13 minut nie są wcale złym wynikiem.
Debiutanci
Ocena: 1+
W tym roku w Sixers pojawiło się 3 debiutantów. Byli to Sam Clancy, John
Salmons oraz pochodzący z Grecji Efthimios Rentzias. Niestety wszyscy oni nie
mogą mieć powodów do zadowolenia, bo nic nie pokazali. Sam Clancy cały sezon
znajdował się na IL. Rentzias grał bardzo niewiele. W 4 minuty zdobywał 1.5
ppg co mogłoby być sukcesem gdyby nie 33% skuteczność z gry. Widać, że
zawodnik ten nie jest jeszcze przygotowany do gry i musi nabrać doświadczenia.
Ale podobno bardzo się ostatnio stara, zostaje dłużej na treningach i przez
całe lato planuje ciężko pracować, więc może będą z niego ludzie...
Najlepiej z debiutantów wypadł Salmons, który wystąpił w aż 64 meczach w
tym raz w pierwszej piątce. Mimo to jego średnie są marne (2.1 ppg., 0.9
rpg., 0.7 apg). Chociaż także grał niewiele, bo średnio niespełna 8 minut w
meczu. Może w nowym sezonie będzie lepiej?
15.6 ppg |
8.8 rpg |
4.7 apg |
2.0 spg |
1.7 bpg |
35.5 mpg |
Philadelphia 76ers Boston Celtics New York Knicks New Jersey Nets Toronto Raptors |
16-6 11-10 8-13 8-15 7-16 |
|
Skorzystali Stracili | |
|
| |