ARTYKUŁY: PRZYCZYNY SŁABEJ GRY SIXERS
Autor: Monty Wysłane: 15.02.2002

Philadelphia 76ers w ubiegłym sezonie była rewelacją rozgrywek, wygrała 11 pierwszych spotkań, dostała większość najważniejszych nagród, grała w Finale NBA. Pod wodzą Larry'ego Browna z roku na rok zespół grał coraz lepiej, więc w poprzednim sezonie stało sie to, co stać się musiało. Jednak w rozgrywkach 2001-02 zespół nie gra już tak dobrze. 76ers przegrali 5 pierwszych meczy, po powrocie Iversona wygrali 7 kolejnych, ale później nie licząc serii kolejnych 4 porażek grali w kratkę: raz wygrywali, raz przegrywali. Niestety częściej to drugie. Zespół nie mógł sobie poradzić też z silniejszymi rywalami. Wprawdzie dzisiaj wygrali ze Spurs, ale co będzie później, nie wiadomo. Jakie są tego przyczyny. Jest kilka możliwych odpowiedzi, ale każda z nich nie wydaje się być dostatecznie prawdopodobna. 

Po pierwsze:
znacząco zmienił się skład z ubiegłego sezonu. Odeszli Tyrone Hill (Cavs), George Lynch (Hornets), Todd MacCulloch (Nets), Kevin Ollie (Bulls) Matt Geiger (zakończenie kariery). Nie zmienia się zwycięskiego składu, przede wszystkim, że zespół przez te kilka lat zdążył się już zgrać. Ale teoria ta ma kilka wad. MacCulloch i Ollie prawie nie byli wykorzystywani, Gaigera już rok temu nękały kontuzje. Lyncha zastąpił równie dobry Coleman, Hilla zastąpił natomiast Harpring, który jest równie dobry jak on w obronie, a dużo lepszy w ataku. Wprawdzie może nie są oni jeszcze tak zgrani jak dawny skład, ale bez wątpienia nowi zawodnicy nie ustępują pod żadnym względem starym. Dodatkowo gra już Speedy Claxton, który w minionym sezonie cały czas siedział na ławce z powodu poważnej kontuzji (teraz otrzymał status debiutanta). Speedy chociaż jest jeszcze niedoświadczony, w trudnych chwilach potrafi wziąść na siebie ciężar gry. Pojawił się też Alvin Jones (wybrany w 2 rundzie draftu), który umie na pozycji centra zastąpić Mutombo. A trzon zespołu pozostał nienaruszony: jest Iverson, Mutombo, McKie i Snow.

Po drugie: Kontuzje. Jak już napisałem, przez pierwszych 5 gier nie grał Allen Iverson (później opuścił jeszcze kilka pojedynczych meczy). Przez ten sam okres był nieobecny Aaron McKie. Eric Snow zadebiutował w tym sezonie dopiero w grudniu. Przez kilka meczy nie grał też Coleman, nawet trener Larry Brown musiał opuścić 3 spotkania. Ale to było do połowy grudnia, od tego czasu wszyscy są już zdrowi, jednak zespół nadal gra poniżej oczekiwań. 

Po trzecie:
"Klątwa Colemana". Dla tych, którzy nie wiedzą: Coleman zadebiutował w Nets, gdzie dał się poznać jako bardzo dobry zawodnik. Później grał w Sixers (95-98), ale na skutek nieporozumień i słabych wyników teamu oraz własnych kontuzji został oddany do Hornets. Wtedy, gdy był jeszcze młodym koszykarzem, jego średnie punktów i zbiórek były dwucyfrowe, gdy odchodził z Philadelphii miał na mecz przeciętnie 18.1 pkt. i 10.1 zb. W Hornets nastąpił regres kariery tego zawodnika. W sezonie 2000-01 miał najniższe wyniki: 8.1 pkt., 5.4 zb. Zagrał w 34 meczach, roztył się, łapał kontuzje, stał się pośmiewiskiem NBA tak jak obecnie jest nim np. Shawn Kemp. Doszło nawet do tego, że gdy Coleman nie grał jego zespół dużo częściej wygrywał niż wtedy, gdy Derric był na parkiecie. Od tego sezonu Coleman gra w Sixers i wg. "Wyborczej" przeniósł tu swoją "klątwę". Jednak moim zdaniem opinia taka nie świadczy najlepiej o autorach tekstu. Można by tak mówić, gdyby Derric grał tak, jak jeszcze rok temu. Ale Coleman zmienił się. Nie tylko jego średnie gwałtownie wzrosły i są podobne do tych, z początków kariery: 15.1 pkt., 8.1 zb. i 1.8 as. Coleman przede wszystkim schudł, ćwiczył, potrafi współpracować z kolegami z drużyny, nie popada w kontuzje i konflikty z trenerem i widać, ze naprawdę zależy mu na dobrych wynikach. Jak tak dalej pójdzie to ma szansę na nagrodę MIP czyli dla zawodnika, który zanotował największe postępy ;)) 

Po czwarte:
Sixers nie grają gorzej, tylko ich rywale stali się silniejsi. Jest to kolejne słabe wytłumaczenie. Na wschodzie wszystkie drużyny grają gorzej niż rok temu. Wtedy nie tylko Sixers, ale także Bucks czy Raptors mieli podobny bilans, jak drużyny z Zachodu. Owszem, niektóre drużyny osiągnęły ogromne postępy (Wizards, Nets, Pistons, Pacers), ale jeżeli grali by w Western Conference, znalazłyby się w środku tabeli. A Sixers przegrywali zarówno z trudnymi rywalami jak Lakers, Nets, Timberwolves, Bucks czy Raptors, ale także z "przeciętniakami" jak Rockets, Warriors, Hawks, Grizzlies czy Nuggets. 

Po piąte:
brak woli walki: w sezonie 2000-01 Sixers zdobyli serca fanów swoją walecznością, wspaniałą postawą w meczach i wielkim sercem do gry. Teraz w wielu meczach uwidacznia sie, ze zawodnicy są sfrustrowani, nie wiedzą co robić, często nie mogą sie odnaleźć w końcówkach. Brakuje waleczności w woli walki. Jeżeli po połowie meczu drużyna przegrywa dosyć wysoko, nie potrafi wziąść sie w garść i odrabiać strat. Również zdarzało się, że Sixers potrafili utracić wysokie prowadzenie (w meczu z Grizzlies). 

Po szóste:
po prostu pech. Brakuje już pomysłów na przyczyny porażek Sixers, kolejne wyjaśnienia są coraz mniej wiarygodne. Każdy musi sobie wybrać powód, który jemu najbardziej odpowiada.  Może po prostu drużyna ma pecha i wkrótce zacznie wygrywać. Może początkiem tego jest dzisiejsza wygrana ze Spurs. Ja cały czas wierzę, że w końcu Sixers podniosą się i nagle zaczną swoją zwycięską serią powracając na wysokie miejsce w Atlantic Division. 

Obecnie zajmują tam 5 miejsce, muszą awansować na 4, by mieć zagwarantowany udział w play-offs. Jeżeli zespół znowu się zgra, będzie wśród zawodników "chemia", Philadelphia ma nadal szansę na powrót tam, gdzie doszli w poprzednim sezonie. Allen Iverson powiedział, że ma nadzieję doprowadzić 76ers do równego bilansu wygranych i porażek, do czasu rozegrania meczu Gwiazd (połowa lutego). Może mu się to uda, bo ostatnio gra coraz lepiej. Jednak kolejnym dziwnym faktem jest to, że wszyscy zawodnicy Philadelphii grają w tym roku bardzo dobrze, ale nie odbija sie to na wynikach. Iverson miał pierwsze w karierze triple double, jest królem strzelców, przewodzi też NBA w przechwytach i minutach gry, jest najlepiej podającym zawodnikiem Sixers. Mutombo kolejno przez 3 mecze miał 10, 8 i 6 bloków, zajmuje w blokach i zbiórkach w całej NBA miejsce w pierwszej piątce. Do formy wrócił Coleman, bardzo dobrze gra też Harpring, chwalony przez coacha Browna. Eric Snow nadal świetnie podaje i przechwytuje piłki, a Aaron McKie może nie gra tak dobrze jak rok temu, ale nadal można na niego liczyć. Miejmy nadzieję, że Sixers wejdą do play-offs na dobrej pozycji. Bo na razie mają jeszcze na to szansę, ale muszą szybko znaleźć jakieś dobre pomysły na grę. 

 



15.6 ppg
8.8 rpg
4.7 apg
2.0 spg
1.7 bpg
35.5 mpg




Philadelphia 76ers
Boston Celtics
New York Knicks
New Jersey Nets
Toronto Raptors
16-6
11-10
8-13
8-15
7-16



  
Sixers na transferze M.Speightsa...
   Skorzystali
   Stracili
  

Zobacz wyniki




Copyrights © 2001-12 by
Tomek "Monty" Klimowicz
All Rights Reserved

Działamy: